"Więzień labiryntu" - James Dashner


Spróbujcie sobie wyobrazić, że budzicie się w ciasnym i ciemnym pomieszczeniu nic nie wiedząc. No może nic nie wiedząc to przesada. Wiecie, że żyjecie, znacie swoje imię, macie przebłyski swojego życia, ale brak Wam konkretnych informacji. Dodatkowo z tego pomieszczenia wyciągają Was obcy ludzie i trafiacie do zupełnie nieznanego Wam miejsca. Miejsce to jest czymś w rodzaju więzienia, nie jest ono bezpieczne, a co więcej skrywa wiele tajemnic. Ciężko nie postradać zmysłów, prawda?

Thomasa właśnie spotyka taka sytuacja. Budzi się w ciemnej windzie, ktoś wymazał mu pamięć, a gdy wydostaje się z ciemnej windy, jego oczom ukazuje się grupa nastoletnich chłopaków. Thomas trafił do Strefy, która otoczona jest Labiryntem, w którym czekają przerażające i niebezpieczne stwory. Żaden z nich nie wie, dlaczego się tam znaleźli, nie wiedzą też, kto ich tam wysłał. Mimo wszystko starają się budować tam społeczność, a dodatkowo codziennie poszukują wyjścia z tej pułapki. Dzień po Thomasie do Strefy przybywa dziewczyna, jedna jedyna w całej Strefie. I od tego momentu wszystko idzie nie tak jak powinno.

W sumie nie czytałam za wiele opinii na temat tej książki, kiedyś usłyszałam, że jest dobra, więc postanowiłam to sprawdzić. Jak dobrze, że ja to zrobiłam! Ta książka nie jest dobra, ta książka jest wręcz obłędna i cudowna! Na pewno jeszcze kiedyś do niej wrócę i powiem Wam, że naprawdę warto ją mieć na półce!

Koncepcja stworzenia Strefy wraz z Labiryntem jest naprawdę niesamowita i zasługuje na uznanie. Wiem, że to teoretycznie bardzo prosta sprawa i wiele osób mogłoby to wymyślić, ale pan James Dashner zrobił to wyjątkowo dobrze. Mimo tego, że nie występuje tutaj narracja pierwszoosobowa, to stajemy się sami „Więźniem Labiryntu” i wraz z Thomasem poznajemy reguły i zasady, które rządzą w Strefie. Stajemy się „świeżuchem”, powoli i stopniowo zapoznajemy się ze strefą, a wkrótce także z Labiryntem. Opisy są znakomite, dają nam wyraźny obraz świata książkowego. Nie chodzi nawet tylko o sam wygląd miejsca akcji, ale także o to, że potrafimy faktycznie odczuć wiele rzeczy na własnej skórze. W jeszcze lepszym wczuciu się w klimat pomaga język Streferów, który jest obecny przez całą książkę.

Akcja jest bardzo płynna i wartka, stale coś się dzieje i nie pozwala czytelnikowi popaść w monotonię. Książka nie nudzi, jest za ciekawa, aby coś takiego mogło mieć miejsce. Ciekawa, interesująca i pomysłowa – to na pewno. Co jeszcze? Na pewno nieprzewidywalna. Możemy snuć własne domysły, co wydarzy się dalej, ale tak naprawdę myślę, że nie przewidzimy wszystkiego. Mnie się nie udało, nie byłam pewna, co do tego, co mnie i bohaterów jeszcze czeka. Celowo napisałam „mnie i bohaterów”, ponieważ my wszystko przeżywamy razem z nimi. Ileż to było takich momentów, kiedy w moich oczach pojawiła się nadzieja, a ile było też takich, że serce podeszło mi do gardła, a strach sparaliżował ciało.

Książka potrafi być zaskakująca, tak samo jak pewne zwroty akcji, a nawet i sami bohaterowie. Thomas jest bardzo zdeterminowanym i odważnym nastolatkiem, od którego wielu mogłoby się uczyć lojalności i honoru. Reszta chłopaków także posiada swoje indywidualne cechy, które sprawiają, że mamy tutaj kanon różnobarwnych bohaterów. Jest to kolejne urozmaicenie, które sprawia, że książka jest jeszcze bardziej wciągająca. Nie zauważyłam tutaj wątków pobocznych, ale w tym przypadku to bardzo dobra rzecz. Nie wyobrażam sobie, że coś mogłoby odwracać naszą uwagę od głównego tematu, który potrafi nas całkowicie pochłonąć.

Książka posiada także bardzo ładną i adekwatną do treści okładkę – ja takie rzeczy bardzo lubię. Poza tym początek każdego rozdziału posiada wydrukowany fragment okładki. Niby nic nieznacząca ozdoba, a jednak wiele daje. Sprawia, że książka zyskuje w naszych oczach, w końcu w większości jesteśmy wzrokowcami, a więc estetyka i przejrzystość mają duże znaczenie.

Czy polecam?  Nie wiem jak mogłabym tego nie zrobić! Szczerze przyznam, że jeśli chodzi o taką tematykę wśród książek, to ta powieść, od czasów „Igrzysk śmierci”, w moich oczach im dorównała. Jest wciągająca, interesująca i pełna akcji oraz napięcia. Z czystym sumieniem mogłabym dać jej maksymalną ocenę, nie zauważyłam tutaj żadnych minusów czy niedociągnięć.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu:
 

A book is a dream that you hold in your hands...

A book is a dream that you hold in your hands...

Reading is dreaming with open eyes...

Reading is dreaming with open eyes...