Data wydania: 06.06.2018
Tytuł oryginału: The Queen's Poisoner
Tłumacz: Anna Krochmal
ISBN: 978-83-7686-688-8
Wymiary: 135 x 200 mm
Strony: 350
Cena: 34,90 zł
Seria: Królewskie Źródło #1
Seria: Królewskie Źródło #1
Sięgając po najnowsze dzieło Jeffa Wheelera nie miałam
pojęcia, czego się spodziewać. Orientowałam się, że jest to autor, którego
powieści skierowane są bardziej do młodzieży i młodszego czytelnika, a ja, jako
stara krowa, może powinnam sobie jednak odpuścić. Ale jednak kusząca wydała mi
się opcja zagłębienia się w nowy świat fantasy, w którym nie brakuje magii,
spisków i dworskich intryg. I chociaż faktycznie po zakończonej lekturze Trucicielki królowej odczuwam pewien
niedosyt, to mimo wszystko seria Królewskie źródło zapowiada się obiecująco.
Króla Severna Argentine’a wyprzedza jego straszliwa
reputacja. Ten władca słynie ze wszystkiego, co najgorsze. Uzurpator, morderca,
bezwzględny tyran, który nie cofnie się przed niczym, aby osiągnąć swoje cele i
pozostać na tronie. Krążą o nim niesamowite pogłoski, podobno zamordował nawet
członków swojej rodziny. A teraz przetrzymuje na dworze grupę młodzików, którzy
– choć zapewne nie zdają sobie z tego nawet sprawy – są jego testerami
żywności. Król robi wszystko, aby uniknąć trucizny, bo wie, że gdzieś w
zakamarkach zamku ukrywa się trucicielka królowej… I to nie jego królowej, a
żony jego brata, który niegdyś zasiadł na tronie…
Choć tytuł może wskazywać na to, że narratorką powieści
będzie właśnie trucicielka, to jest zupełnie inaczej. Rozgrywające się tutaj
wydarzenia poznajmy głównie z perspektywy ośmioletniego Owena. To najmłodsze
dziecko diuka Kiskaddona, które trafiło na królewski dwór jako zakładnik. Diuk
zdradził króla Severna i musiał ponieść karę – Owen ma być gwarancją jego
lojalności i zapewnieniem, że diuk nigdy więcej nie stanie przeciwko królowi. W
końcu poprzedniego syna Kiskaddona wrzucono już do wodospadu… Owen może być
następny. Chłopiec nie może pogodzić się z tym, że rodzice go odesłali.
Przecież jest tylko dzieckiem, nikomu nie zawadzał, niczym nie zawinił… Szybko
jednak pozbywa się goryczy i żalu, bowiem zaczyna rozumieć, że musi znaleźć
sposób na przetrwanie. Los mu sprzyja, bowiem wkrótce na horyzoncie pojawia się
znakomita sojuszniczka – kobieta działająca w ukryciu, ale posiadająca
niesamowite umiejętności.
Jeff Wheeler znakomicie wykreował nie tylko świat, w którym
rozgrywa się akcja, ale również swoich bohaterów. Zostańmy jednak na chwilę
przy pierwszym elemencie. Trafiamy do Ceredigionu, rządzonego przez okrutnego
króla Severna. Choć nasze pole widzenia ogranicza się tylko i wyłącznie do jego
zamku oraz dworu, to mimo wszystko sporo się tutaj dzieje, a my bardzo
dokładnie poznajemy panujące tam zasady i hierarchię. Jest to wyczuwalne nie tylko
w słowach, które padają z ust bohaterów, ale również w czynach i gestach.
Widać, kto ma władzę. Stopniowo odkrywamy też prawdę o magii panującej w tym
świecie, o osobach obdarzonych przez Źródło, a Wheeler odpowiednio dawkuje
wszystkie tajemnice, które okazują się być chwilami sporym zaskoczeniem, gdy
już ujrzą światło dzienne.
Z początku byłam lekko przerażona, że będę poznawać
rozgrywające się tutaj wydarzenia z perspektywy ośmioletniego chłopca,
aczkolwiek trzecioosobowa narracja nieco to łagodzi. Właściwie nie odczuwałam
jakoś specjalnie tego, że to Owen jest głównym bohaterem, bowiem wielu
pobocznych bohaterów pojawia się tutaj wystarczająco często i ma sporą rolę do
odegrania. Do Owena wkrótce dołącza jego rówieśniczka, Elysabeth Mortimor, i ta
dwójka staje się nierozłączna, choć z początku Owen nie jest do niej
przekonany. Wiecie, to ten wiek, kiedy spoufalanie się z dziewczyną wydaje się
być czymś obrzydliwym.
Owen to taki introwertyczny dzieciak, który bacznie
obserwuje wszystko, co dzieje się dookoła niego. Spokojny i stonowany.
Elysabeth to jego całkowite przeciwieństwo – dziewczynka burza, której wszędzie
pełno. Ciekawy duet, nie ma co. Moją ulubienicą jest jednak tytułowa
trucicielka. Ankarette to dostojna i inteligentna kobieta, a także dobra
manipulatorka i intrygantka, choć działa w słusznej sprawie. Posiada ogromną
mądrość życiową i naprawdę ją polubiłam. A czarny charakter, którym jest król
Severn? Jest równie dobrze wykreowany, jego okrucieństwo i żądzę władzy widać
niemal na każdym kroku.
Akcja rozgrywająca się w tym alternatywnym, przypominającym
średniowiecze, świecie ma naprawdę dobre tempo, aczkolwiek da się wyczuć, że
jest to wprowadzenie do czegoś większego. Mogłabym napisać, że czuję lekki
niedosyt, ale w głębi serca czuję, że zostanie mi to wynagrodzone w kolejnych
tomach. Póki co mogę śmiało stwierdzić, że poznanie losów Owena oraz
pozostałych bohaterów sprawiło mi przyjemność i chętnie powrócę do tego
magicznego świata, aby dalej zgłębiać jego tajemnice. Córko złodzieja, nadchodzę!