Cykl: Trylogia #4MK
Szóste dziecko to
finałowy tom trylogii stworzonej przez J.D. Barkera, którego twórczość
porównuje się do książek Stephena Kinga. Mnie osobiście takie porównanie
specjalnie nie przekonuje, bo z dziełami Kinga nigdy nie było mi po drodze i
zawsze mnie nudziły. Inaczej jest jednak w przypadku Bakera, który w owej
trylogii opisał naprawdę intrygującą historię. Trzecia i zarazem ostatnia część
to istny rollercoaster, który gwarantuje czytelnikom niezłą jazdę bez
trzymanki.
Do tej pory słynny seryjny zabójca 4MK pozostawał nieuchwytny.
Był zawsze o jeden krok przed grupą śledczą, zawsze był sprytniejszy, grał z
nimi w kotka i myszkę. Dlatego też niesamowitym zwrotem akcji i zaskoczeniem
dla wszystkich jest chwila, w której to Anson Bishop dobrowolnie oddaje się w
ręce policji… Ale uwaga! Robi z siebie ofiarę i zrzuca winę oraz podejrzenia na
detektywa Portera. Robi to w tak umiejętny sposób, że zarówno policja, jak i
sam czytelnik, zaczynają wątpić w niewinność Portera…
Nie ukrywam, że sięgając po tę powieść dobrze by było odświeżyć
sobie dwie pozostałe części trylogii – wtedy na pewno lepiej będzie się
odnaleźć w owej fabule i akcji, która pędzi jak szalona. Barker wrzuca nas od
razu na sam środek jeziora, przepięknie snuje intrygi, wplata ciekawe wątki,
odpowiednio buduje napięcie i zasiewa w czytelniku ziarno niepewności. I to
takie porządne ziarno. Pojawia się sporo wątpliwości, krok po kroku próbujemy
na nowo przeanalizować wszystkie wydarzenia, a autor zdecydowanie nie ułatwia
nam zadania i odkrycia ostatecznego rozwiązania całej sprawy.
Dodatkowym urozmaiceniem głównej fabuły, w której narracja ponownie została podzielona na kilku różnych bohaterów, są wpisy z dziennika Ansona. To dzięki nimi poznajemy jego dzieciństwo i traumy, których doświadczał – a są one naprawdę poruszające. Szczerze współczułam jemu oraz jego towarzyszom, którzy przebywali w czymś w rodzaju domu dziecka dla wyjątkowo trudnych przypadków. Nie da się jednak nie zauważyć tego, że Anson już od wczesnych lat wykazywał pewne skłonności socjopatyczne, ale zdecydowanie jesteśmy też w stanie nieco inaczej spojrzeć na jego działania, kiedy wiemy już, czego niegdyś doświadczył i czego był świadkiem.
Autor całkiem nieźle kreuje swoich bohaterów i nie można
zaprzeczyć temu, że Bishop to jeden z ciekawszych i bardziej złożonych
socjopatycznych morderców w tego typu literaturze. Jego działania są w pełni
nieprzewidywalne, a jego samego charakteryzuje z pewnością wysoki poziom
charyzmy i inteligencji. Ciekawie sprawa wygląda obecnie również z Porterem –
naprawdę zaczynamy się zastanawiać nad jego wiarygodnością. Baker potrafi
nieźle namieszać w całej fabule, bardzo dobrze prowadzi rozwój wydarzeń i
świetnie gra zachowaniem poszczególnych bohaterów.
Cała trylogia z pewnością zasługuje na uwagę – to zagadkowe
i bardzo dobrze skonstruowane kryminały, w których motyw seryjnego zabójcy jest
nad wyraz ciekawy. Dobry klimat, przyjemny język, wciągająca historia – tego
tutaj nie brakuje, dlatego jeżeli jesteście fanami gatunku to z pewnością
powinniście się zapoznać z twórczością Barkera.