Zawsze chciałeś się nauczyć języka angielskiego, ale nigdy
Ci się nie udało? Masz problem z tym, żeby się przełamać i zacząć mówić w tym
języku? Czy czujesz, że zamyka to przed Tobą pewne możliwości? Na pewno wśród
Was znajdą się tacy, którzy odpowiedzą „tak” i czują, że tak właśnie jest. Sama
należę do osób, które bardzo chciałyby zdobyć płynność językową, jeżeli chodzi
o angielski, ale wiadomo – jeżeli na co dzień nie mówi się w tym języku, to
trochę ciężko tego dokonać. Czytanie, słuchanie czy pisanie to coś zupełnie
innego. Choć nie uważam, żebym miała problem z angielskim i czuję się w nim
dosyć mocna, coraz częściej też używam go w mowie, to mimo tego chętnie
sięgnęłam po książkę Beaty Pawlikowskiej.
Jak łatwo się domyślić, nie będzie to coś odpowiedniego dla
osób, które z angielskim dobrze sobie radzą – być może będzie to tylko
sprawdzenie się, czy utrwalenie swojego poziomu znajomości angielskiego, ale na
pewno te dwie pomoce autorstwa Beaty Pawlikowskiej nie wniosą nic nowego.
Jednak wydaje mi się, że osoby, które czują się mocne w tym języku i tak nie
rozglądają się za tego typu pozycjami i też nie są tutaj podstawową grupą
odbiorczą. Jednak jestem przekonana, że zarówno książka, jak i fiszki, pomogą
wielu osobom – nie tylko w poszerzeniu słownictwa i stosowanych sformułowań,
ale również w przełamaniu się. Warto je ze sobą zabrać w podróż, bo nie zajmą
dużo miejsca, a na pewno będą przydatne!
Z pewnością jest to doskonały kurs dla każdego, kto nie miał
do czynienia z angielskim przez kilka lat albo w ogóle, ani razu (choć nie
wiem, czy tacy ludzie istnieją). Coś tam pamięta się może ze szkoły, ale to by
było na tyle. Zapomniało się, jak odpowiednio stworzyć pewne zwroty, zapomniało
się podstawowych słówek – w takim przypadku będzie to idealny, nowy „początek”.
Dzięki tej pozycji ma się możliwość takiego stopniowego i lekkiego wczucia się
w ten język, nawet jeżeli niewiele się z niego pamięta. Ciężko mi nieco
określić zakres materiału, bowiem poszczególne lekcje raczej nie są ułożone
tematycznie, a raczej wzrasta po prostu poziom ich zaawansowania. Dzięki temu
można się nauczyć praktycznego zastosowania gramatyki, podstawowych słówek,
tych najbardziej komunikatywnych, najczęściej spotykanych oraz sposobu ich
wymawiania. Schemat jest bardzo przystępny – zwrot po polsku, następnie obok
zwrot po angielsku i sposób wymawiania – przedstawiony wyjątkowo
łopatologicznie, co dla wielu osób będzie ogromną zaletą. Do książki dołączona
jest również płyta, co w moim odczuciu jest świetnym elementem każdego kursu –
zawsze lepiej coś usłyszeć, niż tylko zobaczyć, jak to się czyta. Na samym
końcu tej książki znajduje się również podstawowa gramatyka – bardzo dobrze i
przejrzyście wyjaśniona.
Jeszcze jednym elementem związanym z nauką języka
angielskiego są fiszki podróżnicze tej samej autorki. Wiecie, nigdy nie byłam
przekonana do fiszek, zawsze wydawało mi się to czymś bezsensownym. A okazało
się, że to świetna zabawa! To nie tylko możliwość sprawdzenia swojego stanu
wiedzy czy słownictwa, ale po prostu nauka poprzez zabawę. Można siąść do nich
z przyjacielem, rodzeństwem czy nawet rodzicem i zobaczyć, komu idzie lepiej. Fiszki
są już podzielone w sposób tematyczny – zakupy, kawiarnia, hotel, poszczególne
kontynenty czy sama podróż, w tym wypowiedzi, które przydadzą się nam np. na
lotnisku. Przeglądając kilka z nich poczułam się jednak nieco dziwnie – bowiem
żadnego zdania nie ułożyłam dokładnie tak, jak było podane! Okazuje się, że
chyba używam zbyt skomplikowanych i złożonych, choć poprawnych gramatycznie i w
pełni zrozumiałych zwrotów. To takie nawet pocieszające ;) Z pewnością fiszki
sprawdzą się u osób, które potrzebują na szybko nauczyć się najważniejszych
zwrotów przed podróżą, oraz podobnie jak „Praktyczny kurs…” tym, którzy chcą
sobie język przypomnieć albo zaczynają od podstaw.

Za książkę i fiszki serdecznie dziękuję:
Książkę i fiszki przekazałam obecnie rodzicom, ponieważ zapisali się na zajęcia z angielskiego i jestem przekonana, że świetnie się te dwie rzeczy u nich sprawdzą! Dodatkowo do książki jest dołączona płyta - więc mają jeszcze dodatkowe, może bardziej interaktywne źródło wiedzy. Może Wasi rodzice albo bliscy też chcą sobie przypomnieć i wyćwiczyć język, który faktycznie przyda im się w życiu? Czy to podczas wakacji czy dłuższego pobytu za granicą... Nigdy nie wiadomo, co los nam przyniesie. Jednak te dwa elementy naprawdę polecam w takich przypadkach :) A może macie rodzeństwo w podstawówce? Sięgnijcie po fiszki i uczcie ich poprzez zabawę! :)