"Departament 19. Powrót" - Will Hill

http://www.nk.com.pl/departament-19-powrot/1853/ksiazka.html#.Uope5uJ_s5s

„Departament 19” Will’a Hill’a był lekturą, do której nie podchodziłam z żadnym specjalnym nastawieniem. Podobnie było w przypadku drugiej części, gdzie liczyłam w sumie na rozrywkę i po prostu ciekawa byłam dalszych losów bohaterów. Jest to lektura skierowana typowo dla młodzieży, a do tej niestety już się raczej nie zaliczam, jednak i tak spędziłam z nią miłe chwile.

Wydawałoby się, że w Departamencie 19 zapanował spokój. Ale jest to względny spokój, bowiem mimo że Jamie Carpenter jest już teraz pełnoetatowym agentem, to światu grozi totalna zagłada. A dlaczego? A dlatego, że skradziono prochy samego hrabiego Draculi, a jego przebudzenie o niczym dobrym świadczyć nie może. Jamie’mu ciężko się pogodzić ze stratą przyjaciela, ma problemy z Larissą, a wróg nie śpi – jest coraz bliżej. Wampiry jednoczą siły, a mają w tym tylko jeden cel – chcą, aby ich mistrz powrócił.

„Departament 19. Powrót” to na pozór lekka i prosta lektura. No właśnie – na pozór. Bo tak na dobrą sprawę, jest to sporej objętości książka – 600 stron, która potrafi nas nieźle zaabsorbować. Nie zwracamy uwagi na upływ czasu, tylko przeżywamy z bohaterami ich wszystkie przygody. Oczywiście nie są one zbyt przyjazne, bowiem ciągłe walki z wampirami i niedopuszczenie do powrotu Drakuli nie jest łatwe. Odczułam wrażenie, że akcja toczyła się nieco wolniej niż w pierwszej części, ale mimo wszystko nie czułam się znużona czy zanudzona. Chwile wytchnienia też są potrzebne, a najważniejsze to znaleźć równowagę między  pędzącą akcją i wyciszeniem. To nadaje dobry rytm.

Coraz lepiej poznajemy poszczególnych bohaterów – Jamiego, jego matkę, Larissę, Kate, a także wielu innych członków Departamentu 19. Większość zdecydowanie zyskuje naszą sympatię i trzymamy kciuki za to, żeby wszystko powiodło się po ich myśli. Myślę, że wielu osobom spodoba się przedstawienie wampirów, bowiem nie są one przyjaznymi stworzonkami, które mają opory przed mordowaniem ludzi. To typowe krwiożercze bestie, a tylko część z nich potrafi nad sobą zapanować. Znaleźć tutaj można wiele zaskakujących zwrotów akcji, chwile pożądanego napięcia i dawkę niepewności. Autor tak poprowadził rozwój wydarzeń, że w głowie czytelnika rodzą się różne wątpliwości – czy to na pewno się tak skończy? Może jednak zaraz wszystko się zmieni? To nie może tak wyglądać!

Styl pana Hill’a jest wyjątkowo przyjemny. Sprawia on, że historia nabiera odpowiedniego tempa i czyta się ją z ogromną przyjemnością – lekko i szybko. Fabuła może nie należy do wybitnie skomplikowanych, ale sam pomysł zasługuje na uznanie. Niby coś, co już było, ale jednak z nutką świeżości. Uważny czytelnik z pewnością dostrzeże w tej książce coś więcej niż tylko rozrywkę – wyciągnie morał płynący z całej historii, a także będzie się uczył na błędach bohaterów. W końcu są tylko ludźmi i je popełniają, ale potrafią stawić czoła swoim słabościom, nie poddają się i walczą do końca.

Jak na literaturę młodzieżową, to jest to naprawdę pozycja godna uwagi. Kawal dobrej lektury, która zapewnia nie tylko rozrywkę, ale daje czytelnikowi również coś więcej – nauki życiowe i przykłady postępowania w różnych sytuacjach. To dzięki takim książkom w młodzieży kształtują się pozytywne cechy. Ciekawy pomysł i dobre wykonanie – nie znajdę tutaj zbyt wielu rzeczy, do których mogłabym się przyczepić. Nawet nie szukam, ponieważ nie mam na to ochoty. Wolę, żeby mój odbiór tej książki pozostał taki, jaki jest, czyli pozytywny. Wystawiam 7/10, za miło spędzony czas.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję:


A book is a dream that you hold in your hands...

A book is a dream that you hold in your hands...

Reading is dreaming with open eyes...

Reading is dreaming with open eyes...