Wymiary: 130 x 205 mm
Już jako naprawdę mały dzieciak uwielbiałam mocne i
konkretne science-fiction, w którym królowały androidy, zaawansowana
technologia i lekko ponury, deszczowy klimat. Zawdzięczam to przede wszystkim
mojemu tacie, który również gustował w podobnych nurtach, a ja jako
sześcioletnia dziewczynka, siedząc mu na kolanach, obserwowałam nawet jak gra w
tego typu gry komputerowe, z pośród których zawsze królował Łowca androidów. Książki z tego gatunku
również zawsze były obecne w naszym domu, a i szybko też podłapałam motyw
takich filmów. A więc rozumiecie zapewne, że to taka sentymentalna miłość do
podobnych klimatów sprawia, że do dziś uwielbiam się w nich zagłębiać.
Muszę przyznać, że powieść Andrzeja Ziemiańskiego dosyć
szybko skojarzyła mi się z klimatem słynnego Blade Runnera – książki, filmu, gry. A ponieważ do Łowcy androidów mam wyjątkowy sentyment,
to naprawdę poczułam się w jakiś sposób urzeczona. Rozświetlone neonami miasto,
mroczne zakamarki, dziwne porachunki, deszczowy i mglisty klimat – no coś
wspaniałego. Świat, w którym rozgrywa się akcja, to miejsce, w którym rządzi
technologia i zbrodnia. Chociaż autor nie skupił się zbyt mocno na opisywaniu
wszystkiego w sposób wyjątkowo szczegółowy, to i tak byłam w stanie poruszyć
swoją wyobraźnię i dostrzec typowy charakter tej przestrzeni.
Książkę tę zdecydowanie charakteryzuje wartka akcja oraz wyraziści bohaterowie. Chociaż z opisu znajdującego się na tyle okładki możemy wywnioskować, że narracja należeć będzie przede wszystkim do Sheya Scotta, byłego policjanta, który choruje na śmiertelną chorobę, a jednak podejmuje się beznadziejnego zadania odnalezienia kobiety, która w biały dzień zamordowała kilkanaście osób, to otrzymujemy tutaj coś nieco innego. Shey jest zaledwie jednym z bardziej znaczących tutaj bohaterów, niemal na równi ze swoim partnerem Lou Landonem oraz Axel Staller – bliźniaczej siostry kobiety, której policja poszukuje. Ich perspektywy przeplatają się ze sobą, ale wszyscy zmierzają do tego samego celu – odnalezienia morderczyni i zrozumienia, co nią kierowało oraz jakie miała motywy.
Bardzo podobała mi się akcja w tej książce, jak i rozwój
wydarzeń. Doskonałe tempo, zwroty fabularne, ciekawe rozwiązania i naprawdę
niezłe zakończenie. Nie brakuje tutaj dynamiki, chwilami nawet jest to niemal
jak wyścig z czasem, w którym niebezpieczeństwo czyha za rogiem. Towarzyszymy
bohaterom na każdym kroku, zbieramy informacje, próbujemy poskładać to wszystko
razem, aby zrozumieć, dlaczego doszło do zamordowania niewinnych ludzi. Jaki
spisek się za tym kryje, co jeszcze wyjdzie na jaw, czy to aby zaledwie nie
mały wierzchołek potężnej góry lodowej? Zaawansowana technologia i nauka
przyszłości przeplatają się z typowym wątkiem kryminalnym, a ta mieszanka
naprawdę porywa czytelnika.
O ile Shey czy Lou nie wzbudzili we mnie większych emocji i
specjalnie się nie skupiałam na tym, co im dolega, tak sama historia Axel i jej
siostry naprawdę przypadły mi do gustu. Zwłaszcza, że Axel stała się „ofiarą”
nowoczesnej technologii. Uwielbiam motyw sztucznej inteligencji, która współgra
z człowiekiem i jako tako nim kieruje. Wbrew pozorom nie brakuje w takim
motywie humoru – niby algorytmu czegoś takiego nie posiadają, a jednak rozmowy Axel
i Kita były doskonałe. Generalnie dialogi w tej książce są w porządku, styl
autor jak najbardziej mi podpasował, podobnie jak sam pomysł na fabułę i jego
całościowe wykonanie.
Cyberpunk to
naprawdę bardzo przyjemna lektura, przy której doskonale się bawiłam. Znajduje
się w niej wszystko to, co powinno być w dobrym science-fiction. Niezły klimat,
ciekawi bohaterowie, dobra fabuła. Moje pierwsze spotkanie z twórczością tego
autora muszę uznać za naprawdę udane.