Wymiary: 150 x 210 mm
Jako genetyk nie tylko z zamiłowania, ale i również z wykształcenia,
nie mogłam przejść obojętnie obok książki autorstwa Ewy Bartnik. Co się kryje w naszych genach to jeden z
obecnych bestsellerów w księgarniach internetowych, a i sama zauważyłam, że od jakiegoś czasu znacznie
wzrasta zainteresowanie tym tematem wśród ludzi. Wiadomo jednak, że nie jest to
tematyka łatwa i przystępna – sama niejednokrotnie próbuję czasami tłumaczyć
coś znajomym, co mnie wydaje się być całkowicie oczywiste i wręcz banalne, ale wierzcie
mi, ktoś, kto na co dzień nie obcuje zbytnio z tą dziedziną wiedzy, nie
podejdzie do tego w taki sam sposób, jak ja.
Publikacja Ewy Bartnik, profesor nauk biologicznych z
Uniwersytetu Warszawskiego, którą zamówiłam w księgarni TaniaKsiazka.pl, to
coś, co może doskonale się sprawdzić dla tak zwanych żółtodziobów. Przypomina
ona takie bardzo podstawowe wykłady z zakresu genetyki, oscylujące wokół
różnych tematów, gdzie nie ma typowej, skomplikowanej wiedzy genetycznej, a
raczej takie przystępne i dobrze wyjaśnione (może nawet w sposób wybitnie
łopatologiczny) informacje, od których warto zacząć swoją podróż w tej
dziedzinie. A jak ktoś zechce ją kontynuować, to na pewno pójdzie o krok dalej –
z resztą sama autorka podaje na zakończenie spis polecanej literatury, gdzie
znaleźć można dzieła chociażby autorstwa Mukherjee Siddhartha czy Svante Paabo
(obydwu z nich sama również polecam!).
Znaleźć tutaj można trochę informacji o chorobach genetycznych,
czy to związanych z mutacją w pojedynczym genie, czy też tymi, o których mówi
się, że dziedziczymy pewne skłonności, a nie samą chorobę (kwestia
wielogenowa). Ewa Bartnik pisze również o terapii genowej, którą osobiście
uważam za niesamowity postęp w medycynie, o możliwościach wykorzystania jej w
konkretnych schorzeniach, o testach genetycznych i o tym, czy warto je robić, o
nowotworach i słynnym strażniku genomu, czyli białku P53, a także porusza
kwestię od lat niesamowicie kontrowersyjną, czyli GMO. Istotne jest to, że mamy
do czynienia z człowiekiem, który faktycznie od lat siedzi w tym temacie, jest
naukowcem, podchodzi do tej tematyki w sposób konkretny, a przekazywana tutaj
wiedza ma poparcie w badaniach naukowych.
Faktem jest, że nie znalazłam w tej książce nic nowego, ale
sama siedzę w genetyce od wielu, wielu lat, więc takie podstawowe informacje
mam już po prostu w małym palcu. Nie sposób w moim przypadku ocenić poziom
trudności przekazywanych tutaj informacji, ale wydaje mi się, że są one
naprawdę jednymi z bardziej bazowych, dodatkowo zaprezentowane zostały w
naprawdę prosty, przystępny i w pełni zrozumiały sposób. Ewa Bartnik nie
wchodzi w skomplikowane szczegóły, nie rozwodzi się w sposób zbyt rozległy nad
poruszanymi tutaj wątkami (nad czym w sumie osobiście ubolewam, bo jednak
przepadam za mocnym rozbudowaniem tej tematyki), wyznaje raczej zasadę
odpowiednią dla potencjalnego odbiorcy, który zdobywanie wiedzy genetycznej
zakończył na poziomie szkoły średniej – krótko, zwięźle i na temat.
Dla mnie zdecydowanie za mało, za krótko, za prosto – ale chyba
już wiecie, z czego to wynika. To jest pozycja dla osób, które są ciekawe
świata, chciałyby się czegoś dowiedzieć, ale boją się sięgnąć po takie opasłe
opracowania na ten temat. Być może tutaj załapią przysłowiowego bakcyla i
dopiero wtedy ruszą dalej. Profesor Bartnik nie boi się też śmiało wyrażać
swoich opinii na temat testów genetycznych czy GMO. Niejednokrotnie rzuca też ciekawostkami,
żeby odpowiednio zainteresować czytelnika – dlatego jeżeli chcecie dowiedzieć
się co nieco o genach, ale boicie się zbyt skomplikowanych rzeczy, to może właśnie
powinniście spróbować zacząć od tej, wybitnie popularno-naukowej (z podkreśleniem
na słowo popularno) książki.