"Rytuał babiloński" - Tom Knox


Gdy czytamy różnego rodzaju ciekawostki o obyczajach i kultach związanych z dawnymi cywilizacjami, zdarza się, że jesteśmy zszokowani. To, co dla tamtych ludzi było codziennością i czymś zupełnie normalnym, nam wydaje się absurdalne, abstrakcyjne, a czasami wręcz nieludzkie. Jednak niektóre obyczaje mogą znajdywać odwzorowanie w czasach dzisiejszych, zwłaszcza, jeśli wiedza z dawnych lat trafi w niepowołane ręce…

W Edynburgu dochodzi do strasznej tragedii – znany i ceniony profesor popełnia samobójstwo. Przynajmniej tak to wygląda na pierwszy rzut oka. Wszystkie dowody wskazują, że akt ten był tylko i wyłącznie aktem autodestrukcyjnym, nikt inny nie maczał w tym palców. Nie wierzy to w jednak córka zmarłego Archibalda McLintocka – Nina. Wraz z Adamem Blackwood’em, dziennikarzem, rozpoczynają własne śledztwo. W tym samym czasie w Peru trwają badania dotyczące prekolumbijskiej kultury Mochica. Jednak wkrótce zamordowany zostaje szef grupy prowadzącej badania, a jedna z antropologów – Jessica Silverton – uświadamia sobie, że może być następna na celowniku…

Do tej pory nie miałam przyjemności zapoznać się z twórczością pana Toma Knoxa. „Rytuał babiloński” jest jego pierwszą książką, którą przeczytałam. Niezmiernie zaintrygował mnie zarys fabuły, a także sam tytuł. Dawne cywilizacje od zawsze mnie w pewnym stopniu interesowały, a połączenie tego motywu z książką, która leży na pograniczu literatury przygodowej i thriller’a, okazało się być naprawdę znakomitym pomysłem.

Akcja powieści biegnie dwutorowo. Jeden tor to dochodzenie prowadzone przez Adama i Ninę, a drugi to przygody Jess. Początkowo wydaje nam się, że to mogą być dwie odrębne historie, że na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą za wiele wspólnego. Jednak już podczas dalszego zagłębiania się w powieść zaczynamy się zastanawiać, czy aby na pewno? Wszystko zaczyna się powoli zbiegać w jedną i logiczną całość. Tempo akcji na początku jest umiarkowane, mimo że już od pierwszych stron dochodzi do aktów śmierci. Z czasem jednak tempo wzrasta, a potem nie pozwala nam odłożyć książki na bok, choćby na chwilę. Fabuła jest niezmiernie wciągająca, a styl pisarski autora jeszcze bardziej zachęca do dalszego czytania. Jest przyjemny i dojrzały.

Tom Knox w bardzo umiejętny sposób podsyca napięcie i rozbudza rosnącą w nas ciekawość. Podobnie sprawa ma się z miejscem akcji – świat powieści jest znakomicie przedstawiony, jakbyśmy oglądali dobry film. Nawet dawna kultura Mochica jest bardzo dobrze przedstawiona, mimo że przecież nie mamy do czynienia z jej przedstawicielami. To jednak nie koniec zalet i moich zachwytów. Pan Knox skupił się także na bohaterach, których bardzo dokładnie poznajemy – ich lęki, strachy, wady, zalety, mocne strony… Mimo trzecioosobowej narracji, ich myśli i poglądy stają się nam bardzo bliskie. Widoczne są także pobudki, które nimi kierują. Każdy z nich jest ciekawą indywidualnością, co sprawia, że „Rytuał babiloński” charakteryzuje się nie tylko intrygującą fabułą i świetnym wykonaniem, ale także gamą różnobarwnych bohaterów.

Bardzo podobał mi się sposób, w jaki rozbudzana była moja ciekawość, a także to, w jaki sposób wzrastało napięcie i tempo akcji. Niemal każdy rozdział kończy się sceną, która albo mrozi krew w żyłach, albo sprawia, że koniecznie musimy się jak najszybciej dowiedzieć, co będzie dalej. Autor jednak w tym momencie przeskakuje do drugiego wątku, równie fascynującego. To sprawiało, że przez cały czas czytania tej lektury byłam w zupełnie innym świecie - nie ukrywam, zagłębiłam się w owe śledztwo i tajemnicę. Koniecznie chciałam się dowiedzieć, jak te dwa wątki wiążą się ze sobą, jaki jest sekret rytuału babilońskiego, co wspólnego ma dawna kultura Mochica z tymi przerażającymi samobójstwami?

Moje pierwsze spotkanie z Tomem Knoxem uważam za bardzo udane. Znakomity pomysł, wykonanie i dopracowanie. Autor potrafi w taki sposób zbudować fabułę, że całkowicie wbija nas w fotel. Całkowicie pochłania nas ta historia i budzi w nas wiele emocji – autor nie oszczędza swoich bohaterów, ich droga jest pełna niebezpieczeństw i niespodziewanych zwrotów akcji. „Rytuał babiloński” to kawał dobrej lektury, która zapewni nam rozrywkę na kilka ładnych godzin. Zdecydowanie polecam i już nie mogę się doczekać, kiedy sięgnę po kolejną książkę tego autora. Wystawiam 8/10.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu:

 

Etykiety

Pokaż więcej

Reading is dreaming with open eyes...

Reading is dreaming with open eyes...

A book is a dream that you hold in your hands...

A book is a dream that you hold in your hands...

Do what you love!

Do what you love!