Data wydania: 12.03.2019
Tytuł oryginału: Solar Lottery
Tłumaczenie: Jan Zieliński
Tłumaczenie: Jan Zieliński
ISBN: 978-83-8062-471-9
Wymiary: 150 x 225 mm
Strony: 256
Cena: 49,90 zł
Prawdopodobnie nigdy nie zmienię swojego zdania na temat
książek Philipa Dicka – z jednej strony uważam, że to tego typu dzieła, które
nie potrzebują już więcej recenzowania czy dodatkowych opinii. To ten rodzaj
twórczości, który mówi już sam za siebie, niezależnie od tego, czy jest to
lepsze czy gorsze dzieło tego autora. Jednak jedno jest pewne – moje odczucia
pozostają od lat niezmienne, bowiem książki Philipa Dicka charakteryzuje kilka
rzeczy: nieprzewidywalność, niepowtarzalny klimat, unikatowość i oryginalność.
Temu nigdy nie będzie można zaprzeczyć.
Czy wierzycie w przypadki? Bo wygląda na to, że gdybyście
żyli w jednej z wizji przyszłości Dicka, to nie mielibyście wyboru. W tym
świecie władzę nad losem wszystkich ludzi sprawuje jedna osoba – Lotermistrz.
Zostaje on wybrany przez generator losowy, zbudowany według zasad Minimaxu.
Potocznie generator ten nazywa się „butelką” – każdy z Was na pewno kojarzy tę
zabawę. I tak oto dzięki „zakręceniu”, wybrany Lotermistrz zyskuje władzę nad
całym Układem Słonecznym! Z jednej strony wydaje się, że to świetna robota i
dar od losu, z drugiej niekoniecznie.
Chociaż powieści Dicka to typowe science-fiction, to jednak
rozwój technologiczny nigdy nie jest do końca przedstawiony w sposób pozytywny.
Chociaż tytuł brzmi słonecznie, to mimo wszystko nie brakuje tutaj czegoś
przygnębiającego, mrocznego, smutnego, wręcz pesymistycznego – ciężka atmosfera
wisi w powietrzu. To niemal mistrz w tworzeniu takiego specyficznego, dusznego
klimatu. Ciekawym motywem są przedstawieni telepaci, co więcej, odgrywają
również znaczącą rolę w całej powieści. I chociaż mimo wszystko Philip Dick
trzyma się zawsze pewnych schematów, ma swoje wizje, można by mu zarzucić
powtarzalność, to jednak zawsze mam wrażenie, jakbym czytała coś niesamowicie
oryginalnego, coś nie do podrobienia.
Książki Philipa Dicka nigdy nie należały do najbardziej
rozbudowanych, czyta się je szybko i najlepszy efekt niosą ze sobą wtedy, kiedy
nie przerywa się lektury – nie inaczej jest w przypadku Słonecznej loterii. Warto zarezerwować sobie kilka godzin na to,
aby spędzić z nią czas, bowiem to właśnie wtedy ta atmosfera udzieli Wam się
najmocniej, a wy staniecie się częścią opowiadanej przez autora historii.
Dynamika akcji też robi swoje, chociaż sama fabuła wydaje się być prosta – Ted
Benkeley, szary człowieczek, który musi się podjąć niezwyczajnych obowiązków,
dostrzega, że system loterii nie jest najlepszy, że sprzyja tak naprawdę tym,
którzy mają coś do powiedzenia, podczas gdy niżej postawione społeczeństwo żywi
się tylko okruszkami.
Chociaż historia wydaje się być schematyczna czy nawet
oklepana, to nie da się ukryć, że w wykonaniu Dicka wszystko nabiera nowej
perspektywy, wszystko można odebrać inaczej. Dodatkowo poruszane tutaj kwestia
są ponadczasowe i zawsze skłaniają człowieka do refleksji – kto tak naprawdę
powinien rządzić innymi? Co tak naprawdę decyduje o naszym losie? Czemu od
zarania dziejów wydawało się, że na tym świecie istnieją lepsi i gorsi? Czy
można walczyć z okrutnym systemem i czy szary człowiek ma szansę coś zmienić?
Jak już pisałam powyżej – w moim odczuciu książki Philipa
Dicka nie potrzebują dodatkowych słów uznania. Ja od lat jestem oczarowana jego
twórczością i zajmuje ona specjalne miejsce w moim sercu. Mimo wszystko polecam
Wam Słoneczną loterię, jak i
pozostałe dzieła tego niesamowitego człowieka. Drugi taki już nigdy się nie
narodzi.