Jakiś czas temu
rozpoczęłam czytanie kolejnej serii napisanej przez dwóch autorów, których
twórczość bardzo przypadła mi do gustu. Mowa oczywiście o tych oto panach:
Douglas Preston i Lincoln Child. Nowa seria opowiada o Gideonie Crew – geniusz,
agent, włamywacz. Mieszanka wybuchowa… oj tak, zdecydowanie wybuchowa, to
idealne słowo opisujące tego bohatera. „Trup Gideona” to dopiero druga część
jego przygód, a podobała mi się jeszcze bardziej niż pierwsza część. Z czym tym
razem Gideon musiał się zmierzyć?
Po ostatnim zadaniu
Gideon miał już nie podejmować się żadnego innego. Chciał się zaszyć daleko w
górach zapominając o całym świecie. Tak się jednak zdarzyło, że został ponownie
wplątany w śledztwo, tym razem dotyczące broni nuklearnej. Zostaje wezwany do
okolicy, gdzie jego dawny znajomy naukowiec popadł w obłęd. Terroryzuje
niewinną rodzinę bronią i twierdzi, że wszyscy chcą go zabić za pomocą
promieniowania. Ale to nie jest największy problem, bardziej znaczące jest to,
że służby policyjne trafiają na ślad
konstruowania bomby atomowej, która za 10
dni ma wybuchnąć. Nie muszę chyba wspominać o skutkach, które to za sobą może
pociągnąć… Gideon ma tylko 10 dni na uratowanie świata.
Z pewnością nie można
się też nudzić podczas czytania, bo panowie Preston i Child nie dają nam ani
chwili wytchnienia! Stale się coś dzieje, wszystko jest w ruchu, nie ma tutaj
sceny, która by się dłużyła i nam strasznie ciążyła. Mnóstwo napięcia,
zaskakujące zwroty akcji i sytuacje, które wprawiają nas w oniemienie. Nutka
nieprzewidywalności się też znajdzie… ale uwaga! W tej części pojawiła się
również nutka nadziei. Osoby, które czytały „Miecz Gideona” wiedzą, że Gideon
zmaga się z pewnym schorzeniem, które nie jest mu na rękę. Zdecydowanie nie.
Teraz próbuje sam dojść do tego, czy to prawda, czy nie. Byłam ogromnie ciekawa
prawdy, którą dostałam dopiero na sam koniec książki, a która ciągle mnie
dręczyła.
Pamiętać należy także
o tym, że sama kreacja głównego bohatera jest naprawdę znakomita. Uwielbiam
tego człowieka – potrafi wyjść z każdej opresji, mimo że nie zawsze jest to
łatwe, znakomicie i szybko analizuje sytuacje, dąży do wyznaczonego przez
siebie celu i zawsze potrafi dostać to, czego chce. W tej części przypadł mi do
gustu znacznie bardziej niż w poprzednim tomie, aż strach pomyśleć, co będzie
dalej! Niesamowicie zaskoczyło mnie też zakończenie, chociaż słowo „zaskoczyło”
nie jest do końca odpowiednie. Po prostu było tak dobre, że taki chytry
uśmieszek pojawił się na mojej twarzy. Pomyślałam sobie tylko jedno „O tak,
będzie ciekawie”. Na czym polega jednak problem? „Trup Gideona” pojawił się za
granicą w zeszłym roku, mamy połowę roku 2013, a o kolejnej części ani widu ani
słychu… Mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni.
Domyślicie się
pewnie, że nie zrobię nic innego, poza poleceniem Wam twórczości tych dwóch
autorów, prawda? Wiem, że wiele osób obawia się duetów, ale właśnie to jest być
może to, co Was do nich przekona. Autorzy stworzyli naprawdę świetny kryminał,
z dynamiczną i szybko rozwijającą się akcją, niebanalnym bohaterem i ciekawą
fabułą. Jestem bardzo, ale to bardzo zadowolona z lektury, z którą spędziłam
znakomicie czas i nawet trochę żałuję, że tak szybko ją przeczytałam. Ale to
nie moja wina, że mnie tak wciągnęła! Pozostaje tylko czekać na kolejną
historię Gideona Crew…
Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu: