Gdybyście w jednej
chwili zostali przeniesieni do zupełnie innego świata, o którego istnieniu
nawet nie wiedzieliście, jakbyście się poczuli? Zapewne zagubieni, niepewni
siebie i pewnie uczucie lekkiego strachu i niepokoju również by Wam towarzyszyło.
W takiej sytuacji znajduje się Simon Tregarth, bohater powieści Alice Mary
Norton – „Świat czarownic”.
Simon trafia do
równoległego świata, krainy Estcarpu, gdzie władza należy do kobiet – a dokładniej
do czarownic. Posiadają one moce, które są niedostępne dla mężczyzn, więc mogą
trzymać wszystko w szychu. Jednakże w ich krainie dzieje się ostatnio wiele
złego, a władza kobiet zaczyna słabnąć. Stara Rasa jest zagrożona, panuje
wojna, a główny bohater trafia w sam środek tych wszystkich wydarzeń. Mimo
swoich wątpliwości postanawia pomóc czarownicom w ich walce, gdyż sam skrywa w
sobie niesamowity sekret.
Alice Mary Norton
jest uważana za Matkę Fantastyki, ma na swoim koncie mnóstwo napisanych
książek, otrzymała za życia wiele nagród. Cykl „Świat czarownic” to jedno z jej
najpopularniejszych i najlepszych dzieł, dlatego liczyłam na naprawdę dobrą
lekturę. Czy ją otrzymałam? Już Wam mówię.
Książka jest
podzielona na cztery części, a przeważającą perspektywą jest perspektywa
Simona. Przyznam szczerze, że początkowo było mi się strasznie ciężko zżyć z
tym bohaterem, może po prostu dlatego, że zawsze ciężej wczuć się w bohatera,
który jest odmiennej płci. Dlatego pierwsza część wydała mi się nieco nudnawa i
nie czułam, jakby miała mnie ta powieść wciągnąć, jednak coś sprawiało, że
czytałam dalej, nie odkładając jej na półkę. Przy drugiej części wszystko się zmieniło
– poznajemy historię Loyse, córki władcy Verlaine, której wcale nie uśmiecha
się spełniać poleceń ojca. Z tą dziewczyną było mi się już łatwiej zaprzyjaźnić
i powiem Wam, że naprawdę ją polubiłam – przede wszystkim za jej upartość i
odwagę. Intrygującą postacią jest też sama czarownica, która również jest tutaj
ważną bohaterką.
Świat powieści jest
na swój sposób fascynujący i ciekawy. Mapka umieszczona na początku książki
pozwala nam się lepiej w nim zorientować, a także śledzić podróże bohaterów –
nie wiem jak Wy, ale ja zawsze lubię sobie na mapie analizować drogę przez nich
przebytą. Podoba mi się pomysł autorki na świat rządzony przez czarownice,
podoba mi się także pomysł wojny, jaka tam panuje, jednak uważam, że było tutaj
tej magii i czarownic trochę za mało. Może po prostu ja mam nieco inną wizję
świata rządzonego przez czarownice, niż autorka. Jednak kraina faktycznie
mogłaby się okazać na swój sposób piękna, gdybyśmy do niej trafili, mimo tego całego
okrucieństwa, które w niej panuje. Z pewnością byłaby pełna pięknych widoków i
budowli.
Styl autorki nie jest
skomplikowany – wręcz przeciwnie. Książka jest napisana prostym, w pełni
zrozumiałym językiem. Teraz pozostaje tylko pytanie, czy można to uznać za
plus, czy za minus. Zazwyczaj lubię, gdy książki fantasy są pisane raczej nieco
głębszym językiem, ale wiem, że są też tacy, którzy nie lubią zbędnego owijania
w bawełnę, więc styl autorki z pewnością im się spodoba – nie znajdą tutaj
zbędnych dialogów czy opisów, a raczej takie, które są wystarczające, żeby
sobie wszystko ładnie poukładać. Ja osobiście trochę żałuję, że wszystko nie
zostało przedstawione w sposób bardziej dostojny i głęboki.
Podsumowując, książka
zdecydowanie ma potencjał, który na moje oko nie został do końca wykorzystany.
Jednakże coś każe mi sądzić, że to dlatego, iż jest to pierwsza część cyklu,
która dopiero ma nas wprowadzić do krainy Estcarpu. Mimo prostego języka, na
lekturze trzeba się naprawdę skupić, żeby nie pogubić się w akcji i żeby
faktycznie czerpać przyjemność z czytania. Początkowo nie umiałam się wczuć w
ową historię, ale potem było znacznie lepiej. Widzę tutaj pewne niedociągnięcia
i minusy, ale możliwe, że jest to spowodowane tym, że nie czytałam jeszcze
żadnej książki tej autorki, a wszystkie fantasy, jakie czytałam, różniły się
trochę od tej pozycji. Poza tym pamiętajmy, że wszystko to kwestia gustu,
jestem pewna, że znajdą się osoby, które będą tą pozycja zachwycone!
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję: