"Przegląd końca świata: Deadline" - Mira Grant

http://www.wsqn.pl/ksiazki/przeglad-konca-swiata-deadline/

„Kiedy mówienie prawdy staje się aktem terroryzmu? W którym momencie kłamstwo staje się aktem litości? Czy okrucieństwem jest powiedzenie rodzicom, że ich dziecko umrze, nawet jeśli to prawda? Czy uprzejmością jest powiedzenie ofierze wypadku, że odzyska zdrowie, chociaż wszystkie przesłanki wskazują na coś innego? Gdzie znajduje się granica między szczerością a szkodą, kłamstwem a przyzwoitością, dezinformacją a złośliwością? Nie wiem. Nawet najmądrzejsza gra słów na świecie w żaden sposób nie odpowie na te pytania. Przykro mi. Szkoda, że nie jest inaczej.”

Ostatnie miesiące były wybitnie dramatyczne dla Shauna Masona. Już nie jest tym samym Shaunem co kiedyś, jest jego cieniem. Wydarzenia, które niedawno miały miejsce wywarły na niego ogromny wpływ – i nie ma się co dziwić. Gdyby spotkało Was to samo co jego, też byście zareagowali podobnie. A może nawet gorzej? Kto wie, kwestia wytrzymałości i psychiki. Oczywiście w czasach panowania wirusa nie ma chwili wytchnienia. W drzwiach mieszkania Shauna pojawia się naukowiec, który zgodnie z doniesieniami prasy jest martwy. A tu proszę! Na dodatek przynosi ze sobą informacje, które mogą zachwiać światem. No i wybucha kolejna epidemia… eh, zero chwili spokoju.

„Deadline” to druga część trylogii, której tytuł brzmi „Przegląd końca świata”. „Feed” było znakomitą lekturą, która do tej pory siedzi mi w głowie. A druga część nie pozostaje jej dłużna – jestem pewna, że cała seria będzie mnie prześladować jeszcze przez długi czas… a jak już uda mi się o niej zapomnieć – w co szczerze wątpię – to na pewno przeczytam ją ponownie. Mira Grant jest po prostu znakomita w tworzeniu historii pełnej napięcia, emocji, strachu, a co najważniejsze – historii, która jest niezwykle realistyczna. Wizja świata, gdzie rozprzestrzenia się zabójczy wirus jest przecież czymś całkowicie rzeczywistym. Mało to wirusów w dzisiejszych czasach? A kto wie, co czeka nas za 20-30 lat. 

Tym razem narratorem powieści jest Shaun Mason, nie Georgia, której jednak tutaj nie zabrakło. W końcu… jak mogłaby zostawić swojego brata bez opieki? Shaun jest równie intrygującą postacią co swoja siostra. Cieszę się, że mogłam lepiej zapoznać się z jego emocjami, chociaż on sam twierdzi, że ich nie okazuje. Motywy, które go pobudzają i przemyślenia rozwijające się w jego głowie są naprawdę świetnie przedstawione. Oczywiście pozostaje też kwestia pozostałych bohaterów – Becky, Maggie, Alaric, Mahir – każdy z nich jest na swój sposób inny, ale razem tworzą zgraną ekipę. Mira Grant zadbała o wprowadzenie różnobarwnych bohaterów, którzy są jak żywi. Można by ich wyciągnąć z kart powieści i przenieść do normalnego świata – gwarantuję Wam, że byliby bardziej wyraźni niż niektórzy ludzie. 

„Jest jedna rzecz, w którą zawsze będę wierzył – ludzie zawsze potrafią pogorszyć sytuację. Nieważne, jak jest źle, oni chętnie pogrążą się nawzajem. Czasami się zastanawiam, czy nie byłoby lepiej, gdybyśmy pozwolili zombiakom wygrać.”

Tak na dobrą sprawę, to nie jest taka pospolita książka o zombie. Może nie przeczytałam ich za dużo, ale "Przegląd Końca Świata" ma w sobie coś naprawdę wyjątkowego. Tu chodzi o coś więcej niż to, że świat się kończy, bo mamy apokalipsę zombie. Tutaj chodzi o odkrycie prawdy, o to, że wpływowi ludzie ją zatajają przed niewinnym społeczeństwem. Walka o przetrwanie, o każdy dzień i o to, żeby prawda w końcu ujrzała światło dzienne – nie są to banalne i jałowe tematy. Ta książka naprawdę posiada głębię i jest niesamowicie napisana. Ogromny potencjał fabuły spotkał się ze znakomitym wykonaniem. Styl pani Grant jest naprawdę godny podziwu, tym bardziej, że seria ta jest jej debiutem literackim. Naprawdę chylę czoła za tak dobrą robotę

Obok tego cyklu nie da się przejść obojętnie. On infekuje jak wirus! Nie zauważyłam ani jednej wady, a naprawdę potrafię być wybredna. Ale w tym przypadku się nie da. To porywająca opowieść, której fabuła nie daje spać po nocach. Rozbudza naszą ciekawość, wzbudza w nas wszelkiego rodzaju emocje – strach, lęk, niepewność, nadzieję, łzy… Momentami jest lekko humorystyczna, ale nie da się zapomnieć o powadze sytuacji. Humor humorem, to lekkie rozładowanie dla bohaterów, ale jednak brutalność świata, w którym przyszło im żyć jest stale zauważalna. Mira Grant posłużyła się przednimi opisami, aby to wszystko nam przekazać. 

To ten rodzaj książki, która całkowicie pochłania naszą uwagę i czas. Jeżeli już zaczniemy czytać, to oderwanie się od niej graniczy z cudem. Wyraźni bohaterowie, kapitalne opisy, spora dawka napięcia i emocji oraz nieprzewidywalność – Mira Grant całkowicie zawróciła mi w głowie swoją twórczością. A zakończenie? Mistrzostwo! Nie wiem jak będę w stanie wytrzymać do premiery „Blackout”… Moja wyobraźnia pracowała na najwyższych obrotach, wszystko przeżywałam wraz z bohaterami, odczuwałam te same emocje, co oni. Uwielbiam lektury, które aż tak potrafią mną zawładnąć. Moi Drodzy, to wręcz niemożliwe – tom drugi okazał się równie dobry jak pierwszy, co w przypadku serii jest bardzo rzadkie. Nie mam innego wyjścia, jak wystawić ocenę 10/10

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu:

www.wsqn.pl

Etykiety

Pokaż więcej

Reading is dreaming with open eyes...

Reading is dreaming with open eyes...

A book is a dream that you hold in your hands...

A book is a dream that you hold in your hands...

Do what you love!

Do what you love!