Data wydania: 26.11.2018
Tytuł oryginału: Voyage of the Basilisk
Tłumacz: Danuta Górska
ISBN: 978-83-8116-505-1
Wymiary: 135 x 208 mm
Wymiary: 135 x 208 mm
Strony: 368
Cena: 36,90
Cykl: Pamiętniki Lady Trent #3
Cykl: Pamiętniki Lady Trent #3
Podróż Bazyliszka (tutaj) to trzeci tom przygód Lady Trent, niesamowitej badaczki smoków! Przyznaję, że
dosyć długo zwlekałam, jeżeli chodzi o zapoznanie się z tą serią, ale gdy już w
końcu nadszedł ten moment, że chwyciłam w swoje ręce pierwszą część, to
całkowicie przepadłam. Ta seria naprawdę ogromnie przypadła mi do gustu i mam
nadzieję, że wydawnictwo jej nie porzuci. Wiem, że nigdy nie było o tym cyklu
zbyt głośno, natomiast nie mam pojęcia, dlaczego. Kiedyś przeczytałam opinię,
że za mało tutaj smoków w smokach, ale… spróbuję Wam wyjaśnić, z czego to
wynika!
Izabela nie spoczywa na laurach – jako silna i niezależna
kobieta postanawia udać się na kolejną wyprawę, aby badań różne gatunki smoków
w ich naturalnym środowisku. I tutaj właśnie pojawia się kwestia tego, że jest
za mało smoków w smokach. Przyzwyczailiśmy się do tego, że smoki w literaturze
fantastycznej są przedstawiane w zupełnie inny sposób. Nie jako obiekty badań,
tylko jako element spójnej fabularnie historii. Są dostojnymi i mądrymi
istotami, ale zazwyczaj mają do odegrania zupełnie inną rolę. Czy to
szaleńczego wroga, jak chociażby Smaug z Hobbita,
czy to może jako wierni towarzysze, jak chociażby w historii rodu Targaryenów
czy też nawet w sadze Sary J. Maas, gdzie Manon była mocno związana z
Abraxosem. A tutaj? Tutaj smoki są czymś zupełnie innym!
Oczywiście nie da się ukryć, że wciąć mamy do czynienia z
fantastyką, ale jednak w ujęciu dosyć nietypowym. Oto staje przed nami młoda i
silna kobieta, która nie boi się wyzwań. Pełna pasji i zapału, śmiało
realizująca swoje cele. Akcja całej serii rozgrywa się w fikcyjnym świecie, w
którym smoków mimo wszystko nie brakuje – są one obecne niemal wszędzie, ale
człowiek do tej pory ich nie ujarzmił. Są dzikie, nieprzewidywalne, wolne,
fascynujące. Lady Trent bada je pod względem anatomicznym, taksonomicznym,
zachowawczym. Każda jej wyprawa wiąże się z dokładnymi analizami, opisami,
rysunkami – tak, nie mamy tutaj do czynienia z zaawansowaną technologią, bowiem
to taki nieco klimat wiktoriańskiej Anglii. Na pozór mieszanka wybuchowa –
tutaj wielka podróż i przygoda, tutaj dzikie wyprawy, tutaj elegancki klimat
epoki wiktoriańskiej, a do tego wszystkiego jeszcze smoki, węże morskie i
wiwerny…
Przepadam za główną bohaterką – z każdym kolejnym tomem
zyskuje ona coraz większą sympatię z mojej strony. To typowa kobieta nauki,
skłonna do poświęceń, kochająca swoją pracę i badane istoty. Trzeba przyznać,
że nie wybrała sobie łatwej drogi – w czasach, w których przyszło jej żyć, od
kobiety oczekuje się czegoś zupełnie innego – dobrego zamążpójścia,
eleganckiego wychowania, rodzenia dzieci. I fakt, Izabela wyszła za mąż,
urodziła syna, została wdową… Ale nigdy nie porzuciła swojej pasji. Rozwija się
naukowo, chce zaistnieć. Chwilami jej zachowania bywają niesamowicie
zaskakujące, ale czego się nie robi dla nowych odkryć? Jej siła i pasja są
wręcz zaraźliwe! Marie Brennan znakomicie wykreowała tę postać.
Ta książka wręcz roi się od przygód i nieoczekiwanych
zwrotów akcji. Brennan przenosi nas do tropikalnych klimatów, w których nie
brakuje dzikich plemion z niecodziennymi wierzeniami. Morska podróż, dzikie
wyspy, żar lejący się z nieba – dzięki doskonałym i szczegółowym opisom autorki
to wszystko udziela się czytelnikowi od pierwszych stron. Historie lady Trent
są bardzo wyraziste, poruszają wyobraźnię, bawią i uczą. To znakomita przygoda
z niesamowitą atmosferą, wciągająca i urzekająca pod wieloma względami. Świetny
język, doskonała akcja, idealne rozbudowanie poszczególnych wątków, cała ta
kreacja fantastycznego świata, w którym żyją smoki – majstersztyk. A do tego
wszystkiego przepiękne ilustracje, które jeszcze bardziej rozbudzają
czytelniczą wyobraźnię!
Z całego serca mogę Wam polecić zarówno Podróż Bazyliszka, jak i pozostałe tomy serii, choć nie ukrywam, że
ten chyba najbardziej przypadł mi do gustu. Kocham dzikie przygody, kocham
dobrą akcję, kocham silne bohaterki z pasją – a to wszystko można znaleźć w
twórczości Marie Brennan. Myślę, że we mnie również tkwi dusza ke’anaka’i…