W Port Gamble doszło
do tragicznego zdarzenia – zginęła 15-letnia dziewczyna. Została znaleziona
martwa w wannie. Problem polega tylko na jednym – czy było to samobójstwo,
nieszczęśliwy wypadek czy może zamierzone morderstwo? Policja klasyfikuje to jasno
- samobójstwo. Jednak koleżanki ofiary czują, że coś jest nie tak. Nie wierzą,
że ich przyjaciółka mogłaby targnąć się na własne życie. Z tego powodu
piętnastoletnie bliźniaczki – Hayley i Taylor – rozpoczynają własne śledztwo,
bo chcą odkryć prawdę. Chcą wiedzieć, co naprawdę przydarzyło się Katelyn.
Wypożyczyłam tę
książkę z biblioteki, ponieważ nie raz mignęła mi już gdzieś przed oczami.
Okładka utrzymywana jest w mrocznych klimatach, a to zdecydowanie lubię. Opis
był w sumie dosyć ciekawy – lubię motywy samobójstw czy też morderstw. Jak
zawsze, przerażała mnie jednak jedna rzecz – wiek bohaterek. 15 lat to mimo
wszystko pogranicze bycia nastolatkiem i dzieckiem. Już nie raz złapałam się na
tym, że czytając książki, gdzie bohaterowie są w takim wieku, byłam bardzo
zirytowana i nie mogłam zrozumieć ich zachowania. Czasami moje obawy zostają
rozwiane, niestety w tym przypadku tak nie było.
Wszyscy bohaterowie
wydali mi się po prostu dziecinni i zupełnie nierozgarnięci. Zupełnie nie
mogłam się z nimi zintegrować, a ich zachowanie po prostu nie przypadło mi do
gustu – może ja w wieku 15 lat byłam nieco inna… chyba na pewno. Prowadzenie
własnego dochodzenia było zupełnie niedopracowane – podobnie jak cała książka.
Widać mnóstwo niedociągnięć i szczegółów, które są po prostu nielogiczne.
Policja w ogóle nie zbadała miejsca zbrodni, wszystko zostało zignorowane.
Momentami miałam także wrażenie, że sama sprawa Katelyn wcale nie jest taka
ważna – było tutaj też sporo innych wątków, ale jednak żaden mnie jakoś
wybitnie nie zainteresował.
Pomysł może i dobry,
w sumie oparty w pewnym stopniu na prawdziwych wydarzeniach, czego dowiadujemy
się na końcu książki w notce od autora. Prosty język zapewne sprawiłby, że
książkę czytałoby się szybko, jednak ja się wynudziłam. Wiele elementów było
rozwleczonych – owszem, lubię dokładne opisy, ale muszą być konkretne i na
temat. A tutaj było to trochę takie „lanie wody”, byle zapełnić kartki. Czegoś
takiego całkowicie nie lubię, bo mnie to bardzo męczy i zniechęca do dalszej
lektury. Wiele zdań było zbędnych, a dialogi były moim zdaniem puste –
brakowało im głębi. Dlatego momentami tylko „przelatywałam wzrokiem” niektóre
strony. Bohaterowie też nie byli jakoś wybitnie dobrze wykreowani, chyba, że
irytowanie mnie uznamy za wystarczająco dobrą kreację.
Ta powieść zupełnie
do mnie nie trafiła – w dużej mierze przewidywalna, nużąca, momentami wręcz
nudna. Wątek kryminalny zupełnie niedopracowany, podobnie jak cała reszta. Może
po prostu nie nadaję się do czytania „nastoletnich” kryminałów, bo od takiej
literatury oczekuję czegoś znacznie więcej. Tutaj zabrakło mi wszystkiego –
dobrego wykonania, emocji, napięcia i rosnącej we mnie ciekawości. Cieszę się,
że nie wydałam na nią pieniędzy, tylko wypożyczyłam z biblioteki, bo na pewno
bym żałowała. Historia mnie nie urzekła, książka mi się nie podobała. Tyle w
temacie – wystawiam 2/10.