Tytuł oryginału: Religion and Science in Context: A Guide to the Debates
Tłumacz: Krzysztof Skonieczny
ISBN: 978-83-7886-206-2
Wymiary: 125 x 195 mm
Strony: 312
Cena: 39,90 zł
Czy nauka może istnieć bez wiary? I czy wiara może istnieć bez
nauki? Jest to kwestia niezwykle sporna, która spędza sen z powiek nie tylko
filozofom, ale i ludziom, którzy uwielbiają zagłębiać się w swoje myśli i
pozwalać im chwilowo przejąć nad sobą kontrolę. Zapewne każdy z Was zastanawiał
się kiedyś nad tym, czy istnieją naukowe dowody na istnienie Boga. Jednak od
dzieciństwa jesteśmy wychowywani w przekonaniu, że religia i nauka to dwie
odrębne dziedziny, które nie mają ze sobą nic wspólnego. Ale czy dzisiejsi
naukowcy byliby w stanie dokonywać takich odkryć, gdyby nie mieli wiary?
Willem B. Drees jest fizykiem, teologiem i filozofem.
Połączenie niespotykane, bowiem osoba zajmująca się naukami ścisłymi rzadko
kiedy sięga po zupełnie przeciwstawną dziedzinę nauki, jaką jest teologia. A
jednak! Willem Drees w pewnej chwili poczuł, że powinien obrać taką a nie inną
drogę, więc nie sprzeciwiał się swojej intuicji. Czyżby znak od Boga?
„Nauka wobec wiary” nie jest książką, która wypunktowuje
naukowe dowody na istnienie Stwórcy, tym bardziej, że musiałaby się wtedy skupić
na kilku różnych religiach, jakie są znane na świecie. Nie spodziewajcie się
więc, że doświadczycie tutaj połączenia procesu stworzenia świata w siedem dni
z teorią ewolucji. Autor postanowił skupić się na nieco innych aspektach wiary
i religii. Przede wszystkim skupia się na ludzkiej egzystencji w wielu jej
aspektach. Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak często sięgamy po
wynalazki nauki, która po prostu nas otacza i jest z nami na każdym kroku. A co
z wiarą? Czy ateiści mają rację mówiąc, że są osobami niewierzącymi? Przecież
każdy w coś wierzy! Religia nie zawsze musi wiązać się z kultem jednego,
konkretnego boga.
Nauka i religia są dziedzinami, które na pierwszy rzut oka
nie mają nic wspólnego. Willem Drees w wielu swoich rozważaniach i
przytaczanych przez siebie publikacjach uświadamia nam jednak, że jest nieco
inaczej. Okazuje się, że wiara nie mogłaby funkcjonować bez religii i na
odwrót. Autor przedstawia intrygujące podejście do tej sprawy, które z
pewnością skłania do refleksji i zmusza do myślenia. Znakomitą rzeczą jest to,
że jego postawa jest całkowicie obiektywna! „Nauka wobec wiary” nie jest
pozycją łatwą i lekką, bowiem spotykamy się tutaj ze specjalistycznym
słownictwem, z całym mnóstwem teorii i zdecydowanie nie ma możliwości, abyśmy
myśleli o niebieskich migdałach, bo nie będziemy w stanie zrozumieć przesłania
płynącego z tej książki.
Willem Drees przedstawia naukę i religię w różnych
kontekstach, opisuje wiele ciekawych inicjatyw, które skupiają się na tym, aby łączyć
jedno z drugim. Być może dzięki informacjom szerzonym przez autora ludzie nieco
zmienią swoje postrzeganie świata i zrozumieją, że te dwie rzeczy są ze sobą
ściśle powiązane, chociaż na nieco innych płaszczyznach – na tych, o których nie
myślimy w pierwszej chwili. A może nawet zaczną postrzegać wiarę jako coś znacznie
więcej? I dostrzegą, jak ogromne znaczenie dla ludzi ma również nauka.
„Nauka wobec wiary” to pozycja ciekawa, chociaż przyznaję,
że spodziewałam się po niej czegoś innego. Oczywiście nie ma to wpływu na moją
ocenę, bo świadczy to jedynie o tym, że rozpoczynając lekturę tej pozycji
prezentowałam bardzo schematyczne myślenie, które jest nam wpajane przez
społeczeństwo od bardzo dawna. Jest to książka dla ludzi o otwartym umyśle,
którzy potrafią dostrzec więcej niż jest to możliwe na pierwszy rzut oka. Jest
to bardzo konkretna i interesująca publikacja, z którą powinien zapoznać się
każdy, kto chociaż raz zadał sobie pytanie widniejące na okładce: „Czy nauki i
religii nie da się pogodzić?”. Polecam!
A na koniec cytat, który bardzo przypadł mi do gustu! To jeden z wielu przykładów pochodzących z tej książki, które sprawiają, że sami zaczynamy zadawać sobie pytania w podobnym klimacie.
„Wedle Newtonowskiego rozumienia grawitacji natura była
niczym niedoskonały zegarek, który trzeba było od czasu do czasu ręcznie
naprawić, ale jeśli Boga rozumie się jako Boga, ze wszystkimi doskonałościami,
które mu się przypisuje, to czy właściwe jest uważanie Go za twórcę
niesprawnego mechanizmu, który od czasu do czasu wymaga interwencji? Po drugie,
jeśli czyjś światopogląd dopuszcza specyficzne interwencje zmieniające porządek
natury w odpowiednim celu, dlaczego Bóg nie interweniuje tam, gdzie takie
zawieszenie praw natury mogłoby zapobiec okropnemu złu?”