Data wydania: 30.03.2016
Tytuł oryginału: Wienerbrorskapet
Tłumacz: Maria Gołębiewska-Bijak
ISBN: 978-83-7515-389-7
Wymiary: 136 x 205 mm
Strony: 504
Cena: 39,90 zł
Seria: Fredrik Beier #1
Wiecie, bardzo nie lubię porównywania twórczości jednych
autorów do drugich, bo przez takie sytuacje, można czasami stracić szansę na
przeczytanie naprawdę dobrej historii. Przykładowo: nazwisko Jo Nesbo na
okładce „Naśladowców” wcale nie wydało mi się zachęcające, bowiem moje pierwsze
spotkanie z tym autorem nie było wybitnie udane (oczywiście w wolnej chwili mam
zamiar dać mu kolejną szansę) i z pewnością ta pozycja nie przyciągnęłaby mojej
uwagi tak mocno, jak inna, na której widniało by np. porównanie do grozy
Grahama Mastertona. Nie zbaczając jednak na inne nazwiska poza samym autorem,
sięgnęłam po „Naśladowców” i muszę przyznać, że gdybym tego nie zrobiła, to
wiele bym straciła.
Fredrik Beier pracuje w norweskiej policji i któregoś dnia
otrzymuje zlecenie odnalezienia córki słynnej pani polityk. Sprawa jakich
wiele, prawda? Kto wie, czy kobieta nawet sama nie uciekła, bo po prostu miała
dosyć życia u boku sławnej matki, która próbuje ją pouczać. Pierwsze tropy
doprowadzają Fredrika do siedziby sekty Boskie Światło, a to, co tam zastaje,
jest istną zgrozą i makabrą. Zmasakrowane zwłoki pięciu mężczyzn i ani żywej
duszy. A to zaledwie początek, bowiem dalsze poszukiwania Beiera i jego
partnerki Kafy Iqbal prowadzą do kolejnych zbezczeszczonych zwłok, a sprawa
zaginięcia młodej dziewczyny staje się dużo bardziej skomplikowana, niż mogło
się wydawać na pierwszy rzut oka.
Powieść Ingara Johnsruda to książka, która początkowo może
zniechęcić czytelnika do dalszej lektury. Chociaż mocne opisy miejsc zbrodni są
jej zdecydowanym atutem i czymś, z czym mamy do czynienia już od pierwszych
stron, sama akcja nie jest zbyt porywająca. Ale to tylko przez pierwszych kilka
rozdziałów, bowiem w pewnej chwili otrzymujemy nagły boom i fabuła mocno się
rozkręca. Jest to złożona powieść, w której spotykamy się z wieloma wątkami,
które autor połączył ze sobą w bardzo umiejętny sposób. Jednym z nich jest
motyw sekty i fanatyzmu religijnego, po chwili dołącza do niego nazizm, a nawet
nieludzkie eksperymenty medyczne z czasów II Wojny Światowej. Trzeba przyznać,
że są to tematy mocne i wzbudzające kontrowersje, więc autor wykazał się tutaj
nie lada odwagą. Fabuła rozwija się w odpowiednim tempie, a Johnsrud zadbał o
odpowiednie stopniowanie napięcia i dynamikę akcji. To książka, którą czyta się
z zapartym tchem.
Poza Beierem i Iqbal pojawia się tutaj masa bohaterów o
różnych nazwiskach i nie ukrywam, że chwilami czułam się z tego powodu nieco
zagubiona. Musiałam sobie odpowiednio poukładać w głowie kto jest kim, bo
inaczej lektura tej powieści na nic by się zdała. Czy autor mógł postawić na
mniejszą liczbę wykreowanych przez siebie postaci? Być może, chociaż trzeba
przyznać, że powiązanie wszystkich bohaterów z badaną przez Beiera sprawą jest
bardzo istotne. Dodatkowo wprowadza to lekki zamęt, który uniemożliwia
zlokalizowanie sprawcy wszystkich brutalnych morderstw. Dlatego warto pozostać
w skupieniu i nie dać błądzić myślom gdzieś indziej, a po prostu skupić się na
lekturze „Naśladowców” i czerpać z niej jak najwięcej.
Książka została napisana wspaniałym językiem, a autor zadbał
o najdrobniejsze szczegóły. Jest to znakomicie skonstruowana powieść, z
intrygującą zbrodnią i wielowątkową fabułą. Na uwagę zasługuje nie tylko pomysł
autora i doskonałe przelanie go na papier, ale również dopracowanie każdego
elementu tej historii. Być może nie ma ona ciężkiego i mrocznego klimatu, z
jakimi mamy do czynienia w niektórych thrillerach czy kryminałach
skandynawskich, ale nie można powiedzieć, że atmosfera jest niewyczuwalna, bo
byłoby to co najmniej niedopowiedzeniem. Ogromnie się cieszę, że Johnsrud
puścił wodze fantazji i w tak mocny sposób opisał miejsca poszczególnych
zbrodni. To istna makabra, gdzie mamy do czynienia z oderwanymi częściami
ciała, wylewającymi się wnętrzościami i ogromną ilością krwi. Rzadko kiedy
autorzy porywają się na opisanie takiej makabry, a są czytelnicy, którzy przepadają
za tak ostrym realizmem.
„Naśladowcy” to książka, która naprawdę potrafi porwać
czytelnika i jeżeli już do tego dojdzie, to ciężko się od niej oderwać choćby
na chwilę. Jest doskonale napisana, prowadzone śledztwo jest odpowiednio
zagmatwane, tak, aby czytelnik nie miał łatwego zadania w odnalezieniu sprawcy
wszystkich brutalnych zbrodni. Autor znakomicie połączył ze sobą poszczególne
motywy i stworzył porywający, a także intrygujący thriller, obok którego nie
można przejść obojętnie. „Naśladowcy” to kawał dobrej lektury, którą szczerze
polecam! Więcej takich debiutów!
Za e-booka serdecznie dziękuję: