"Wbrew zasadom" - Samantha Young



Pamiętacie szał na książki o wampirach, który opanował czytelnictwo chwilę po tym, jak seria Stephenie Meyer „Zmierzch” osiągnęła sukces? Zapewne tak, bo ciężko to zapomnieć. Nie tak dawno temu zapanowała moda na literaturę erotyczną, a furorę robiła książka „50 twarzy Greya”. Nie mówię, że wcześniej nie można było znaleźć na rynku erotyków, ale teraz jest to na pewno dużo bardziej dostępne. I tak właśnie w moje ręce trafiła nowość wydawnicza – książka Samanthy Young „Wbrew zasadom”.

Gdy Jocelyn Butler miała 14 lat jej życie uległo diametralnej zmianie. Przez wiele lat nie mogła się pozbierać, stale myślała o tragedii, która przydarzyła się jej rodzinie. Od tamtego czasu minęło 8 lat, a Joss pragnie zapomnieć o przeszłości i przeprowadza się do Stanów Zjednoczonych. Znalazła cudowne mieszkanie z całkiem miłą współlokatorką.  Teoretycznie jej życie samotniczki powinno toczyć się dalej bez żadnych problemów. Tak się jednak składa, że na jej drodze stanął Braden Carmichael – arogancki przystojniak, który niesamowicie działa na jej wyobraźnię. Jednak Braden chce od niej tylko jednego – pragnie ją zaciągnąć do łóżka. Ale czy taka relacja faktycznie może obejść się bez żadnej głębi i bliższego poznawania siebie nawzajem?

„Wbrew zasadom” – tytuł wprawia nas trochę w zamieszanie, ponieważ zaczynamy się zastanawiać o jakie zasady chodzi. Zasady są różne: przepisy, normy prawne, savoir-vivre… Ale są też takie, które mają większe znaczenie dla każdego z nas. Mianowicie są to zasady, które ustalimy sobie sami, te które są najważniejsze dla nas i naszego umysłu. Mówi się, że zasady są po to, żeby je łamać, ale w tym przypadku Samantha i Braden wolą się trzymać tego, co ustalili. Jak się domyślacie, różnie im to wychodzi. Samantha jest dosyć bezczelną, ale zamkniętą w sobie dziewczyną z trudną przeszłością, która odcisnęła na niej piętno. Braden to typ, który zawsze dostaje to, czego chce. Typowy uwodziciel i kobieciarz – przynajmniej na pierwszy rzut oka. Przy bliższym poznaniu widzimy, że jest człowiekiem ciepłym i oddanym, który potrafi dbać o tych, których kocha – rodzinę, przyjaciół, ukochaną kobietę.

Nie jestem znawczynią tego typu literatury, bo rzadko po nią sięgam, ale mimo wszystko są pewne ogólniki w książkach, które rządzą się tymi samymi prawami. Po pierwsze: styl i język. Nie ukrywam, że te dwie rzeczy są tutaj dosyć proste i łatwe w odbiorze, co moim zdaniem jest akurat dobre, bo nie wyobrażam sobie w tej pozycji wyniosłego języka i pięknego słownictwa. To typowa codzienna historia, zwykłe życie, które na pewno przeżyła nie jedna osoba na świecie, bo takie sytuacje po prostu się zdarzają. W sumie mogłabym powiedzieć, że to idealny materiał na lekką komedię romantyczną, przy której nie trzeba za dużo myśleć. Ważną rzeczą są tutaj oczywiście opisy scen erotycznych, bo nie ukrywajmy – to trzeba umieć napisać w taki sposób, żeby nie zniesmaczyło czytelnika i nie odebrało mu chęci do dalszego czytania. Te sceny powinny dodawać pikanterii i pobudzać naszą wyobraźnię, oczywiście w granicach dobrego smaku. Jeżeli chodzi o moje odczucia w tym temacie to uważam, że autorce się to udało, ponieważ w ogóle nie czułam się zdegustowana, obyło się bez prymitywnych wypowiedzi i słów.

Powieść Samanthy Young to taka lekka historia, która porusza więcej tematów niż pożądanie. Znajdziemy tutaj motyw traumy z przeszłości, oddania i przyjaźni, odnajdywania samego siebie i pokonywania własnych lęków. Nie są to wątki zrealizowane w sposób nadrzędny, ale przynajmniej urozmaicają fabułę. Bohaterowie są w miarę wyraźni, a każdy z nich to inna osobowość. Całkiem przyjemna pozycja, z która można spędzić miłe chwilę, czasem można się pośmiać, a bardziej wrażliwe osoby może nawet się wzruszą. Nie jest to książka górnych lotów, ale nie zalicza się również do porażek literackich. Oceniłabym ją raczej w sposób neutralny. To zwykła historia codziennego życia, którą poznając możemy spędzić całkiem dobrze czas. Jeżeli macie ochotę na chwilę relaksu to zdecydowanie jest to pozycja dla Was.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu:

 

A book is a dream that you hold in your hands...

A book is a dream that you hold in your hands...

Reading is dreaming with open eyes...

Reading is dreaming with open eyes...