Zawsze kochałam
mitologię. W każdym calu, pod każdym względem. Moją ulubioną pozostaje
mitologia egipska, o której raczej nie słyszy się za często, ale mam do niej
pewien sentyment. Oczywiście nie oznacza to, że pozostałe jej rodzaje traktuję
gorzej, o nie! Ostatnimi czasy bardzo często spotykam się z mitologią nordycką
czy grecką. Akademia mitu łączy w sobie oba te rodzaje, a główną bohaterką tego
cyklu jest Cyganka o imieniu Gwen Frost, a trzeci tom tej sagi brzmi „Tajemnice
Gwen Frost”. Czyżbyśmy mieli poznać mroczne sekrety, które skrywa Cyganka?
Ferie zimowe dobiegły
końca i uczniowie powoli wracają do codziennego życia w Akademii mitu. A powrót
ten jest zdecydowanie widowiskowy, bowiem żniwiarze postanowili zaatakować nic
nie podejrzewających studentów akademii. Atak swoje podłoże ma w poszukiwaniu
sztyletu z Helheimu, który jest narzędziem potrzebnym do uwolnienia Lokiego z
więzienia. Gwen jako wybranka Nike musi zadbać o to, aby do tego nie doszło.
Nie może zawieść swojej bogini ani przyjaciół i pragnie pomścić śmierć matki.
Obiecuje sobie odnaleźć żniwiarkę, która zabiła najbliższą jej osobę. Jednak
czy jest możliwe odnalezienie artefaktu, po którym ślad zaginął? I jak Gwen ma
cokolwiek zrobić, skoro nawet w jej szkole znajdują się szpiedzy żniwiarzy?
Cenię sobie Jennifer
Estep za jej cykl Elemental Assassin, ale przygody Gwen Frost również przypadły
mi do gustu. Zawsze z wielkim zaangażowaniem czytam każdy tom i tak też było
tym razem. Gwen jest bardzo realistyczną i życiową postacią, na której barkach
spoczywa wielka odpowiedzialność – nic więc dziwnego, że dziewczyna chwilami
popada w zwątpienie, ale zawsze potrafi się podnieść i stanąć na nogi. Oczywiście nie jest w tym
wszystkim sama, wspierają ją nie tylko przyjaciele, ale i nauczyciele Akademii
Mitu. W końcu jak można przejść obojętnie obok wybranki Nike? Niestety, są też
osoby, które nie życzą jej za dobrze i ukrywają się wśród zwyczajnych uczniów
akademii – żniwiarze tylko czekają na jeden jej błąd, który będą mogli
wykorzystać do wypełnienia swojej misji – uwolnienia boga chaosu z więzienia.
Dar psychometrii, jaki posiada Gwen rozwija się coraz bardziej – dziewczyna
odkryje, że dzięki niemu może nie tylko odszukiwać zaginione przedmioty czy
poznawać cudze wspomnienia, ale też za jego pomocą może dokonać czegoś znacznie
większego i bardziej niebezpiecznego.
Zachowanie głównej
bohaterki może chwilami wydawać się infantylne i irytujące, ale jakoś zupełnie
tego nie odbierałam w ten sposób. W tej dziewczynie jest po prostu coś, co
skłania mnie do kibicowania jej i trzymania mocno kciuków za jej wygraną – w
każdej kwestii. Myślę, że po części udało mi się zżyć z Gwen i to jest
wytłumaczenie tej sytuacji. Trzeba przyznać, że autorka zadbała o to, aby w
trzecim tomie nie zabrakło mocnej akcji i napięcia. Już sam początek jest
wystrzałowy, co uruchamia w nas ciekawość związaną z dalszymi wydarzeniami. No
bo skoro otrzymaliśmy taki mocny start, to przecież dalej na pewno nie będzie
gorzej, prawda? I nie było. Czytelnik ma minimalne chwile wytchnienia, bowiem
zwroty akcji nie pozwalają na więcej.
W tej części
dowiadujemy się też nieco więcej o matce Gwen, która głęboko wierzyła w swoją
córkę. Nadal kontynuowany jest motyw przyjaźni z Daphne, która ma też swoje
osobiste problemy, jednak żaden z uczniów nie bagatelizuje zbliżającej się
wojny ze żniwiarzami i kto wie – być może samym Lokim. O ile uda się go
uwolnić, prawda? I uwaga! Pojawiają się zwierzątka domowe… no, prawie domowe.
Nie jestem pewna czy fenrira można za takie zwierzątko uznać, jednakże Gwen
właśnie zyskała nową przyjaciółkę, która
ma zamiar ochraniać ją za wszelką cenę – wzruszający wątek, który bardzo
mi się spodobał. Ah, i zapomniałabym o moim ulubieńcu! Nie, nie o Loganie,
jednakże jego temat też za chwilę poruszę. Wiktor, czyli cudowny miecz Cyganki…
nikt w tej książce nie rozbraja mnie tak jak on! Potrafi znakomicie rozładować
atmosferę, nawet w obliczu największej tragedii. A Logan… no tak, czarujący,
przystojny, powalający Spartanin. Właściwie… czegoś mi w nim tym razem
zabrakło. Chociaż plusem jest to, że autorka ujawniła przed nami pewne istotne
fakty z jego przeszłości.
„Tajemnice Gwen
Frost” czytało mi się lekko i przyjemnie, jednak w wielu momentach nie byłam do
końca przekonana, co mnie jeszcze czeka. Bądź co bądź doszłam sama do
rozwiązania kilku rzeczy, ale to dzięki logice, która jest cechą
charakterystyczną dla pióra pani Estep. Chwilami dałam się ponieść emocjom, a
historia Gwen ma w sobie coś wciągającego. Trzeba przyznać, że zakończenie
zachęca do sięgnięcia po kolejne tomy, bowiem robi się coraz ciekawiej i
zdecydowanie będę się zastanawiać nad tym, co jeszcze stanie na drodze głównej
bohaterce i jak poradzi sobie ona z tak odpowiedzialnym zadaniem. Wystawiam
ocenę 8/10 i sięgam po tom czwarty!
Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu: