Data wydania: 20.04.2016
Tytuł oryginału: Morning Star
Tłumacz: Małgorzata Koczańska
ISBN: 978-83-640-3082-6
Wymiary: 135 x 205 mm
Strony: 512
Cena: 39,90zł
Seria: Red Rising #3
Seria: Red Rising #3
„Gwiazda zaranna” to już ostatni, finałowy tom znakomitej
serii „Red Rising”, która – co mnie bardzo dziwi – nie stała się jakoś wybitnie
popularna w naszym kraju. Aż dziw bierze, bo przecież dystopie są nadal dosyć
popularne – może nie tak, jak jeszcze rok czy dwa lata temu, ale jednak wciąż
wiele osób bardzo chętnie po nie sięga i wyczekuje kolejnych pozycji z tego
gatunku. Niestety, często się zdarza, że otrzymujemy powtórkę z rozrywki i
czujemy się mocno rozczarowani – natomiast w przypadku serii Pierce’a Browna
jest zupełnie na odwrót, to kawał doskonałej lektury, która na długo z Wami
pozostanie!
Darrow au Andromedus stracił całą nadzieję na lepsze jutro, nadzieję
na lepszy świat. Być może udało mu się doprowadzić do lekkiego rozłamu wśród
Złotych, ale jednak ich potęga wydaje się nie do pobicia. Złoci mają każdą
możliwą przewagę nad rebeliantami, a Synowie Aresa w większości zostali zabici.
Jak może walczyć, skoro jego rodzina i przyjaciele są przekonani, że już nie
żyje, Mustang go opuściła, a Szakal nie ma zamiaru puścić mu płazem
wszystkiego, co zrobił? Ostatnia nadzieja w garstce buntowników, którzy starają
się go uratować. Czas nie jest ich sprzymierzeńcem, bo w Układzie Słonecznym
wybucha wojna, a Szakal przecież nie będzie wiecznie czekał, aby pozbawić
swojego więźnia życia. Ale to właśnie Darrow jest jedyną osobą, za którą podąży
tłum, aby w końcu zakończyć terror Złotych. To on jest nadzieją na wygranie
wojny.
Ponieważ to już finał i definitywny koniec, mam okazję
ocenić tę serię jako całość, jednakże w przeważającym stopniu chciałabym się
skupić na „Gwieździe zarannej”. Pierwszy tom był wspaniały – całkowicie mnie
urzekł i do dnia dzisiejszego pamiętam, że ciężko było się od niego oderwać i
ot tak odłożyć go na półkę. Drugi tom czytało mi się nieco trudniej, choć nadal
nie wiem, z czego to wynika, ale nie mogę powiedzieć, że mi się nie podobał –
był trudniejszy, bardziej złożony, a ja po prostu mogłam mieć gorszy dzień. A
trzecia część? To jest majstersztyk! To, czego dokonał w swojej twórczości
Pierce Brown jest po prostu niesamowite i nie będzie przesadą, jeżeli napiszę,
że seria „Red Rising” to jedna z najlepszych dystopii, jakie miałam okazję
czytać!
We wszystkich trzech tomach zachowana jest ciągłość historii
Darrowa, ale podczas czytania „Gwiazdy zarannej” dopadła mnie jedna myśl –
każdy tom wyróżnia się na swój własny sposób. Mimo że wątek przewodni wciąż
pozostaje jeden i ten sam, tak jest to historia bardzo złożona i rozbudowana, a
każda część posiada charakterystyczne dla siebie elementy, które w inny sposób oddziałują
na czytelnika. Akcja i dynamika to dwie rzeczy, których nie można odmówić żadnej
z nich, ale mimo wszystko da się je nieco inaczej odebrać – nie jestem pewna,
czy do tej pory spotkałam się z taką serią, w której aż tak dogłębnej analizie
poddawałabym wszystkie wydarzenia, ale naprawdę jestem w stanie dostrzec
istotne różnice. „Złota krew” oferował coś na styl „Igrzysk Śmierci”, gdzie co
chwila towarzyszył mi dreszczyk emocji. „Złoty syn” był już nieco inny, skupiał
się na problematyce Złotych i misji Darrowa, pojawiały się zaskakujące zwroty
akcji a autor trzymał mnie w napięciu aż do ostatniej strony. A „Gwiazda
zaranna”? To istna bomba: zarówno jeżeli chodzi o akcję, jej zaskakujące
zwroty, nieprzewidywalność, napięcie oraz towarzyszące czytelnikowi emocje.
Tutaj naprawdę nie możemy być pewni tego, co wydarzy się za
chwilę. Nie wiemy, komu możemy ufać – podobnie jak Darrow. Zdrajcy? Ich jest
całe mnóstwo. Walka ze Złotymi? Wygląda na to, że z góry jesteśmy skazani na
porażkę – ale to właśnie w takich chwilach rozpaczy pojawia się mała iskierka
nadziei, która wiąże się z przyjaźnią i odwagą. Darrow ma ludzi, na których
może liczyć. A jego wrogowie są jedynie opętani chęcią zemsty. Autor doskonale
poradził sobie z przedstawieniem myśli głównego bohatera i towarzyszących mu
emocji, które z łatwością przechodzą na czytelnika. Świetnie wykreował świat, w
którym rozgrywa się akcja, stworzył niepowtarzalnych i bardzo wyrazistych
bohaterów, a co najważniejsze – w całości wykorzystał potencjał tej historii.
Mimo że można by się doszukiwać podobieństw do innych lektur tego typu, to
nadal uważam, że jego pomysł jest jedyny w swoim rodzaju – a co więcej, cała
seria została napisana wspaniałym językiem, jest bardzo dobrze dopracowana,
pełna szczegółów i nie sposób się od niej oderwać. Jest jeszcze jeden istotny
element – nie jest to kolejna dystopia o zbuntowanych nastolatkach czy coś tym
stylu. To historia pełna pasji, bardzo dojrzała i głęboka, w której autor
połączył wszystko to, co najlepsze.
Nie jestem w stanie wskazać, który tom podobał mi się
najbardziej. Każdy utrzymuje odpowiedni poziom, a Pierce Brown wykonał kawał
naprawdę dobrej roboty. „Red Rising” to doskonała seria, która pozostanie ze
mną na bardzo długo. Po skończeniu „Gwiazdy zarannej” poczułam niesamowitą ulgę
– towarzyszyło mi uczucie takiej dziwnej lekkości, choć myślami wciąż byłam w
świecie stworzonym przez Browna. Czy miałam pewność, że wszystko zakończy się
dobrze? Nie. Czy zakończenie można uznać za typowy happy-end? Kwestia sporna –
w końcu każda wojna wymaga ofiar. Czy wiedziałam, że coś może pójść nie tak?
Oczywiście. Czarne myśli nie raz wchodziły do mojej głowy, ale gdzieś tam na
dnie zawsze tliła się iskierka nadziei – podobnie jak u Darrowa i jego
towarzyszy. Z całego serca polecam Wam tę serię, zwłaszcza jeżeli szukacie
dojrzałej lektury, dzięki której przepadniecie na kilka dobrych godzin.
Za egzemplarz serdecznie dziękuję: