Wymiary: 150 x 230 mm
Raven zawsze była tą postacią z uniwersum DC, którą lubiłam
najbardziej. Wiele lat temu mogłam non stop oglądać na kanale Cartoon Network Młodych Tytanów i wierzcie mi, ogromnie
żałuję, że potem pojawiła się tylko wersja Młodzi
Tytani Akcja! Ten pierwszy serial animowany zdecydowanie miał lepszy
klimat, lepszą grafikę, lepszą historię. Jednak sentyment to sentyment. Potem
pojawił się serial na platformie Netflix, ale zdecydowanie nie przypadł mi do
gustu – zwłaszcza przedstawienie Raven jako małej, zagubionej dziewczynki.
Jednak i tak śmiało sprawdzam każdą formę, czy to serial, czy komiks, które
nawiązują do jej postaci. I tak właśnie w moje ręce wpadła bestsellerowa
powieść graficzna Raven autorstwa
Kami Garci, zamówiona w księgarni Tania Książka.
Chociaż nie mogę się nazwać zagorzałą fanką komiksów, to
jednak czasami dla typowego rozluźnienia zdarza mi się po nie sięgnąć. Wybieram
jednak tylko te, które prezentują historie lubianych przeze mnie postaci. W tym
przypadku mamy do czynienia z siedemnastoletnią Raven, która wskutek wypadku
doznaje amnezji, nie pamięta, kim jest, skąd pochodzi i totalnie nie rozumie
tych dziwnych rzeczy, które się z nią dzieją. Nie jest jednak bojącą się
własnego cienia dziewczynką, bowiem chwilami pojawiają się w jej zachowaniu
przebłyski demonicznej strony jej charakteru. Fakt, że jest nieco
zdezorientowana nowym otoczeniem i pojawiającymi się w jej głowie myślami, ale
jednak śmiało stawiła im czoła.
Bardzo spodobało mi się wprowadzenie tutaj motywu kapłanek
voodoo i duchów loa – w sumie z tym chyba do tej pory nie miałam do czynienia,
jeżeli chodzi o postać Raven. Właściwie pojawia się wiele interpretacji jej
historii, ja jednak najbardziej lubię tę, w której jej matka jest kapłanką z
innego wymiaru. Ogromnie ucieszył mnie również moment, w których na grafikach
dostrzegłam Trigona! Tak, wiem, że to czarny charakter, ale jednak przepadam za
jego motywem. Podobnie jak i za motywem Slade’a, który także się tutaj pojawia.
To właśnie takie sentymenty, bowiem ta dwójka odgrywała istotną rolę w serialu
animowanym.
Strona graficzna, za którą odpowiadał Gabriel Picolo, jest
naprawdę świetna i bardzo przyjemna dla oka. Raven wygląda tutaj na mega
śliczną dziewczynę, Trigon iście demonicznie, Slade jak zawodowiec, kapłanki
voodoo doskonale. Niektóre rysunki były naprawdę urzekające i sprawiły, że aż
piszczałam z zachwytu. A fabuła? W sumie taka nieco typowa – próba odnalezienia
się w nowym miejscu, nastoletnie miłości, licealne problemy. To takie tło dla
rzeczy bardziej istotnych – czyli dla chwil, w których Raven walczy sama ze
sobą, próbuje zagłuszyć swoje myśli i zrozumieć swoje moce i umiejętności.
Generalnie czyta się to całkiem przyjemnie.