Wiele osób dziwi się,
że sięgam po książki o mafii skoro jestem dziewczyną. Nie mam pojęcia skąd u
mnie takie zainteresowania, ale już od długiego czasu lubię o tym poczytać.
Oczywiście najchętniej dowiaduje się nowych rzeczy o mafii sycylijskiej, gdyż
to ona jest dla mnie podstawą, ale ponieważ mieszkam w Polsce, to wypada też
trochę wiedzieć o własnym kraju, a właściwie jego przestępczości
zorganizowanej. Dlatego właśnie w moje ręce trafił „Nowy alfabet mafii”
autorstwa Ewy Ornackiej i Piotra Pytlakowskiego.
Przyznaję się bez
bicia, że o losach polskiej mafii nie wiem za dużo. Może to i nawet dobrze, bo
dzięki temu lektura tej pozycji okazała się być bardzo kształcąca i przyjemna.
Gdybym czytała o czymś, co już wiem, zapewne byłabym znudzona. Biorąc pod uwagę
jednak zasób informacji i ich rozległość, ciężko chyba znaleźć osobę, która
znałaby te wszystkie fakty. Z tego powodu mogę śmiało stwierdzić, że nawet
osoby obeznane w temacie wyjątkowo dobrze, dowiedzą się czegoś nowego. Poza tym fascynaci po prostu lubią czytać książki
ze swojej dziedziny, chociażby miały być one tylko i jedynie powtórzeniem. Może
to dziwne, ale ja w pewnym stopniu delektowałam się czytaniem, bo czerpałam z
niego sporą przyjemność. Czas leciał, a ja na zegarek nie patrzyłam, bo
pochłonęły mnie historie zwarte w tej książce.
Bardzo podoba mi się
forma tej publikacji. Rozdziałów jest sporo, ale mam wrażenie, że ich ułożenie
zostało dobrze przemyślane. Niczym nowym będzie to, że pierwszy rozdział to sam
wstęp. W końcu nosi on tytuł „Skąd się wzięła mafia?”. Potem natomiast
dostajemy już lawinę informacji ze świata przestępczego – Pruszków i Wołomin to
podstawa, ale zostały tutaj przedstawione jeszcze inne historie. Tekst pisany
przez autorów to jedno, ale ciekawymi przerywnikami są przytoczone fragmenty
rozmów z różnymi osobistościami. Książka jest wydana w bardzo estetyczny i
przejrzysty sposób, w środku możemy nawet znaleźć zdjęcia kilku „znanych”
ludzi. Niby nic takiego, ale wydanie często ma jednak znaczenie.
Styl przypominał mi w
dużej mierze ten stosowany w publikacjach dokumentalnych i popularno-naukowych,
chociaż nie do końca. Mimo wszystko język, którym posługują się autorzy jest
przystępny i łatwy w odbiorze. Poruszana tematyka do najłatwiejszych i
najprzyjemniejszych nie należy, więc przyjazny język ułatwia czytanie. Zaletą
tej pozycji jest dopracowanie i dbanie o szczegóły. W tego typu literaturze
jest to niezmiernie ważne, bo czytelnik pragnie dowiedzieć się jak najwięcej.
Jest to właściwie rozszerzenie pierwszego „Alfabetu mafii”, który ukazał się w
roku 2004. Od tamtego czasu sporo się zmieniło, więc tutaj otrzymujemy
najnowsze informacje i najświeższe fakty dotyczące wielu głośnych afer.
Domyślam się, że nie
jest to książka dla każdego i nie ma się co dziwić. Skoro kogoś takie klimaty
nie interesują, to dlaczego ma po nią sięgać? Jeżeli jednak czujecie swego
rodzaju fascynację, a może po prostu jesteście zaintrygowani polskim światem
przestępczym, to uważam, że będziecie z lektury tej pozycji bardzo zadowoleni.
Konkretna, dopracowana i na temat. Świetnie wydana, dobrze napisana, a przede
wszystkim z ogromem informacji. Kto by pomyślał, że w Polsce dzieją się takie
rzeczy! Tuż obok nas… Świetną sprawą jest również epilog, w którym zamieszczono
spis ludzi powiązanych z mafią. To naprawdę kawał dobrej książki, z której
jestem ogromnie zadowolona!
Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu: