Wydawałoby się, że
bycie matką to istna sielanka – cały czas spędza się z własnym dzieckiem,
bawiąc się z nim i śmiejąc. Na pierwszy rzut oka macierzyństwo to naprawdę
piękny obrazek, ale z drugiej strony to ciężka praca. Zwłaszcza, gdy się jest samotną
matką. Trzeba utrzymać dom, wysłać dzieci do szkoły, pomagać im, wychowywać,
być matką, przyjaciółką i nianią w jednym. Każda matka kocha swoje dziecko,
więc przejmuje się jego losem i chce, żeby miało jak najlepiej… ale czasami nie
wszystko jest zależne od nas.
Samantha Moon jest
właśnie samotną matką. Ma na wychowaniu dwójkę dzieci, a jej były mąż niezbyt
kwapi się, żeby jej pomagać. Pracuje jako prywatny detektyw, głównie w
godzinach nocnych. Tak, noce są najodpowiedniejszą porą dla Sam, ponieważ Sam
od 6 lat jest wampirzycą. Pewnego dnia dostaje tajemniczy telefon od małej
dziewczynki, która jak się okazało zaginęła parę miesięcy wcześniej. Sam
podejmuje wszelkie możliwe środki, aby odnaleźć dziewczynkę i rozwikłać tę
tajemnicę. Śledztwo ujawnia coraz więcej przerażających faktów, ale są one
niczym w porównaniu do nieszczęścia, które dopadło rodzinę pani detektyw.
Wkrótce Sam będzie musiała dokonać wyboru pomiędzy życiem a śmiercią.
Nie będę ukrywać, że
lubię motyw wampiryzmu, dlatego z chęcią sięgam po książki o takiej tematyce.
Nie oczekuję od nich zazwyczaj, że będą wyjątkowe i szczególne, po prostu lubię
je czytać dla odstresowania i rozluźnienia. Dlatego seria „Wampir do wynajęcia”
przykuła moją uwagę już jakiś czas temu. Wiem, że nie powinno się zaczynać
cyklu od środka, ale tak się złożyło, że w moje ręce wpadła trzecia część, a
więc przeczytałam. Jakie są moje odczucia? Już Wam mówię.
Prawda jest taka, że
czytałam już kilka książek, gdzie główną bohaterką jest kobieta-detektyw z
nadprzyrodzonymi zdolnościami. Tutaj mamy kobietę-detektyw-wampira. Prawie jak
mieszanka wybuchowa. Nie nastawiałam się na nic, jak już wyżej wspomniałam i
myślę, że to było bardzo dobre posunięcie. Książka przypadła mi do gustu i miło
mi się ją czytało. Pomysł może i nie jest oryginalny, ale jest po prostu
przyjemny moim zdaniem. Powieść pisana jest prostym i przyziemnym językiem,
dialogi także charakteryzują się prostotą, ale w tym przypadku prostota nie
jest równa prymitywności. Taki styl i język są tu po prostu idealne, stanowią
znakomite połączenie z historią i nie wyobrażam sobie, że to wszystko byłoby
napisane w inny sposób. Dzięki temu książkę czyta się szybko, w czym pomagają
także krótkie, lecz treściwe rozdziały.
Fabuła jest na pewno
na swój sposób wciągająca – lubię wątki detektywistyczne, ponieważ dzięki nim
sama czasem mogę się poczuć jak detektyw i prowadzić własne śledztwo. W tym
przypadku również było to możliwe, a ze względu na pierwszoosobową narrację
prowadzoną przez Sam, zżywamy się z nią, a więc jesteśmy w pewnym sensie
podwójnym detektywem – jako my sami i jako główna bohaterka. I powiem Wam
szczerze, że śledztwo wcale nie jest takie łatwe, jakby się mogło wydawać. Co
do głównej bohaterki… jest dosyć złożoną postacią ze względu na wszystkie trzy
role, które musi pełnić. Powiedziałabym nawet, że cztery – ponieważ czasem po
prosty wypada być zwykłą kobietą i wybrać się z jakimś przystojniakiem na
drinka. Łączy w sobie cechy takie jak odwaga, spryt, inteligencja, oddanie,
widać, że zależy jej na rodzinie oraz na prowadzeniu normalnego życia –
oczywiście w miarę wampirycznych możliwości. Jest postacią ciekawą, którą da
się polubić. Oczywiście nie mogło tutaj zabraknąć tajemniczego przystojniaka,
który pojawia się może niezbyt często, jednak potrafi nas zafascynować. Mam
oczywiście na myśli Kła, powiernika Sam. Myślę, że ta dwójka ma przed sobą
ciekawą przyszłość.
Wątek
detektywistyczny został nieźle dopracowany, paranormalny trochę gorzej, ale w
taki sposób, że nie jest go ani za dużo, ani za mało – dobra to rzecz, ponieważ
na pewno nam się nie przeje. Wątek miłosny? Nie wiem, czy można go tak nazwać,
nie ma tutaj ckliwych romansów, raczej momenty pożądania czy też fascynacji,
ale zapowiada się na to, że wątek zostanie rozwinięty bardziej. Dobrze widoczne
są emocje głównej bohaterki jako matki, której zależy na dzieciach, ale także
jako kobiety, która pragnęłaby mieć obok siebie kogoś, kto stanowiłby dla niej
oparcie.
Całość oceniam
pozytywnie, mnie książka się spodobała i myślę, że z chęcią przeczytam wcześniejsze
jak i dalsze losy Luny (czyli Sam). Nie było mi ciężko wczuć się w klimat i tę
historię, mimo że nie czytałam dwóch wcześniejszych tomów, ale nadrobię to.
Powieść mnie zaciekawiła i po prostu przypadła do gustu, więc trzeba nadrobić.
A komu się może spodobać? Na pewno osobom, które lubią wątki detektywistyczne i
takim, które mają ochotę przeczytać lekką i nieskomplikowaną powieść, która
jednakże kryje w sobie nieco tajemnicy.
Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu: