"To, co zakazane" - Tabitha Suzuma


Data wydania: 08.05.2019
Tytuł oryginału: Forbidden
Tłumacz: Joanna Krystyna Radosz
ISBN: 978-83-65830-75-3
Wymiary: 143 x 205 mm
Strony: 376
Cena: 37,90



Po książkę Tabithy Suzumy sięgnęłam przede wszystkim dlatego, że wszyscy się nią zachwycali. Naprawdę. Nawet podczas Warszawskich Targów Książki kilkukrotnie słyszałam niemalże ody pochwalne skierowane w jej stronę. Wzięłam do ręki i pomyślałam, że skoro jest aż tak cudownie, że podobno to wcale nie jest taki zwyczajny romans, że to mocno psychologiczne, że urzekające, piękne, poruszające, to może jednak powinnam spróbować? Może i powinnam, ale po raz kolejny mam nauczkę – nie wierzyć w te wszystkie zachwyty. Dałam się zwieść. Znaczy wiecie… może książka jest cudowna, o ile ktoś faktycznie przepada za takimi klimatami.

Nigdy nie przepadałam za romansami czy powieściami typowo obyczajowymi, a Suzuma zafundowała mi właśnie taką mieszankę gatunkową. Co jakiś czas próbuję na nowo przekonać się do tych nurtów, ale chyba powinnam w końcu zwątpić – skoro czegoś nie czuję, to nie ma potrzeby z tym walczyć. Głównymi bohaterami powieści To, co zakazane jest nastoletnie rodzeństwo – szesnastoletnia Maya i siedemnastoletni Lochan. Ta dwójka musiała szybko dorosnąć – stracili ojca, a ich matka jest alkoholiczką. To im przypada w udziale dbanie o dom i zajmowanie się młodszym rodzeństwem. I tutaj faktycznie zaczynam dostrzegać pewną kwestię psychologiczną – całkowita zamiana ról. To nie oni powinni być kimś w rodzaju matki i ojca dla swojego rodzeństwa. Jasne, powinni pomagać, ale nie całkowicie przejąć na siebie tę rolę. Smutne, przykre, chwilami niestety bardzo życiowe.



Teoretycznie ta dwójka od dzieciństwa była sobie bardziej bliska niż tylko brat i siostra. Pojawiła się między nimi relacja, która nie powinna mieć miejsca. Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z motywem kazirodztwa w literaturze, dlatego nieco dziwnie mi się to czytało, ale nie da się ukryć, że prawo tego zabrania. Chociaż zarówno Lochan (jakoś nie mogę zdzierżyć tego imienia), jak i Maya, zdawali sobie sprawę z potencjalnych konsekwencji, to ulegli swojemu uczuciu i burzy hormonów. Dali się ponieść chwili, a może po prostu musieli znaleźć ujście dla całej frustracji i stresu, z którym wiąże się ich zaburzone życie. Po części ich rozumiem – kochali się, wspierali, byli dla siebie bardzo bliscy. Jednak motyw kazirodztwa jakoś mnie nie przekonuje, chociaż faktycznie potrafię się tutaj doszukać jego psychologicznego podłoża wynikającego z sytuacji, jaką mieli w domu.

Nie jestem ekspertem od oceniania uczuć w tego typu książkach. Fakt, narracja jest prowadzona z dwóch punktów widzenia i dosyć mocno zagłębiamy się w emocje i rozważania bohaterów, ale nie ukrywam, że ich historia raczej nie chwyciła mnie za serce. Przyznaję, że nieco im współczuję trudnej sytuacji rodzinnej, jest mi ich trochę żal, ale wciąż ta relacja między nimi nie wzbudziła we mnie nic konkretnego. W pewnym momencie czytelnik uzmysławia sobie, że ta historia nie może mieć szczęśliwego zakończenia, co jest dosyć zaskakujące, bo teoretycznie najczęściej w takich przypadkach w literaturze tak czy siak otrzymujemy happy end. Tutaj? Niekoniecznie. Cała historia ma wydźwięk nieco pesymistyczny i przygnębiający.



Książka jest napisana ładnym i zgrabnym językiem, jest przemyślana i odpowiednio skonstruowana. Podobała mi się na pewno konsekwencja autorki w podejmowanych działaniach, nieźle poradziła sobie z kreacją bohaterów i dobrze zaprezentowała swego rodzaju ciąg przyczynowo-skutkowy. Dostrzegam nieco psychologii, nieco smutku, nieco typowego życia – takie historie faktycznie mają miejsce w rzeczywistości, bo niejednokrotnie można o czymś podobnym usłyszeć, jednakże najczęściej w aspekcie czystej patologii. Nie da się ukryć, że zaprezentowana tutaj sytuacja jest patologiczna, ale jednak Suzuma zaprezentowała ją nieco inaczej - delikatniej, subtelniej. Mimo wszystko nie mogę napisać, że ta książka chwyciła mnie za serce. To naprawdę nie moje gusta, kolejna próba podejścia do tego nurtu zakończyła się fiaskiem.



Za egzemplarz dziękuję wydawcy.

A book is a dream that you hold in your hands...

A book is a dream that you hold in your hands...

Reading is dreaming with open eyes...

Reading is dreaming with open eyes...