Data wydania: 11.01.2017
ISBN: 978-83-7964-208-3
Wymiary: 125 x 195 mm
Strony: 512
Cena: 39,90 zł
Seria: Zastępy Anielskie #5
To jest straszne, wiecie? Po prostu nie do pomyślenia…
Uwierzycie, że ja do tej pory nie zapoznałam się z książką Żarna Niebios? Nie wspominając już o kolejnych tomach Zastępów Anielskich. Choć Maja Lidia
Kossakowska prześladuje mnie już od czasów licealnych (czyli kilka dobrych
lat), tak ja jakoś ciągle zwlekałam z tym, żeby zapoznać się z jej twórczością.
Choć oczywiście cała saga stoi na półce, no bo jakżeby inaczej. Stoi i czeka na
lepsze czasy, które chyba właśnie nadeszły. Moją mobilizacją okazała się być
książka Bramy Światłości i choć
stwierdziłam, że może najpierw przeczytam cztery poprzednie tomy przygód
Daimona Freya, to jednak tego nie zrobiłam.
Czy to był błąd? Tego nie wiem, ale wiem na pewno, że będę musiała to
koniecznie nadrobić!
Okazało się, że moje pierwsze, długo wyczekiwane spotkanie z
Kossakowską w końcu się ziściło. I wypadło naprawdę świetnie! Choć spotkałam
się z Bramami światłości na
neutralnym gruncie, gdzie nie towarzyszyły mi żadne specjalne oczekiwania, tak
naprawdę poczułam się urzeczona światem, który wykreowała. A skoro już teraz
czuję się z nim w pewien sposób związana, to co będzie potem? Co zrobią ze mną
te cztery poprzednie tomy, które tak bardzo wołają mnie z półki? To się dopiero
okaże, ale obawiam się, że mogę przepaść w świecie tych genialnych aniołów i
mnie już nigdy nie znajdziecie. Chociaż… może i znajdziecie. Chociażby w jakimś
innym książkowym świecie, bo wiecie, ja to tak lubię sobie czasami przepaść.
Akcja powieści rozgrywa się w fikcyjnym, pełnym fantazji i
magii świecie. Jasność przepadła, a Aniołowie starają się utrzymać Królestwo w
ładzie. Hierarchia i ład muszą nadal panować, choć nieobecność Pana nie zwiastuje
niczego dobrego. Do Pana Tajemnic, Razjela, przybywa Sereda, jego dawna
uczennica, która być może właśnie odkryła miejsce pobytu Jasności. Jednakże
istnieje spore ryzyko, że to tylko podstęp Antykreatora, który pragnie zetrzeć
w pył całe dzieło stworzenia. Nie można jednak pozostać obojętnym i koniecznie
trzeba sprawdzić, co się kryje za tajemniczą energią odnalezioną przez Seredę.
Jest to poniekąd droga przez mękę, trudna i ciężka wyprawa pomiędzy światami, z
której nie wszyscy powrócą żywi. To właśnie Daimon Frey zostaje oddelegowany do
tego, aby wziąć udział w wyprawie. Cóż zrobić… tylko szaleniec podjął by się
czegoś takiego.
Przede wszystkim muszę wyrazić swoje uwielbienie względem
relacji panujących pomiędzy Aniołami! Są one po prostu genialne i podejrzewam,
że właśnie dlatego poczułam się tak bardzo urzeczona. Choć to dopiero moja
pierwsza książka z tego cyklu, to już poczułam tę świetną atmosferę, ten
klimat. To nie tylko przyjaźń, ale coś znacznie większego. To honor, oddanie,
odwaga… Choć domyśliłam się, że ich przeszłość nie zawsze była kolorowa,
pojawiały się pomiędzy nimi poważne zgrzyty, tak jednak nie da się ukryć, że są
wspaniałą ekipą. Cudownie było choć na chwilę stać się jej częścią. Kossakowska
w znakomity sposób wykreowała swoje postaci i wierzę, że w poprzednich tomach
jest to odczuwalne jeszcze bardziej i na pewno niebawem się o tym przekonam!
Sama fabuła jest równie intrygująca. Autorka nawiązuje nieco
do hinduskiej mitologii i wprowadza wiele pojęć z tego zakresu, chwilami nie do
końca zrozumiałych, jeżeli ktoś tych klimatów nie zna. Ale nie ma obaw! Na
końcu książki jest słowniczek, który wszystko wyjaśnia! Takie połączenie
hinduizmu z anielską wyprawą jest naprawdę ciekawym połączeniem. Oryginalnym i
porywającym. Choć akcja toczy się tempem raczej umiarkowanym, tak ekspedycja na
swojej drodze napotyka sporo przeszkód i wrogów, którzy przeszkadzają im w
osiągnięciu głównego celu. Zdecydowanie nie mogą narzekać na nudę, ale muszą
brać pod uwagę fakt, że droga nie jest usłana różami. Jest w tym pewna dawka
nieprzewidywalności i zaskoczenia, co idealnie pasuje do całości. A
zakończenie? Jest mocne, poruszające, ale no weźcie… Przecież wiadomo, że to
tak nie może być!
Bramy światłości
to znakomita powieść. Uświadomiła mi, jak wielki błąd zrobiłam z tym, że tak
długo zwlekałam z zapoznaniem się z twórczością Kossakowskiej. Jej twórczość
wywarła na mnie spore wrażenie i myślę, że w najbliższym czasie koniecznie
zapoznam się z poprzednimi tomami serii. Cieszę się, że pojawił się ten tom,
bowiem okazał się być mocną motywacją. Co ciekawe, nie miałam najmniejszych
problemów ze zrozumieniem historii w niej zawartej, mimo nieznajomości
poprzednich części. Co nie zmienia faktu, że z ogromną przyjemnością się z nimi
zapoznam, aby jeszcze bardziej zagłębić się w tym uniwersum! Gorąco polecam!