Data wydania: 14.01.2015
Tytuł oryginału: The Assassin and the Empire
Tłumacz: Marcin Mortka
ISBN: 978-83-7747-989-6
Wymiary: 135x202
Wymiary: 135x202
Strony: 140
Cena: 19,99
Seria: Szklany Tron
Cena: 19,99
Seria: Szklany Tron
„Szklany tron” był książką, którą po prostu pokochałam.
Pokochałam fabułę, klimat i główną bohaterkę. Moje serce wciąż cierpi
niewypowiedziane katusze, że nie znalazłam jeszcze chwili na przeczytanie
drugiej części, ale postanowiłam choć trochę złagodzić jego ból. Sięgnęłam po
jedną z nowelek stanowiących dodatek do serii, padło na „Zabójczyni i imperium
Adarlanu”. Tak wiem, źle zaczęłam z tymi nowelkami… od końca? No trudno. Ale
czy złagodziłam chociaż odrobinę cierpienie mojego serca?
Celaena w końcu ma to, czego pragnęła. Wszystko, poza
prawdziwą wolnością, którą ceni sobie najbardziej. I nie odzyska jej dopóki
Arobynn – jej dawny mistrz, będzie się znajdował w jej pobliżu. Jest na to
jednak sposób. Jeżeli Celaena i jej ukochany Sam spłacą Gildię Zabójców, będą
mogli odejść, zapomnieć o przeszłości i zacząć nowe życie, w zupełnie nowym
miejscu. Jednak kwota zaproponowana przez Arobynna jest gigantyczna i
niemożliwa do zdobycia… chyba, że pokuszą się o wykonanie jednego zadania.
Nagroda spokojnie by wystarczyła na spłatę, ale czy podjęcie takiego ryzyka
jest tego warte? Jeżeli coś pójdzie nie tak, to Celaena może stracić wszystko
to, co kocha i ceni…
To chyba nic dziwnego, że pochłonęłam tę książkę w tempie
natychmiastowym. W końcu co to jest trochę ponad 100 stron! Ale za to jakich
stron! W tym przypadku faktycznie sprawdziłoby się powiedzenie, że nie liczy
się ilość, a jakość. Właściwie nigdy nie byłam jakoś wybitnie pozytywnie
nastawiona do dodatków do głównej serii, ale w tym przypadku jest zupełnie na odwrót.
Cieszę się każdą chwilą, którą mogę spędzić w świecie Zabójczyni. Uwielbiam
główną bohaterkę, bo jest postacią intrygującą, pełną werwy i pasji. Chwilami
impulsywna, ale doskonale znająca swoje miejsce w hierarchii. Pewna swoich
zalet i umiejętności, a gdy wpadnie w szaleńczy wir to praktycznie nic jej nie
powstrzyma.
Sarah J. Maas posługuje się znakomitym językiem, który
bardzo przypadł mi do gustu. Świetny styl autorki sprawia, że książkę czyta się
jeszcze lepiej. Nie można również przyczepić się do tempa akcji, które
początkowo jest umiarkowane, ale w punkcie kulminacyjnym przyspiesza, aby
jeszcze bardziej podsycić naszą ciekawość i spowodować wzrost rozwijającego się
napięcia. A fabuła naprawdę wciąga! Teoretycznie zakończenie było oczywiste, bowiem
zbiór tych krótkich nowelek stanowi serię wydarzeń, jakie działy się przed
„Szklanym tronem”, ale i tak byłam ciekawa, w jaki sposób Celaena znalazła się
w takowej sytuacji. Teraz już wiem i bardzo mnie to cieszy!
Ciężko mi napisać cokolwiek złego o tej pozycji i właściwie
nie ma po co, bo to świetny element stanowiący uzupełnienie cyklu tworzonego
przez panią Maas. Jestem przekonana, że poprzednie opowiadania również
przypadną mi do gustu i zupełnie nie będzie mi przeszkadzał fakt, że zaczęłam
od końca. Czyta się doskonale, a pomysł autorki oraz sposób, w jaki wcieliła go
w życie, są cudowne. Myślę, że jak tak dalej pójdzie to uniwersum Zabójczyni
trafi do grona moich ulubionych. Jednak wciąż jedno istotne pytanie pozostaje
bez odpowiedzi… czy złagodziłam ból swojego serca? Hmm… chyba raczej tylko go
pogłębiłam, bo ono chce więcej i więcej, i jeszcze więcej!
Za egzemplarz serdecznie dziękuję: