Data wydania: 18.03.2015
Tytuł oryginału: Musta kuin eebenpuu
Tłumacz: Edyta Jurkiewicz-Rohrbacher
ISBN: 978-83-280-1494-7
Wymiary: 135x200
Wymiary: 135x200
Strony: 256
Cena: 34,90
Seria: Lumikki Andersson
Cena: 34,90
Seria: Lumikki Andersson
„Czarne jak heban” to ostatni tom trylogii o Lumikki
Andersson. Zdążyłam już zauważyć, że seria ta nie cieszy się jakąś ogromną
popularnością w naszym kraju, choć do końca nie rozumiem dlaczego. Dobra, nie
mamy tutaj do czynienia z high fantasy czy wyniosłą literaturą innego typu, ale
przecież jest tak w wielu przypadkach, a jednak szał trwa. Ja osobiście cieszę
się, że ta seria trafiła w moje łapki, bo pozwoliła mi choć na krótką chwilę
oderwać się od rzeczywistości.
Lumikki wróciła do domu. Po wydarzeniach z Pragi liczy na
to, że nic dziwnego już się jej nie przydarzy. Nadzieja matką głupich, co nie?
Lumikki otrzymała główną rolę w szkolnym spektaklu o Królewnie Śnieżce, trwają
próby i przygotowania. Właściwie pomyślicie pewnie: co w tym dziwnego? W samym
spektaklu może nic, ale w tym, że w tym samym czasie dziewczyna zaczyna
otrzymywać listy od tajemniczego wielbiciela jest dosyć podejrzany. I gdyby te
listy składały się tylko i wyłącznie ze słów uznania i uwielbienia… ale nie.
Pojawiają się tam też groźby, a obsesja człowieka, który jest za to
odpowiedzialny, z dnia na dzień staje się coraz większa.
Jak widać, autorka nie odeszła od wątków kryminalnych. Tym
razem mamy do czynienia z problemem podobnym do stalkingu i to właśnie nasza
kochana Lumikki pada jego ofiarą. Mimo tego, że dziewczyna jest rozsądna, to
jednak ciekawość bierze górę i sama rzuca się w wir niebezpiecznych wydarzeń.
Nie ma pojęcia, kto może stać za tymi działaniami, a co gorsza, nie zdaje sobie
sprawy z tego, do czego ten człowiek jest zdolny. A to doprowadzi ją do nie
lada problemów… Znowu.
Autorka rozwinęła również motyw miłości, który w sumie
rozpoczął się już nieco wcześniej, ale teraz stał się bardziej namacalny.
Stanowi on element, który pomaga nam zrozumieć pewne działania Lumikki oraz jej
rozterki. I tak, doskonale wiem, że całe grono czytelników nie przepada za
trójkątami. Wiem, wiem, wiem… ale spokojnie! Wyobraźcie sobie, że ten trójkąt w
ogóle nie działał mi na nerwy, a też zaliczam się do tego grona. To bardziej
takie spotkanie przeszłości z teraźniejszością, które zmusza Lumikki do pewnych
przemyśleń, a dodatkowo ukazuje głębię uczuć, jakie można odczuwać względem
drugiego człowieka.
Pojawia się tutaj jeszcze jeden, chyba najciekawszy ze
wszystkich wątek. Tajemnica rodzinna Lumikki. Stopniowo, krok po kroku, wraz z
Lumikki zbieramy informacje, które pozwalają nam ją rozwiązać. A rozwiązanie
okazuje się być zaskakujące! I to nie tylko w przypadku tego wątku, bowiem
rozwikłanie sprawy stalkera również było zadziwiające. I tutaj właśnie ujawnia
się talent i potencjał autorki, bowiem różne rozwiązania chodziły mi po głowie,
a i tak nie wpadłam na te prawidłowe. I właśnie chyba to urzekło mnie
najbardziej: nieprzewidywalność i zaskoczenie.
W przypadku kreacji bohaterów i stylu autorki nic się nie
zmienia. Salla Simukka nadal trzyma odpowiedni poziom w obu tych kwestiach.
Lumikki jest naprawdę ciekawą postacią, a cała atmosfera panująca w tych
książkach jest świetna! Co więcej, książkę czyta się naprawdę lekko i
przyjemnie, co oczywiście nie jest równoznaczne z jej banalnością. Fabuła wciąga,
a bohaterka fascynuje. Ciekawość wzrasta ze strony na stronę, a napięcie
wzrasta – i jak tu odłożyć tę powieść na półkę? No nie da się! Po prostu się
nie da. Co więc należy zrobić? Pochłonąć ją za jednym podejściem!
Cechą charakterystyczną tej serii jest to, że każda część
trzyma poziom. W każdej części dużo się
dzieje, a autorce nie kończą się pomysły. Doskonale wie, jak zaskoczyć
czytelnika, a także jak zyskać jego pełną uwagę. Alternatywna wersja baśni o
Królewnie Ścieżce, jaką stworzyła Salla Simukka okazała się być strzałem w
dziesiątkę. Mało jest powieści dla młodzieży, w których dzieje się to, co
tutaj. Twórczość Salli Simukki z pewnością wyróżnia się na tle innych dzieł i
posiada w sobie coś oryginalnego i niepowtarzalnego. I stanowi to zaledwie jeden
z wielu powodów, dla których warto przeżyć wraz z Lumikki wszystkie jej
przygody – chociaż nie są one łatwe i przyjemne, to jednak warto. Polecam.
Za egzemplarz serdecznie dziękuję: