Audiobook: "Terror" - Max Czornyj


Wydawca: Storytel Original
Data wydania: 2019-05-23
Czas trwania (pojedynczy odcinek): 1H 1M
ISBN: 9789178601165

Czyta: Mirosław Baka



Oto nastąpił przełomowy moment w moim życiu – ja, totalny wzrokowiec obdarzony pamięcią fotograficzną (tak, przyznaję, bardzo przydatna sprawa), postanowił zabrać się za audiobooki. Dobra, nie przesadzajmy i nie wybiegajmy zbytnio do przodu – konkretnie to za jednego audiobooka, a mianowicie Terror Maxa Czornyja. I przyznaję, że być może częściowo skusiłam się na to ze względu na to, że przecież nie można całe życie uciekać przed innymi formami przekazu niż książka papierowa… Chociaż do tej pory jakoś mi one wystarczyły. Jednak nie ukrywam, że od jakiegoś czasu poszukiwałam audiobooka, którego naprawdę chciałabym posłuchać. No i tak się stało, że akurat pojawił się Terror – a tutaj nie będę Was okłamywać, skusiłam się na niego przede wszystkim ze względu na moją niepohamowaną miłość do twórczości Maxa Czornyja.

Dlaczego tak właściwie nie przepadam za audiobookami? Sprawa jest dosyć prosta i nie ma tutaj nic skomplikowanego – po prostu nigdy nie jestem w stanie się skupić na słuchaniu czegokolwiek przez dłuższą chwilę, bo moje myśli zaczynają błądzić, a ja zapominam o tym, żeby się skupić na opowiadanej historii. Co zrobić, wzrok jest moim lepszym sprzymierzeńcem. Dodatkowo pojawia się jeszcze jedna, dość istotna kwestia – jeżeli przykładowy audiobook, stanowiący jedną książkę, trwa jakieś 8 czy 9 godzin, a ja jestem w stanie przeczytać daną powieść w 2 czy 3 godziny, to chyba rachunek jest prosty, prawda? Szybciej zdążę coś przeczytać niż przesłuchać, a czas jest bardzo cenny! No ale czego się nie robi z miłości…




Przyznaję, że jestem w lekkim szoku, bowiem okazało się, że mój zmysł słuchu nie ma się najgorzej. Terror czytany przez Mirosława Bakę całkowicie mnie porwał, a moje myśli wcale nie zbaczały z głównego toru! A wierzcie mi – słuchałam tego na różne sposoby, w różnych sytuacjach. Raz jadąc pociągiem, raz w trakcie izolacji DNA w laboratorium (swoją drogą izolacja wyszła naprawdę dobrze, Terror przyniósł mi szczęście!) – obydwa przypadki z użyciem słuchawek. Kolejne odcinki odsłuchałam w domu, bez słuchawek, a po prostu oddając się jakże wdzięcznej czynności, jaką jest sprzątanie. Wiecie, nie lubię marnować czasu, dlatego jeżeli mogę coś połączyć, to to robię. Za każdym razem naprawdę mocno skupiałam się na czytanej historii, całkowicie mnie ona pochłonęła, bowiem wyobraźnia Czornyja nie zna granic! Ten człowiek zawsze mnie zaskakuje, tym razem nie tylko akcją i rozwojem wydarzeń, ale i osobistymi rozterkami bohaterów.

Mamy tutaj do czynienia z różnorodną tematyką, jednak najbardziej istotną kwestią są potencjalne ataki terrorystyczne, które mają mieć miejsce w Warszawie. Policja otrzymuje wiadomość o zamachach i o sposobie, który być może pozwoli im zapobiec – o ile wygrają walkę z czasem i rzekomym terrorystą. O ile będą w stanie odnaleźć zamachowca, który najwyraźniej bawi się z policją w kotka i myszkę. Sprawę nadzoruje inspektor Adam Knap, ale zdecydowanie nie ułatwiają mu tego utarczki polityczne – oto kolejny intrygujący wątek, który się tutaj przebija. Dodatkowo nie brakuje w tym wszystkim tego, co Max Czornyj już niejednokrotnie nam zaoferował w swojej twórczości – mocnego nawiązania do religii i odniesień do Biblii. Jeden z bohaterów jest wyjątkowo bogobojny, nosi nawet ze sobą pismo święte! Wiecie, podobno wiara czyni cuda.



Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak bardzo autor dopracował swoją opowieść. Takie dogłębne wsłuchiwanie się w nią umożliwiło mi dokładną analizę niemal każdego słowa, które tutaj bada. Widać, że Max Czornyj to człowiek o szerokiej wiedzy, który zawsze dba o to, aby wszystko odpowiednio sprawdzić, zanim umieści to w swoich historiach – nie wiem jak wy, ale ja naprawdę zwracam uwagę nawet na najdrobniejsze szczegóły, a tych tutaj nie brakuje – są to chociażby nawiązania do kwestii medycznych, popkultury czy sposobów analizy głosu, ale wierzcie mi, znajdziecie tego tutaj znacznie więcej. To naprawdę doskonale dopracowane dzieło, mocno rozbudowane, wielowątkowe, konkretne, mocne i wciągające. To mocna opowieść, nieco bardziej w „męskim” klimacie, w której nie brakuje ostrego języka, nieprzewidywalnych zwrotów akcji, chwil wywołujących ciarki na całym ciele.

Co więcej, przepadam za bohaterami, których kreuje Czornyj. To ludzie z krwi i kości, bardzo życiowi, niewyidealizowani. W tym przypadku muszą się zmagać z potencjalnymi zamachami, ale tak naprawdę każdy z nich ma swoje własne rozterki i toczy wewnętrzną walkę z samym sobą i ze swoją przeszłością. Przyznam szczerze, że chwilami mocno wczułam się w te osobiste kwestie poszczególnych bohaterów, co nie zdarza mi się zbyt często. Jednak da się tutaj dostrzec pewien morał – zawsze warto walczyć o siebie, nie warto dać się zniszczyć innym, trzeba zawsze mieć nadzieję i brnąć do przodu.



Jestem naprawdę miło zaskoczona, że mój pierwszy audiobook wywarł na mnie aż tak ogromne wrażenie. Wiedziałam, że Max Czornyj mnie nie zawiedzie, ale nie sądziłam, że poczuję się aż tak mocno zaangażowana w tę historię. Że będę aż pod tak wielkim wrażeniem jeżeli chodzi o samą konstrukcję, fabułę, akcję, a przede wszystkim dopracowanie i szczegółowość. Chapeau bas, to było genialne. Czyste mistrzostwo w każdym calu.

A book is a dream that you hold in your hands...

A book is a dream that you hold in your hands...

Reading is dreaming with open eyes...

Reading is dreaming with open eyes...