Czuliście kiedyś taką
wielką potrzebę, że musicie coś zrobić? Ciągle o tym myśleliście, nawiedzały
Was sny o tym i po prostu wiedzieliście, że dopóki tego nie uczynicie, będzie
Was to nękać. Takie sytuacje bywają bardzo męczące, zwłaszcza jeśli nie da się
ich zignorować. Tylko czy zawsze mamy możliwość zrobienia tego, co nam chodzi
po głowie? Nie. I wtedy jest już najgorzej. Jednak jeżeli pojawia się taka
okazja, to może warto zaryzykować i zobaczyć, dlaczego nasz mózg czy też
psychika oczekują od nas pewnych rzeczy?
Persephonę po śmierci
jej siostry – Ateny – męczą koszmary. Dodatkowo zawsze pojawiają się o tej
samej godzinie – 3:33. Phe czuje, że mają one jakiś związek ze śmiercią
siostry, zwłaszcza kiedy odkrywa jej pamiętnik. Znajduje tam wzmiankę o tajemniczym
miasteczku Shadow Hills. Aby dowiedzieć się, co oznaczają jej koszmary i
dlaczego Atena pisała o tym miejscu, Phe postanawia przenieść się do tamtejszej
szkoły. Ma nadzieję, że dowie się tam wszystkiego, czego szukała. Niestety
okazuje się, że odpowiedzi nie przychodzą, pojawia się tylko coraz więcej
pytań. Poza tym dlaczego Phe spotyka tam chłopaka ze swojego snu?
Kilka razy
przymierzałam się do tej książki, aż w końcu się za nią zabrałam. Przyciągnęła
mnie jakżę piękna okładka, od której ciężko oderwać wzrok. Poza tym opis jest
naprawdę ciekawy, liczyłam tutaj na jakieś powiązania mitologiczne, ze względu
na imię bohaterki czy też jej siostry. Poza tym tytuł – „Nawiedzone miasteczko
Shadow Hills” brzmi naprawdę fascynująco! Lubię takie rzeczy, ale niestety ta
książka mnie troszeczkę zawiodła. A dlaczego? Zaraz się wyjaśni.
Przyznam, że pomysł
jest dosyć znany, jednak jest tu wiele nowych elementów, które autorka
wprowadziła, zapewne po to, żeby nie było do końca stereotypowo. Za to należy
jej się uznanie, ponieważ nie lubię książek schematycznych i stereotypowych.
Stworzyła nowe miasteczko z własną historią, która wydaje się być niesamowita,
dlatego żałuję, że została opisana w trochę lakoniczny sposób. Można było to
rozwinąć jeszcze bardziej. Pomysł na wątek paranormalny – ciekawy i
interesujący. Nie spotkamy tutaj wampirów czy innych strzyg, które są obecne w
tego typu książkach. „Dziwni” mieszkańcy tego miasteczka kryją inną tajemnicę,
która mi przypadłą do gustu, ale to dlatego, że dotyczy moich zainteresowań.
Nie będę Wam tego zdradzać, ale autorka naprawdę nieźle to wymyśliła.
Za plus możemy uznać
oczywiście to, że książkę czyta się bardzo szybko i łatwo. Język nie jest
skomplikowany, dodatkowo możemy nawet na chwilę odbiec myślami gdzieś indziej,
ponieważ i tak nie powinniśmy się zagubić w danej sytuacji, która aktualnie ma
miejsce w książce. Za plus uważam także nowe elementy dodane przez autorkę, o
których wspomniałam wyżej, ponieważ nadały one książce oryginalności i
świeżości, co nieco ją uratowało w moich oczach. Niestety cała reszta wydała mi
się zbyt kiepska, był pomysł i potencjał, ale niestety zabrakło dopracowania
ich. Poza tym ta przesłodzona „idealna miłość”, która się nawiązała po paru
dniach znajomości…
Czy polecam? Powiem
tak – jeżeli macie ochotę na lekką powieść na jeden wieczór to możecie
przeczytać, ponieważ historia jest nawet niezła. Jeśli jednak liczycie na coś,
co wbije Was w fotel i sprawi, że będziecie tą historię długo pamiętać, to
darujcie sobie. W sumie początkowo było naprawdę miło, ale potem było coraz
gorzej, jednak jakoś dobrnęłam do końca. W każdym bądź razie do książki już nie
wrócę i będzie to jedna z tych, którą przeczytałam, ale nie zapadła mi w
pamięć.
A teraz kolejne stosisko:
Na "Nefertiri" i "Heretycką królową" miałam ochotę, bo mnie Tiriś zachęciła :D Poza tym Egipt!
"Namiętność"... wiele osób mnie przekonywało, żeby po nią sięgnąć, bo zastopowałam na drugiej części, która mnie załamała.. mam nadzieję, że mieliście rację i się nie zawiodę :P
"Boża Inwazja" Dick'a... kocham tego autora, więc tak po prostu :D
"Numery 2" - pierwsza część była obłędna, więc od razu wzięłam tą z półki!
"Król demon" - już od jakiegoś czasu polowałam i upolowałam.
"W otchłani" - miałam wielką ochotę po prostu po wielu pozytywnych recenzjach.
"Nocna gwiazda" - skończę tę serię, po prostu musiałam mieć od niej przerwę...
A reszta jakoś tak wpadła w łapki :D Po prostu kocham moją bibliotekę!
I piosenka, od której się uzależniam od wczoraj:
W ogóle wszystkie piosenki mają obłędne :D