Data wydania: 11.02.2020
ISBN: 978-83-664-8108-4
Wymiary: 145 x 205 mm
Wymiary: 145 x 205 mm
Strony: 480
Cena: 39,90
Jako wielka fanka motywu i historii Wikingów, nie mogłam
przejść obojętnie obok nowości wydawniczej, jaką jest Furia Wikingów debiutującego polskiego autora. Tym bardziej, że
opis i zapowiedzi wskazywały na to, że pojawią się tam bohaterowie z
wielbionego (no, może do pewnego momentu) przeze mnie serialu, Vikings. Mam na swoim koncie
czytelniczym już całkiem sporo literatury na temat wojowników z Północy, jedne
mnie urzekły, inne rozczarowały. A gdzie plasuje się debiut Komorowskiego?
Gdzieś pomiędzy.
Książka ta ma swoje wady i zalety, a ponieważ sentyment do
Wikingów mam ogromny, to jednak zacznę od omówienia tego, co mi się w tej
powieści podobało. Coś tam we mnie chciałoby generalnie uznać ją za znakomite
dzieło literackie, ale niestety nie jestem w stanie przymknąć oka na pewne
mankamenty tego debiutu. Ale o nich za chwilę! Myślę, że moje serce najmocniej
zabiło w chwili, w której pojawił się Iwar Bezkostny – tak to już chyba działa
nasz umysł, a ponieważ jest to zdecydowanie ciekawa postać historyczna, a
dodatkowo świetna postać w wyżej wspomnianym serialu, to zdecydowanie jego
sylwetka najbardziej trzymała mnie przy lekturze. Zwłaszcza, że autorowi
naprawdę udało się go ciekawie wykreować. Pewny siebie, wojowniczy, przebiegły,
sprytny, inteligentny, ale jednak też arogancki i okrutny. Uwielbiam!
Generalnie nie można tutaj narzekać na kreację bohaterów, bo
nie tylko Iwar dobrze wypada na kartach tej powieści. Ragnar został
zaprezentowany jako doświadczony wojownik i strateg, który wciąż jednak marzy o
podbojach i wielkich osiągnięciach. Potrafi być stonowany, czego z kolei
brakuje jego narwanym synom, ale to już kwestia lat zdobywania wiedzy, uczenia
się na błędach, rozwoju. Halfdan, najstarszy z jego synów, jest nieco zagubiony
i robi wszystko, aby przypodobać się ojcu. Młodsi z kolei charakteryzują się
taką głęboką wiarą we wszystko to, co poleci im zrobić ojciec. Bohaterowie są
naprawdę różnorodni i charakterystyczni, co jest jak najbardziej wielką zaletą
tej powieści!
Doskonale też widać pewne konflikty pomiędzy postaciami,
zwłaszcza pomiędzy Iwarem i Halfdanem, ale nie tylko. Tutaj motywy takie jak
honor, odwaga czy sprawiedliwość są na porządku dziennym. Nie brakuje też
kwestii wiary i pojedynków, bowiem dochodzi do starcia sił Ragnara z siłami
Anglii. Pojawia się król Ella (tutaj też gościa nie znoszę, podobnie jak w
serialu!) oraz król Egbert i to właśnie z nimi w dużej mierze walczą
wikingowie, chociaż na horyzoncie jest też jeszcze jedno zagrożenie – Francja
na czele z Karolem Wielkim. Więc tak, podróże, podboje, krwawe bitwy – to jest
tutaj totalną normalnością, całkiem nieźle opisaną, choć nie do końca zgodną z
faktami historycznymi. Jednak Daniel Komorowski sam zaznacza w podziękowaniach,
że nie trzymał się chronologii, nie taki nawet miał zamiar, a jedynie czerpał
luźną inspirację z podań i doniesień historycznych. Wszystkich zmian dokonał
zgodnie ze swoją wizją.
Tak więc śmiało można stwierdzić, że przy lekturze trzymała
mnie rozbudowana fabuła, akcja i bohaterowie, ale niestety niejednokrotnie
czułam lekkie zniechęcenie związane ze stylem autora. Widać, że jest to debiut
i jeszcze sporo pracy przed autorem, aby nabrać lekkości w pisaniu. Zabrakło mi
tutaj takiej płynności języka, chwilami wszystko było dosyć toporne i sztuczne,
takie sztywne, pozbawione jakby charakteru i niestety nawet nieco klimatu. Niby
bardzo dobrze poznajemy rozgrywające się tutaj wydarzenia, bohaterów, motyw
wikingów i tamtych czasów w dziejach ludzkości, ale jednak nie zostało to zbyt
namacalnie przedstawione. Jakoś nie poczułam takiej typowej atmosfery dla tego
motywu, która wiernie towarzyszyła mi chociażby podczas czytania Wojen Wikingów Cornwella.
Mimo wszystko Daniel Komorowski zostawił kilka otwartych,
napoczętych wątków i jestem ciekawa, jak je rozwinie w kolejnym tomie. Dlatego
właśnie nie zniechęcam się całkowicie, bo mimo wszystko jego wizja przypadła mi
do gustu, choć wykonanie znacznie mniej. Ale należy zawsze dawać szanse
debiutującym autorom, zwłaszcza tym, którzy mają pasję związaną z tym, o czym
piszą! Dlatego mam nadzieję, że Komorowski z każdą kolejną powieścią będzie się
rozwijał i zmierzał w dobrym kierunku. Przekonamy się!