Wymiary: 135 x 215 mm
Seria: Wehikuł Czasu
Kwestia sumienia,
kolejna klasyczna i ponadczasowa powieść science-fiction, wydana w ramach serii
Wehikuł Czasu. Niejednokrotnie już
wyrażałam swoją radość dotyczącą tego wspaniałego projektu, który ujrzał
światło dziennego dzięki Domowi Wydawniczemu Rebis. Po raz kolejny otrzymujemy
historię, która skłania do refleksji i przemyśleń, porusza ponadczasowe i jakby
zawsze aktualne tematy, a przy tym jest po prostu dobrą i wciągającą lekturą –
połączenie idealne, prawda?
Myślę, że śmiało można stwierdzić, że głównym bohaterem jest
biolog i jezuita, ojciec Ramon Ruiz-Sanchez, jeden z członków ekspedycji
badających odległą od Ziemi planetę Lithia. Próba eksploracji kosmosu jest
czymś, co towarzyszy ludzkości od zarania dziejów – zawsze spoglądaliśmy w
niebo zastanawiając się nad tym, co też ciekawego czeka na nas w przestrzeni
kosmicznej. Bohaterowie stworzeni przez Jamesa Blisha odkrywają piękną,
naturalną planetę, na której żyją inteligentne, gadopodobne istoty…
Lithyjczycy to naprawdę ciekawa rasa. Żyją w zgodzie z
naturą, nie znają pojęcia Boga czy religii, nie do końca wiedzą, co oznacza
moralność. Są pozbawieni agresji, nie mają pojęcia, co oznacza konflikt czy
przestępstwo. Można by ich nazwać bezbożnymi, a jednak wydaje mi się, że
bardziej pasuje tutaj stwierdzenie, że są… czyści. Nieskalani jakimikolwiek
ograniczeniami. Nie znają wiary, więc ta im niczego nie narzuca, a ich
społeczeństwo funkcjonuje naprawdę dobrze. Pojawiają się jednak Ziemianie, dla
których takie życie wydaje się być absurdem. Czy będą w stanie dalej prowadzić
ekspedycję naukową w takich warunkach?
Akcja toczy się raczej powolnym tempem, bowiem w książce tej
pojawia się mnóstwo kwestii filozoficznych, sporo rozmyślań ze strony
bohaterów, a przede wszystkim najlepiej widoczna staje się tutaj wewnętrzna
walka Ruiza-Sancheza. Cały czas próbuje on się uporać z wiedzą na temat
Lithyjczyków, zastanawia się nad tym, jak społeczeństwo może funkcjonować bez
wiary czy jasno określonych zasad moralnych. Wydarzenia rozgrywają się z
początku na Lithii, gdzie stajemy się jednym z członków ekspedycji naukowej –
tutaj widoczne staje się już wykształcenie autora, który był mikrobiologiem,
więc nie omieszkał przemycić nieco naukowego podejścia do swojej powieści. W
drugiej jednak części wracamy na Ziemię i obserwujemy jak jeden z mieszkańców
Lithii dorasta w tym obcym, zupełnie nieznanym świecie.
Muszę przyznać, że tytuł tej książki idealnie odzwierciedla
wydarzenia, które się w niej rozgrywają. W wielu scenach można dostrzec różnego
rodzaju zachowania, które powinny skłonić czytelnika do zastanowienia się nad
tym, który z bohaterów jest bardziej wierny zasadom moralnym, kto z nich tak
naprawdę bardziej żyje w zgodzie z własnym sumieniem… A swoją drogą, skoro
sumienie powinno samo w sobie być subiektywne, to dlaczego chwilami wydaje się,
że jest zupełnie na odwrót? Jakby jednak nasze sumienie było określane przez
coś z góry… I tego właśnie nie znają Lithyjczycy, co przejawia się już w samym
zachowaniu jednego z nich. Czy czyni go to jednak złą istotą? Czy fakt, że
Ziemianie nie rozumieją przybysza z kosmosu sprawia, że powinien być traktowany
z pogardą, jak dzikus? Przecież równie dobrze to Ziemianie mogli być uznani za
dziwolągów, gdy tylko pojawili się na Lithii…