Ponoć każdy z nas ma jakieś zadanie do wykonania na tym
świecie. Jedni mają pomagać ludziom, inni opiekować się chorym krewnym, a
jeszcze inni mają zupełnie coś innego do wykonania. Większość z tych zadań jest
zwyczajna i czasami jest to nasza codzienność, a my nawet nie zdajemy sobie
sprawy z tego, ile nasze działania mogą zmienić.
Kelsey właśnie zaczęły się wakacje. Dziewczyna ma skończyć
18 lat, więc poszukuje wakacyjnej pracy. Dostaje posadę w cyrku i całkiem
nieźle jej się tam wiedzie. Zwłaszcza z jednego powodu – Kesley opiekuje się
cyrkowym białym tygrysem o pięknych, urzekających oczach. Mimo że jest to
niebezpieczny drapieżnik, Kelsey w ogóle się go nie boi. Wręcz przeciwnie,
czuje do niego dziwny pociąg. A co ciekawe, okazuje się, że tygrys wcale nie ma
zamiaru jej skrzywdzić – raczej pragnie ją chronić za wszelką cenę. Wkrótce
okazuje się, że zwyczajna wakacyjna praca sprawiła, że Kelsey została
wciągnięta w pradawną klątwę, którą tylko ona może zdjąć. A dodatkowo jej serce
popadnie w niesamowite rozterki.
Do tej książki przyciągnęła mnie głównie jedna rzecz, a
mianowicie słowo „tygrys”. Uwielbiam wszelkiego rodzaju koty, więc
stwierdziłam, że przeczytam, bo czemu nie. Poza tym słowo „klątwa” też mi się
zawsze podobało, więc w sumie połączenie całkiem niezłe. Niestety moje
oczekiwania nie zostały do końca spełnione, jednakże nie jestem całkowicie
zawiedziona. Książka ma po prostu swoje plusy i minusy.
Tak więc zacznę może od plusów. Na pewno jednym z nich jest
sam pomysł – było to coś nowego, oryginalnego i niepowtarzalnego. Bardzo dobre
i dokładne opisy, które pozwalają przenieść się w świat powieści, który jest
naprawdę przepiękny. Widzenie tego wszystkiego, nawet oczami wyobraźni, było
czymś cudownym. Autorka bardzo logicznie potrafiła wszystko złożyć w jedną
całość. Wszystko było z czymś powiązane, wszystko brało się z czegoś, a nie ot
tak, samo z siebie. Kolejnym plusem jest Ren. Po prostu przecudowny facet,
który spokojnie mógłby zdobyć moje serce. Czuły, opiekuńczy i kochający, a z drugiej
strony stanowczy, trochę arogancki i niebezpieczny. Idealna mieszanka. Podobało
mi się także sam motyw klątwy – bardzo dobrze dopracowany. No i język był łatwy
w odbiorze, jednak nie był prymitywny.
Co do minusów – miałam wrażenie, że w tej książce wszystko
jest za proste, dzieje się za łatwo, nie było żadnych spisków, uwikłań – ot
taka przygodowa historia. Po prostu wszystko było chyba zbyt idealne, autorka
pewnie chciała dobrze, ale moim zdaniem przedobrzyła. No i niestety minusem
jest według mnie główna bohaterka. Ta dziewczyna jest za idealna, za
perfekcyjna, za dobrze wychowana. Grzeczna, niewinna dziewczynka, a zdarzało
się, że zachowywała się jak niedojrzała dziewucha. Po prostu czasami jej
zachowanie było głupie.
Faktem jest, że bohaterowie byli dobrze przedstawieni.
Czasami nawet pojawiały się pewne emocje, a i zdarzało się, że łza zakręciła
się w oku. Poza tym bardzo mi się podoba okładka. Ogólnie rzecz biorąc książka
nie jest zła, ale ma po prostu pewne wady. Brakowało mi chyba większego napięcia,
ale zakończenie sprawiło, że mam ochotę sięgnąć po drugą część.
Polecam na pewno osobom, które lubią książki przygodowe,
powinno się im spodobać. W sumie myślę, że inne osoby też mogą po nią sięgnąć i
się sami przekonać, jaka ta powieść jest. Może ktoś ma inne gusta niż ja i np.
polubi główną bohaterkę, a będą go nużyć opisy? Kto wie. Jakbym ją miała ocenić
w skali 1-10 to dałabym 6.
________________________________________________________________________________
A teraz muszę się podzielić moją wizytą w bibliotece :D Nie mam pojęcia kiedy ja to wszystko zdążę przeczytać, bo sesja jeszcze trwa... ale jak się skończy to leci jedna książka dziennie! :D Aaa i komentarz narzeczonego mamy na ten widok: "Zboczona.." xD