Od małego kochałam
zwierzaki i uwielbiałam czytać o nich wszelkie książki. Mama zawsze musiała mi
kupować każdą encyklopedię, którą tylko zobaczyłam. Miałam po prostu jakąś
manię, ale nie uważam tego za nic złego – wręcz przeciwnie. W końcu zwierzęta
to nasi przyjaciele i powinniśmy z nimi żyć w zgodzie. Z tej niesamowitej
miłości, czy też sentymentu, sięgnęłam po książkę Martyny Wojciechowskiej –
„Zwierzaki świata”.
Owszem, nie jest to
encyklopedia typu encyklopedia i z pewnością nie nadaje się ona już dla takich
staruchów jak ja. Jest to typowo dziecięca książka, którą można podarować w
prezencie swojemu dziecku, młodszemu rodzeństwu itd. Mogłabym powiedzieć, że
jest zła i okropna, bo nic nowego się nie dowiedziałam, ale zauważmy, że nie
jest to książka naukowa, tylko faktycznie skierowana do małych dzieciaczków, w
których być może zaszczepi miłość do zwierząt i biologii. Dlatego właśnie
ocenię ją przez taki pryzmat, ponieważ nawet nie wypada robić inaczej!
Ogólnie mówiąc – jest
rewelacyjna! Na początku poznajemy historię Carlita, który jest małym
mrówkojadem. Zdziwiłam Was? Może tak, może nie. Już tłumaczę dalej. Martyna
Wojciechowska zawarła w tej książce kilka takich historii opowiadanych przez
zwierzęta z różnych stron świata, które zwiedziła. Zwierzaki opowiadają nam o
swojej ojczyźnie, obyczajach, relacjach rodzinnych i spotkaniu z samą autorką
książki. Uważam, że jest to znakomity pomysł idealni trafiający w dziecięce
gusta. Ale uwaga! W tych historiach jest dużo więcej, niż już Wam napisałam.
One zawierają takie proste nauki i przekazy, dzięki którym dziecko zrozumie
wiele życiowych spraw, nauczy się trudniejszych słów, które ciężko jest mu na
co dzień wyjaśnić, przyswoi pewne etyczne zachowania i zakoduje w pamięci, jak
sobie radzić w różnych sytuacjach.
Oczywiście te
historyjki to nie wszystko. Jest tutaj sporo różnych ciekawostek, z którymi
zapewne chętnie zapoznają się nie tylko dzieci, ale również dorośli. W ogóle
nie wiem, czy mogę tej książce cokolwiek zarzucić. Jest napisana prostym
językiem, który trafi do każdego dziecka bez najmniejszego problemu. Historie
są ciekawe i wzbudzają zainteresowanie. Ale co najważniejsze! Przepiękna oprawa
graficzna. Mięciutka okładka, przepiękne i kolorowe zdjęcia, rysunki, obrazki…
Czego chcieć więcej? Przecież dzieciaki kochają wszystko to, co kolorowe i
radosne.
Ah, w takich chwilach
żałuję, że nie mam młodszego rodzeństwa! Od razu bym je zachęciła do czytania,
bo wiem, że ta książka wiele by im dała. Rozwinęłaby wyobraźnię, empatię,
miłość do zwierząt... po prostu wzbogaciłaby ich wnętrze. To idealny przykład
nauki poprzez zabawę, dzięki której podobno osiąga się znakomite efekty.
Serdecznie polecam ją wszystkim rodzicom, a także tym, którzy mają do czynienia
z małymi dziećmi – czy to w wieku przedszkolnym, czy też z tymi uczęszczającymi
do szkoły podstawowej, a nawet z jeszcze młodszymi – zawsze można im czytać i
pokazywać obrazki, to już coś! Naprawdę wartościowa, znakomicie wykonana i
przepięknie wydana książka.
Za egzemplarz serdecznie dziękuję:
Założyłam to całe Google+ czy coś i już mam nerwy, bo zupełnie nie ogarniam -_-
W każdym bądź razie to link do mojego profilu, dodawajcie mnie, ja pododaję Was, jak to jakoś poogarniam...
Google+