Data wydania: 05.02.2019
Tytuł oryginału: As Intermitências da Morte
Tłumacz: Wojciech Charchalis
ISBN: 978-83-8062-318-7
Wymiary: 128 x 197 mm
Strony: 272
Cena: 44,90 zł
Spróbujcie nadać Śmierci osobowość – wyobraźcie ją sobie nie
jako proces, ale jako jedną nas. Pisarze niejednokrotnie robili to na łamach
swoich powieści, a Jose Saramago dołączył do ich grona. Śmierć, znienawidzona
przez ludzkość, zawsze niemile widziana, okrutna, postanawia zrobić sobie
przerwę w pracy. Początkowo brzmi to jak błogosławieństwo – oto osiągnęliśmy
nieśmiertelność i nie musimy martwić się tym, że umrzemy z powodu ciężkiej
choroby czy w trakcie wypadku samochodowego. Żyjemy z perspektywą życia
wiecznego, to napędza człowieka siłą, werwą i pasją. Do czasu.
Chociaż faktycznie wizja nieśmiertelności dla wielu osób
bywa kusząca, to właściwie chyba nikt nigdy nie kieruje swoich rozmyślań w
stronę jej negatywnych aspektów. A jest ich mimo wszystko wiele, co bardzo
szybko daje się dostrzec dzięki dziełu Saramago. W szpitalach zaczyna brakować
miejsc, ludzie cierpią z powodu wielorakich chorób – śmierć przestaje być wyzwoleniem,
wizja przyszłości nie wygląda obiecująco, bo grozi przeludnieniem, pojawia się
kwestia braku zasobów, pożywienia… Wbrew pozorom naturalny proces, jakim jest
przemijanie i odejście z tego świata, naprawdę jest czymś, z czym ludzie
powinni się pogodzić, bo naprawdę po głębszym zastanowieniu się nad ową
nieśmiertelnością, zaczyna się człowiekowi jej odechciewać. Czy zauważyliście,
jak często w filmach fantastycznych, istoty obdarzone tym darem pragną tylko
jednego – aby ich życie się wreszcie skończyło?
Saramago zasługuje na miano odważnego artysty – w swojej
twórczości wykazuje bezlitosne podejście do duchownych, polityków czy mediów.
Prześcigają się oni w wyjaśnieniach, w próbach rozwiązania rodzącego się
problemu, sensacja goni sensację. Jednak bohaterowie nie mają tutaj aż tak
wielkiego znaczenia, dlatego nie ma nawet sensu pisać o ich kreacji czy
charakterystyce. Podobnie sprawa wygląda w przypadku Śmierci – ta akurat jest
tutaj narratorem, obserwatorem, istotnym elementem, ale ciężko jest ją jednoznacznie
określić – mimo wszystko wciąż pozostaje takim nieuchwytnym bytem, stale
obecnym, a jednak niedostępnym. Pełnym tajemnic, ciekawskim, nieco dumnym.
Dla wielu osób książka ta może mieć dosyć ciężką formę –
czysty, ciągły tekst, brak dialogów, choć nie wynika to z tego, że bohaterowie
ze sobą nie rozmawiają, wręcz przeciwnie – to właśnie ich konwersacje
uzupełniają nam obraz sytuacji, jaka ma tutaj miejsce. Z jednej strony mamy
tutaj historię, która wydaje się być absurdalna – przecież Śmierć jest czymś na
porządku dziennym, nie ustaje. Z drugiej jednak strony ta wizja jej
zastopowania jest lekko przerażająca i wzbudza w czytelniku różnego rodzaju
emocje, jednak co najważniejsze, skłania do refleksji, a także pokazuje iście
ludzkie zachowania, czasami nawet te najgorsze: pragnienia, słabości, chwilami
czysty egoizm.
Było to moje pierwsze spotkanie z Jose Saramago i chociaż
jestem w stanie jak najbardziej docenić jego barwny i głęboki styl, jego
pomysłowość i doświadczenie, to mimo wszystko przyznaję, że taka forma powieści
nie do końca do mnie przemawia. Mimo wszystko sięgnęłam po tę książkę głównie
dlatego, że od dawna intryguje mnie tematyka śmierci – pod każdym względem. I
chociaż konstrukcja może nie do końca odpowiada moim gustom, to jestem w stanie
docenić pomysł autora. Jego dzieło spełniło swoje zadanie – skłoniło mnie do
przemyśleń, momentalnie uruchomiło we mnie rozważania, może nawet sama miałam
pewne rozterki? Gdy książka angażuje czytelnika zarówno emocjonalnie, jak i
umysłowo, to zdecydowanie zasługuje na miano dobrej literatury.
Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawcy.