Feng shui to nie tylko sztuka odpowiedniego urządzenia
mieszkania, ale cała nauka, którą wcale nie jest tak łatwo sobie przyswoić.
Wszystkie powiązania, przepływy energii, odpowiednie elementy – zależności
między tymi, a także wieloma innymi rzeczami, są niezwykle ważne w tej
dziedzinie. Tisha Morris pracuje jako architekt wnętrz i konsultantka feng
shui. Potrafi zatem odpowiednio połączyć pracę i pasję, co pomaga ludziom w
odpowiednim zbudowaniu domu czy też jego zmianie i urządzeniu na nowo.
Natomiast jej książka „Umysł ciało dom” to pozycja, która może pomóc Wam.
Ciężko mi powiedzieć, czy będzie to lektura odpowiednia dla
każdego. Feng shui zawsze gdzieś tam przewijało się w moim życiu, ale ekspertem
nie jestem. Znam minimalne podstawy i spokojnie dałam sobie radę z książką pani
Morris, więc myślę, że osoba zupełnie zielona w temacie też nie będzie
mieć z tym problemu. Tym bardziej, że autorka nie napisała typowego
podręcznika feng shui, a raczej pozycję, w której znajdują się jego elementy.
Dodatkowo przedstawiła wszystko w prosty i klarowny sposób, język, jakim się
posługuje jest bardzo przystępny. Całości dopełniają rysunki, schematy i
tabele.
Autorka nie owija w bawełnę, tylko skupia się na ogromnej
ilości faktów dotyczących wprowadzenia ładu do domu. Poczynając od totemów
zwierzęcych, poprzez numerologię, aż do systemy hydraulicznego. Wiele rzeczy
okazało się być dla mnie nowych, co stanowiło rozwinięcie już posiadanej
wiedzy. W konkretny i zrozumiały sposób autorka omawia siatkę bagua,
poszczególne pomieszczenia, pisze o tym, jaki wpływ na teraźniejszość może mieć
przeszłość domu czy też omawia funkcjonowanie istotnych elementów każdego
domostwa: elektryczności, systemu grzewczego czy hydrauliki. Związek domu,
umysłu i ciała nie jest widoczny na pierwszy rzut oka, ale tabela zamieszczona
na końcu książki stanowi idealne podsumowanie tematu.
Największą zaletą tej książki jest spora ilość konkretnych
informacji, ale mam też pewne zarzuty. Moja mama często twierdzi, że wiele
książek nie jest pisanych na realia naszego kraju. Po części się z nią zgodzę,
a jeżeli chodzi o taki przykład w tej pozycji, to bardzo łatwo go przytoczyć –
autorka skupia się tylko i wyłącznie na domach mieszkalnych, a przecież wiele
ludzi mieszka po prostu w blokach. Dodatkowo to nie od nas zależy usytuowanie
mieszkania, architektura osiedla i jego orientacja w przestrzeni. Oczywiście
wiele rzeczy można też odnieść do mieszkania w bloku, bowiem mamy do czynienia
z tymi samymi pomieszczeniami, ale należy też ująć tutaj wpływ pozostałych mieszkańców.
Okazuje się, że szukanie odpowiedniego miejsca do
zamieszkania jest trudną sztuką. Zastosowanie się do wszystkich rad autorki z
pewnością byłoby cudownym rozwiązaniem, ale byłby to kawał ciężkiej pracy.
Odpowiednia lokalizacja domu, odpowiednie rozproszenie energii, wpływ kształtów
oraz numer domu – to wszystko ma ogromne znaczenie. Bardzo spodobało mi się
powiązanie czakr naszego ciała z poszczególnymi gua siatki. Z tą wiedzą się
jeszcze nie spotkałam i mimo że jest ona dosyć logiczna, to dobrze było się z
tym zapoznać.
„Umysł ciało dom” to książka, która może zmienić nasze
spojrzenie na nasze mieszkanie i powiązanie jego energii z naszą. Pojawia się
tutaj sporo przydatnych wskazówek i porad. Pomogą Wam one w zrównoważeniu
przepływu energii, w oczyszczaniu domu i w zaprowadzeniu całkowitej harmonii i
ładu. Poprawa warunków panujących w miejscu naszego zamieszkania wpłynie na
polepszenie innych elementów naszego życia. Warto się z tą książką zapoznać, bo
jest naprawdę pomocna i łatwa w zrozumieniu, stanowi więc idealny poradnik,
zarówno dla osób początkujących, jak i nieco bardziej zaawansowanych.
Za egzemplarz serdecznie dziękuję:
A czy wy mieliście do czynienia z Feng shui w swoim życiu? Może jakieś drobne elementy typu lusterko czy dzwonki wietrzne znajdują się w Waszych domach? :) Polecam trochę o tym poczytać, bo może brzmi to jak fanaberie, ale spróbować warto - ja swój pokój mam w pewnym stopniu urządzony zgodnie z Feng shui i uwielbiam w nim przebywać!