"Książe Cierni" - Mark Lawrence







Chęć zemsty to jedna z tych rzeczy, która potrafi człowieka prowadzić przez całe życie. Potrafi zmienić nas nie do poznania, obrócić wszystko o 180 stopni. Nieco przerażające, prawda? Życie samą zemstą raczej nie niesie w sobie nic dobrego, dlatego czasami trzeba się zastanowić, czy na pewno warto?

Jorg Ancrath był niegdyś cudownym dzieckiem – księciem kochanym przez swego ojca, wychowywanym przez wspaniałą matkę, cieszył się wieloma przywilejami, które należą się przyszłemu następcy tronu. Jednak w wieku 10 lat stał się zupełnie innym chłopcem – stał się Księciem Cierni, a to, co przeżył sprawiło, że nie lęka się nikogo i niczego. Jego światem rządzi zemsta i tylko zemsta. Oraz chęć zostania królem, a nawet cesarzem. Nie cofnie się przed niczym, aby osiągnąć swój cel.

„Książę Cierni” to pierwsza część cyklu fantasy „Rozbite Imperium”. Sięgnęłam po tę powieść ze względu na ciekawy opis, który mnie zaintrygował. Książka zdecydowanie utrzymuje się w moich ulubionych klimatach, więc ciężko byłoby mi przejść obok niej obojętnie. Poza tym mroczna okładka utrzymana w kolorystyce krwistej czerwieni przyciąga wzrok, a jak się później okazuje – idealnie oddaje klimat powieści.
Pomysł jest naprawdę ciekawy – tak jak się zapowiadało. Całą historię poznajemy z punktu widzenia Jorga, który jest tutaj narratorem. Przyznam szczerze, że jego postać jest największym plusem tej książki.
 
Początkowo byłam nastawiona bardzo sceptycznie ze względu na młody wiek bohatera, jednak z czasem naprawdę go doceniłam. Jest niesamowicie złożoną postacią, której portret psychologiczny byłby intrygujący, a momentami pewnie zaskakujący. Dzięki pierwszoosobowej narracji możemy lepiej poznać jego poglądy i emocje, chociaż one sprowadzają się przede wszystkim do nienawiści. Jestem pełna podziwu dla autora, że stworzył taką nieprzeciętną postać, która mimo swojego okrucieństwa jest w stanie zyskać sympatię czytelnika. Pozostali bohaterowie nie zostali przedstawieni tak dobrze jak on, ale właśnie chyba o to chodziło autorowi – o dokładne przedstawienie młodego człowieka, który chce za wszelką cenę osiągnąć swoje cele. Jeśli tak to zdecydowanie mu się to udało.

Język bywa momentami ostry, jednak nie razi to czytelnika w oczy. To po prostu jest tutaj konieczne, podkreśla wagę sytuacji i po prostu pasuje do tego typu książki. Opisy są krótkie, zwięzłe i na temat, ale dają jasny i klarowny obraz miejsc oraz wszystkich ważnych momentów. Myślę, że ilość tekstu i dialogów jest bardzo dobrze zrównoważona. Historia momentami może wydawać się bezcelowa i bez większego znaczenia, ale pod koniec widzimy, że wszystko stanowi logiczną całość. Natomiast samo zakończenie bardzo mnie zaskoczyło – nie ze względu na to, co się stało, ale ze względu na ostatni rozdział i przemyślenia Jorga. Dające do myślenia słowa, z których można wyciągnąć wiele nauk.

Jest to debiut literacki autora, więc znalazłam pewne niedociągnięcia, które są jednak do wybaczenia. Jak na początkującego pisarza, jest naprawdę bardzo dobrze. Momentami po prostu nieco pogubiłam się w akcji, ale może to nie wina autora, tylko moja, że trochę odbiegałam myślami gdzieś indziej? Brakowało mi także troszkę większej dawki emocji i napięcia. Jednak mimo tego wszystkiego książkę czytało mi się bardzo przyjemnie.

Zdecydowanie mogę polecić fanom fantasy, którzy mają ochotę na kolejną ciekawą powieść i poznanie niesamowicie fascynującego bohatera. Powieść czyta się bardzo szybko i jestem przekonana, że wiele osób spędzi z nią miłe chwilę, mimo tego, że nie brakuje tutaj scen okrucieństwa i rozlewu krwi – w końcu są tacy, co to lubią, prawda? :) Ważne jest to, że możemy z niej wyciągnąć morał i wiele nauk, a przy okazji przeczytamy naprawdę dobrą książkę. Polecam, bo warto.


Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu:


A book is a dream that you hold in your hands...

A book is a dream that you hold in your hands...

Reading is dreaming with open eyes...

Reading is dreaming with open eyes...