Data wydania: 26.10.2016
Tytuł oryginału: Dragons guide to the care AND feeding of humans
Tłumacz: Agnieszka Pohl
ISBN: 978-83-7966-026-1
Wymiary: 135 x 205 mm
Strony: 208
Cena: 22,90 zł
Nie jestem ekspertem od literatury dziecięcej. W rodzinie
nie ma małych dzieci, w otoczeniu też nie, a i ja sama mam bardziej instynkt
kocierzyński, i do posiadania własnych mi nie śpieszno. Ale lubię smoki,
wiecie? Od dzieciaka uwielbiam smoki – wszystkie. Duże i małe, złe i dobre,
czerwone, złote, czarne… Smok to smok. I to łączy mnie z autorami książki Poradnik dla smoków.
Książka ta nie jest poradnikiem, a po prostu przyjemną
historyjką dla najmłodszych czytelników. Opowieść snuje smoczyca, Panna Drake,
która jest jedną z najbardziej upartych i zrzędliwych w swoim gatunku. Niedawno
straciła swojego ludzkiego pupila. Tak, pupila. Bo musicie wiedzieć, że w
świecie stworzonym przez Laurence Yep i Joanne Ryder to smoki posiadają ludzi,
a nie na odwrót – chociaż okazuje się, że w niektórych przypadkach jest to
kwestia sporna. Zwłaszcza, gdy w jaskini Panny Drake pojawia się pyskata
dziesięciolatka.
Chociaż Winnie, siostrzenica byłej podopiecznej smoczycy,
pała nie lada entuzjazmem, tak Panna Drake jest bardzo sceptyczna wobec niej.
No bo jakim prawem istota pokroju człowieka może uznawać się za jej
właściciela? Z czasem jednak ich spory zaczynają ustępować miejsca przyjaźni,
opartej na wzajemnym zaufaniu i wsparciu. Dziewczynka niechcący wypuszcza na
ulice magicznego San Francisco dziwne stwory, zwane szkicelungami. Te z kolei
zaczynają siać zamęt i spustoszenie, dlatego Winnie i jej nowa przyjaciółka
muszą zacząć współpracować, aby zapobiec katastrofie. A podobno nic nie łączy
tak, jak wspólny wróg.
Trochę ciężko jest mi ocenić tę książkę, bowiem nie jestem
dzieckiem i z pewnością mój odbiór jest zupełnie odmienny. Napisanie, że nie
jest to pozycja dla mnie jest w sumie czymś oczywistym i prawdziwym, bo w końcu
jest to literatura skierowana do innego odbiorcy. Ale gdyby tak założyć, że
cofam się w czasie i mam jakieś 10 albo i mniej lat, to myślę, że naprawdę
spodobałaby mi się ta historia i po raz kolejny marzyłabym o posiadaniu
własnego smoka. Ciekawą sprawą jest to, że narrację prowadzi Panna Drake, a nie
Winnie – to nieco inne spojrzenie na całą sytuację, które daje nam wgląd w
umysł smoka.
Jeżeli macie młodsze rodzeństwo albo kuzynostwo, swoją
własną pociechę albo na co dzień macie do czynienia z dziećmi, to myślę, że ta
pozycja świetnie sprawdzi się w Waszym przypadku. To bardzo przyjemna opowieść,
ładnie napisana, dzięki której każde dziecko będzie mogło dać się porwać wyobraźni.
Spójrzcie tylko na okładkę – ona już tak wiele wyraża. Panna Drake z czułością
patrzy na swojego małego człowieka, a Winnie ma spojrzenie pełne pasji i
radości. I to jest doskonale widoczne w tej książce, ich przygody są zabawne i
pouczające, a sam pomysł naprawdę zasługuje na uwagę.
Za egzemplarz serdecznie dziękuję: