Ho’oponopono –początkowo brzmi jak łamacz języka, jednak po
pewnym czasie można się przyzwyczaić. „A cóż to takiego?” zapytacie… wcale się
nie dziwię, bowiem sama też nie wiedziałam, gdy po raz pierwszy ujrzałam tę
nazwę. Teraz już wiem, że to jedna z życiowych filozofii, którą stosuje zapewne
sporo różnych ludzi. Wystarczy wpisać tę nazwę w Internecie, wyskoczy Wam całe
mnóstwo stron o tej tematyce. Chęć bycia szczęśliwym i spełnionym w naszym
życiu jest bardzo istotną rzeczą i jeżeli faktycznie znajdziemy odpowiadającą
nam drogę, która nas do tego doprowadzi to warto się jej trzymać.
Nauka ta wywodzi się z Hawajów. Przyznaję się szczerze i bez
bicia, że jestem zielona w tym temacie. W końcu trafiłam na książkę, która
dotyczyła czegoś, o czym nie wiedziałam kompletnie nic. Dlatego będę mogła ją
ocenić jako zupełny nowicjusz. Przede wszystkim faktycznie umożliwiła mi ona
zapoznanie się z tą techniką, zrozumienie jej pochodzenia i podstaw. Autorka
bardzo dokładnie wyjaśnia samo znaczenie słowa Ho’oponopono, co wybitnie mi się
spodobało. Etymologia nazw zawsze mnie na swój sposób ciekawiła.
Osobiście mogłabym podzielić tę pozycję na dwie równie
istotne części. Pierwsza to wszelkie informacje dotyczące Ho’oponopono, a druga
to zastosowanie tej techniki jako oczyszczającej modlitwy. Myślę, że istotne
było to, że autorka nie przeszła od razu do zastosowania, tylko postanowiła
również przybliżyć nieco ogólne informacje dotyczące tej techniki. Dzięki temu
czytelnik nie musi znać jej poprzedniej publikacji. Przekazywana wiedza jest
dosyć obszerna, chociaż dotyczy tylko jednego tematu. Domyślam się, że to i tak tylko podstawowe informacje dla osób,
które chcą zacząć się zajmować tą metodą, a gdy wejdą w nią głębiej, to zapewne
zaczną się zapoznawać z nią jeszcze dokładniej.
Druga część zawiera w sobie przykładowe ćwiczenia, a może
lepszym określeniem tutaj będzie faktycznie słowo modlitwa. W każdym bądź razie
na tych stronach stawiamy na praktykę, chociaż jak na mój gust jest jej trochę
za mało. Jednak całość jest napisana przystępnym i w pełni zrozumiałym
językiem, a to niezwykle ważne w przypadku książek, które mają nas wprowadzić w
tajniki nowej metody. W końcu najważniejsze jest to, abyśmy wszystko dokładnie
zrozumieli i przeanalizowali. O to autorka zadbała, więc nie ma się co martwić.
Mam nawet wrażenie, że już podczas samego czytania coś się w czytelniku zmienia
– książka jest pełna miłości i duchowości.
Zauważam jednak pewną schematyczność we wszystkich drogach
życiowych. Każda z nich opiera się głównie na tym samym, różnice są naprawdę
subtelne. Jednak coś wyjątkowego musi być w każdej z nich, skoro jeden człowiek
wybiera jedną drogę, a drugi człowiek inną. Metoda Ho’oponopono do mnie nie
trafiła, ale zapewne dlatego, że mam swoją własną filozofię życiową już od lat
i trudno byłoby to zmienić. Jednak książka pani Kwiecinski jest naprawdę dobrze
napisana i jeżeli ktoś jeszcze nie odnalazł swojego miejsca w świecie, sposobu
na zdrowie, szczęście i radość, to być może powinien spróbować. Przeczytajcie
tę pozycję pozostawiając otwarty umysł i serce, a być może okaże się, że ta
technika jest waszym złotym środkiem na wszystko.
Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu:
Dodatkowo jeżeli ktoś miałby ochotę na spotkanie z autorką, to będzie to możliwe 21 marca w Katowicach na Targach "Bliżej zdrowia, bliżej natury". Więcej info tutaj: http://www.miesiecznik-szaman.pl/targi.php
No i czas na wyniki konkursu z "Red Rising. Złota krew". Oczywiście jak to zawsze bywa, wykorzystałam moją rodzicielkę, aby wybrała zwycięzców. I tak oto wygrywają:
Magda Borkowska oraz Polaris
Serdecznie gratuluję! :)
Magda Borkowska oraz Polaris
Serdecznie gratuluję! :)