Data wydania: 02.03.2016
Tytuł oryginału: The Strange and Beautiful Sorrows of Ava Lavender
Tłumacz: Regina Kołek
ISBN: 9788379245987
Wymiary: 140 x 205 mm
Strony: 304
Cena: 34,90 zł
„Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender” to książka, z
którą mam pewien problem. Całkowicie nie wiem, jak ją ocenić, bowiem w dużej
mierze nie wpisuje się w mój gust czytelniczy, a jednak było w niej kilka
elementów, które przypadły mi do gustu. Przede wszystkim odnoszę wrażenie, że
jest to powieść, której trzeba się całkowicie poświęcić, aby ją odpowiednio
odebrać. Być może jest to też historia, którą docenia się z czasem.
Prawdopodobnie opowieść Avy jedni pokochają,
a inni znienawidzą.
Jest to książka idealna dla osób, które lubią w szczegółowy
sposób poznawać rodzinne historie. Na samym początku zostaje nam przedstawiona
babcia Avy, wszystkie jej perypetie miłosne czy osobiste, a następnie
przechodzimy do równie dokładnego poznania jej matki, z wyróżnieniem tych
samych wątków, co wcześniej. W ten sposób prezentuje się większość książki i
nie ukrywam, że w wielu momentach czułam się nią po prostu znudzona. A jednak
coś zachęcało mnie do dalszego zgłębiania tej lektury. Prawdopodobnie czekałam
na tę chwilę, w której lepiej poznam Avę, dziewczynę, która urodziła się ze
skrzydłami, choć i te strony nie do końca mnie zadowoliły. Co ciekawe, Ava nie
jest upadłym aniołem ani demonem. Tak naprawdę to nie wiemy, kim lub czym jest,
pozostaje to zagadką nawet dla niej samej.
Do tej pory tylko w jednym przypadku takie historie rodzinne
przypadły mi do gustu. Były to „Dzieje czarownic z rodu Mayfair” autorstwa Anne
Rice. Pierwszy tom (z czterotomowego, dawnego wydania) skupia się tylko i
wyłącznie na opisach żyć poszczególnych bohaterów. Jednak cała seria całkowicie
mnie oczarowała. W przypadku Avy Lavender sprawa wygląda nieco inaczej, gdyż
jest to powieść jednotomowa. Z tego powodu nie można mieć nadziei, że jest to
zapowiedź niesamowitego cyklu, który z każdym kolejnym tomem będzie coraz
ciekawszy i bardziej intrygujący. Mam wrażenie, że z każdą kolejną stroną mój
zapał ostygał, bowiem nie miałam ochoty na tak intensywne zgłębianie historii
rodu – chociaż wiem, że niektórzy za tym przepadają.
Powieść ta jest od początku do końca zagadką, podobnie jak
główna bohaterka. Rodzina Lavenderów jest bardzo osobliwa i niepowtarzalna,
podobnie jak i specyficzny klimat tej powieści. Autorka bardzo dokładnie i
szczegółowo opisuje rozgrywające się wydarzenia, chociaż w dużej mierze
siedzimy w przeszłości, co jest oczywiście związane z tym, o czym wspominałam
już wcześniej – poznajemy historie życia babki i matki Avy. Tempo akcji jest
powolne i brak tutaj dynamiki, ale z drugiej strony nie jest to też powieść
tego typu, w której należałoby się tego spodziewać. Ogromną zaletą z kolei jest
kreacja bohaterów. Ava jest bardzo tajemnicza i eteryczna, natomiast jej
przyjaciółka stanowi całkowite tego przeciwieństwo. Matka i babka Avy są
intrygujące na swój sposób, a równie zagadkowy co Ava jest jej brat, Henry.
Leslye Walton świetnie poradziła sobie ze stworzeniem gamy różnobarwnych
postaci.
Atmosfera powieści jest nieco ciężka i specyficzna, fabuła
chwilami zagmatwana, ale mimo wszystko z łatwością można się tutaj odnaleźć.
Mogłabym napisać, że ta książka jest zwyczajnie nudna i nie zasługuje na uwagę,
ale ona jest po prostu inna. Co ciekawe, autorka potrafiła mnie nawet
zaskoczyć! W pewnym momencie wszystko zaczęło wskazywać na to, że zostanie
tutaj wprowadzony wątek romantyczny, a Leslye Walton zrobiła rzecz niesłychaną
– napisanie, że przekręciła sytuację o 180 stopni to zdecydowanie za mało. Nie
są to słowa odpowiednie do opisania tego, co się wydarzyło.
Przyznaję, że nie byłam w stanie całkowicie się odnaleźć
podczas czytania tej książki. Nie chwyciła mnie na tyle, żebym dała się jej
porwać. Niewątpliwie są w niej elementy zasługujące na uwagę, jednak ja nie
przepadam za książkami tego typu. Mimo wszystko jestem przekonana, że znajdą
się tacy, których jej historia całkowicie oczaruje. Jest to książka, której nie
mogę porównać z żadną inną i być może to sprawia, że wzbudza ogromne
zainteresowanie ze strony czytelników. Jestem w stanie zauważyć jej wady i
zalety, jednak nie zmienia to tego, że twórczość Leslye Walton po prostu do
mnie nie trafiła tak, jakbym chciała.
Recenzja została napisana dla portalu BookGeek.pl
PS. Mimo wszystko jaram się swoim nazwiskiem na kolejnej książce :D