Wymiary: 140 x 210 mm
Jeśli chodzi o twórczość Christophera Berry’ego-Dee to mam
wrażenie, że albo się go lubi i przymyka oko na pewne mankamenty, albo wręcz
się go nie znosi. Światowej sławy kryminolog zyskał pewne grono zwolenników,
ale niestety nie udało mu się przekonać do siebie wszystkich fanów mrocznych
opowieści. Główny zarzut, jaki pada względem jego książek, to to, że zbyt mocno
zachwala sam siebie, odnosi się tylko i wyłącznie do swoich poprzednich dzieł i
dokonań, emanuje pychą i samouwielbieniem. Osobiście również kilkukrotnie to
zauważyłam i owszem, jest to na swój sposób irytujące, ale nauczyłam się to
ignorować.
Muszę przyznać, że ja mimo wszystko lubię jego opracowania.
Podziwiam go za to, jak wiele z siebie daje, aby móc opowiedzieć czytelnikom
historie najgorszych morderców przebywających w zakładach karnych i celach
śmierci. Śledzi nie tylko akta policyjne czy sądowe, ale podejmuje się
korespondencji listowej z gwałcicielami, mordercami, dewiantami seksualnymi,
socjopatami i psychopatami. Niejednokrotnie posuwa się o krok dalej – stara się
o spotkania oko w oko, co jest naprawdę dosyć ryzykowne. Wielu z opisywanych
przez niego gości to ci „inteligentni socjopaci”, którzy potrafią wciągnąć
rozmówcę w zuchwałą grę…
Oto przed nami kolejne historie słynnych morderców, których
zbrodnie wstrząsnęły światem kryminologii. Wszyscy zostali skazani za swoje
poczynania, a Berry-Dee stara się nam przybliżyć ich życiorysy oraz popełniane
zbrodnie. Nie każdy jest skory do rozmowy, więc tak naprawdę opracowania autora
to wynik nie tylko przeprowadzonych wywiadów z samymi „bohaterami”, ale także
analizowanie akt, biografii i wielu innych papierków związanych z danymi
przypadkami. To też w pewien sposób rozczarowuje potencjalnych czytelników –
tytuły tej serii książek wskazują na to, że otrzymamy czyste wywiady, a jest
nieco inaczej. Jednak gdy spojrzymy na cały dorobek czytelniczy tego człowieka
to zrozumiemy, dlaczego ten cykl historii nosi nazwę „Rozmowy z…”
Musimy liczyć się z tym, że niektóre przypadki będą opisane
w sposób bardziej rozległy, inne w nieco mniej. Z czego to wynika? Przede
wszystkim z dostępnością akt na temat danego mordercy oraz z jego chęcią do
współpracy. Chwilami niestety autor musiał godzić się z tym, że władze odmówiły
mu dostępu do akt danej sprawy, czasami trwająca wiele miesięcy korespondencja
nagle została przerwana – czy to z powodu samego zbrodniarza czy strażników i
władz więziennych, a chwilami była to po prostu niechęć samego skazanego – nie
każdy czuje potrzebę opowiadania o sobie i dzielenia się ze światem swoją
historią.
Autor podejmuje próbę znalezienia pewnych
schematów, które mogłyby łączyć wszystkich psychopatów i morderców. Stara się
zajrzeć w głąb ich umysłów, cofnąć się do czasów dzieciństwa, znaleźć punkt
przełomowy, który zmusił ich do popełniana zbrodni. I choć wydaje mi się, że
czasami dałoby się znaleźć pewne cechy wspólne dla wszystkich oprawców, tak
jednak z łatwością można zauważyć między nimi różnice i utrudnione staje się
znalezienie jednolitego schematu. Czasami są to ludzie niesamowicie
inteligentni i wykształceni, innym razem to typowe przeciętniaki. Jedni wywodzą
się z dobrego domu, inni z patologicznej rodziny. U jednych można dostrzec
dewiacje na tle seksualnym, dla innych będzie to rzecz całkowicie zbędna przy
popełnianiu zbrodni.
Twórczość Christophera Berry’ego-Dee może nie jest czymś, co
zadowoli fanów prawdziwego, mocnego true crime z konkretnym podejściem
psychologicznym i rozległą analizą, ale na pewno może być dobrym wstępem do
takich bardziej rozbudowanych, wielowymiarowych opracowań. Mimo wszystko
prezentuje on ciekawe przypadki i chwilami wypowiedzi tych ludzi oraz ich
„dokonania” mrożą krew w żyłach.