Miłość jest skłonna
do wielu poświęceń. Poświęcenia władzy, rodziny, a czasem nawet samego siebie.
Może ona pociągnąć za sobą ogromne konsekwencje, z którymi być może nie
przyjdzie nam się zmierzyć od razu, ale one stale będą wisieć w powietrzu i
czekać na odpowiedni moment. Miłość to naprawdę piękne uczucie, jednak może
narobić wiele złego… nie tylko nam.
Yeine Darr jest
wodzem ludu ennu. Jako młoda
dziewczyna dość szybko osiągnęła tak znaczącą pozycję w swoim kraju. Któregoś
dnia dostaje wiadomość od swojego dziadka z rasy Amn z prośbą o przybycie do
miasta Sky. A prośby złożonej przez kogoś z rodziny Aramerich nie można
odrzucić. Tym bardziej, że Yeine sama jest w połowie Arameri. Na miejscu
okazuje się, że nasza bohaterka jest jedną z pretendentek do zostania następcą
tronu, jednak nie jest to takie bajeczne, jak może się wydawać. Yeine trafia
bowiem w sam środek okrutnej walki o władzę, pełnej nieufności, zdrady i
intryg.
Czytając tę książkę
wkraczamy w zupełnie nowy świat, pełen tajemniczych bóstw, spisków i intryg.
Jest to świat, gdzie ludzie pełnią rządy, a bogowie stanowią ich broń. Autorka
bardzo dobrze wykreowała owy świat, gdyż poznajemy go w stopniu niemal
idealnym. Widzimy hierarchię, jaka panuje wśród ludzi, widzimy ich poglądy i
sposoby radzenia sobie w różnych sytuacjach, poznajemy sytuację, w jakiej
znaleźli się upadli bogowie. Historia miłosna matki Yeine była z jednej strony
smutna i przykra, a z drugiej bardzo wzruszająca – kobieta wiele poświęciła,
aby być z mężczyzną, którego kochała. Przerzucając kartkę za kartką ciężko po
prostu nie wejść do tego świata, całkowicie i nie dać mu się pochłonąć. Mimo
swego rodzaju okrucieństwa czy brutalności, jest naprawdę ciekawy, barwny i
interesujący.
To samo można
powiedzieć o bohaterach powieści. Oczywiście nasza uwaga skupia się na Yeine
Darr, która została obdarzona sprytem, mądrością i wytrwałością. Niesamowicie
podobały mi się jej przemyślenia oraz „rozmowy, które toczyła sama ze sobą”.
Umieszczam te słowa w cudzysłowie, ponieważ nie chcę zdradzać pewnego sekretu,
który odkrywamy podczas czytania – powiem tylko, że bardzo mi się spodobał ten
pomysł i został bardzo ładnie zrealizowany. Każda postać jest inna i różni się
od pozostałych, co jest dobrze zauważalne. Jedni zdobędą naszą sympatię, inni
pewnie nie – taką różnorodność zapewnia nam autorka książki. Moją uwagę zwrócił
Lord Nahadoth, który był owiany tajemnicą i mrokiem. Ciężko nie obdarzyć
sympatią kochanego Sieha, za to Sciminie z chęcią wbiłabym nóż w klatkę
piersiową.
A teraz skupmy się na
samym pomyśle – czy jest oryginalny? Może wydawać się, że nie do końca, ale z
pewnością nie jest oklepany. Autorka dodała wiele nowych i świeżych rzeczy,
które zdecydowanie ożywiają całą historię. Jej styl obfituje w bogate opisy,
które o dziwo przypadają czytelnikowi do gustu. Mimo, że są obszerne, są
przejrzyste i po prostu przyjemnie się je czyta. Poza tym dają nam klarowny
obraz miejsc i sytuacji. Akcja jest wartka i płynna, nie biegnie może w
zatrważająco szybkim tempem, ale w tym przypadku to duży plus, ponieważ
czytelnik ma czas na poukładanie faktów i przemyślenie ich, a bez tego książka
traci trochę swojego uroku. Cała historia głównej bohaterki wydała mi się po
prostu niesamowita i intrygująca – musiała rozwiązać zagadkę tajemniczej
śmierci swojej matki, pilnując, aby sama nie podzieliła jej losu.
Nie wiem sama,
dlaczego książka przez większość osób jest uważana za średnią. Ona jest po
prostu nieco inna, ale to nie oznacza, że jest gorsza. W moich oczach wypadła
naprawdę bardzo dobrze, spędziłam z nią bardzo miłe chwile. Jest dopracowana,
nie jest stereotypowa, mamy tutaj różnobarwnych bohaterów, a także wiele zaskoczeń
i niespodzianek. Jeśli nawet były w niej jakieś minusy, to dla mnie okazały się
niezauważalne. Dlatego właśnie książkę gorąco polecam, ponieważ warto poznać
historię Yeine, która może wzbudzić w nas wiele emocji.
Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu:
_______________________________________________________________________
Uzależniłam się od sonudtracku z "Hobbita". W końcu czuję się zmotywowana, żeby książkę przeczytać... Film mi się bardzo podobał, a Kili i tak zostanie moim mężem.