Parę lat temu
nakładem Grupy Wydawniczej Publicat ukazała się w naszym kraju pierwsza część
Domu Nocy – „Naznaczona”. Wprost ciężko mi uwierzyć, że mam za sobą już 10
część tego cyklu, której tytuł brzmi „Ukryta”. Tak wiele się zmieniło przez te
wszystkie tomy, że jest to naprawdę ciężkie do opisania i wyobrażenia sobie.
Nigdy nie spodziewałam się, że akcja może potoczyć się w taki sposób, a tu
proszę! Ale zacznijmy od początku…
Jak już mówiłam,
nigdy jakoś nie myślałam, że cała fabuła rozwinie się w taki sposób, w jaki to
się stało. Jest to na swój sposób jakaś tam nieprzewidywalność, bo faktycznie
czytając każdą kolejną część, nie mam pojęcia, jak wszystko się skończy. Autorki
nie boją się uśmiercać bohaterów i uważam, że z każdym kolejnym tomem idzie im
coraz lepiej. Coraz rzadziej znajduję rzeczy, które mnie irytują, chociaż nadal
pewne drobnostki są obecne. Zazwyczaj jest to język, którym posługują się
bohaterowie, ale już nauczyłam się na to przymykać oko. Ogółem zrobiło się z
tego coś więcej niż tylko historia samej Zoey. Już od kilku części narracja
jest prowadzona z punktu widzenia niemal każdego bohatera, co jest chyba
największym plusem tego cyklu. Każdego z nich bowiem możemy poznać głębiej i
lepiej zrozumieć położenie, w którym aktualnie się znalazł.
Trochę zabrakło mi w
tej części akcji i napięcia, bo nie ukrywam, że momentami wszystko wydawało mi
się strasznie rozwleczone. Brakowało mi konkretów i takich scen, które
przyspieszyłyby mi tętno. Chociaż powiem teraz zupełnie szczerze, że kilka
zwrotów akcji mnie zadziwiło. O tyle dobrze chociaż, że autorki potrafiły
wzbudzić moją ciekawość, bo naprawdę w mojej głowie kłębiło się wiele pytań i
bardzo liczyłam na to, że poznam odpowiedzi na wszystkie. Jeszcze się tak nie
stało, więc pozostaje mi czekanie na kolejną część. Książka ma swoje plusy i
minusy, które wzajemnie się równoważą. Ja osobiście spędziłam z nią naprawdę
miłe chwile, bo spodobało mi się wiele wątków wprowadzonych przez matkę i
córkę, a także polubiłam wielu bohaterów i po prostu lubię poznawać ich dalsze
losy. Poza tym mam swego rodzaju sentyment do całej serii, bo zaczęłam ją
czytać właśnie parę lat temu i cieszę się, że przeżywam tę przygodę aż do
teraz. Cieszy mnie to, że mogę śledzić tak wiele zmian zachodzących w życiu
tych wszystkich wampirów i adeptów.
„Ukryta” nie wyróżnia
się raczej niczym innym spośród reszty cyklu, ale w dużym stopniu utrzymuje ich
poziom. Zdecydowanie jest ciekawym rozwinięciem historii, mimo że momentami
była lekko nużąca. W każdym bądź razie czytało mi się dobrze i nie żałuję
czasu, który na to poświęciłam. Wiem, że nawet jak ją polecę każdemu, to i tak
nie odniesie to pożądanego przeze mnie skutku. To jest ten rodzaj serii, który
albo się lubi albo nie. Osoby, którym on nie przypadł do gustu raczej się już
do niego nie przekonają, osoby, które pokochały Dom Nocy będą na pewno
zadowolone. A czytelnicy, którzy jeszcze nie mieli okazji poznać tych 10 części
sami powinni zdecydować, czy tego chcą. Ja osobiście polecam, bo całą serię
lubię i z pewnością dotrwam do jej końca.
Za egzemplarz serdecznie dziękuję: