Data wydania: 04.04.2018
Tytuł oryginału: Beyond hte Body Farm
Tłumacz: Janusz Ochab
ISBN: 978-83-240-4757-4
Wymiary: 144 x 205 mm
Strony: 304
Cena: 39,90
"Mówię Wam, naprawdę bardzo trudno jest całkowicie
spalić ciało. Jeśli postanowicie kogoś zamordować, nie sądźcie, że uda wam się
zatrzeć ślady za pomocą ognia."
Jeszcze nie tak dawno temu Trupia Farma była książką, którą ciężko było gdziekolwiek dostać.
Wydawnictwo jednak zdecydowało się na dodruk, a co więcej, nawet na wydanie
kolejnych przygód założyciela Antropologicznego Ośrodka Badawczego Uniwersytetu
Tennessee. Spodziewałam się tego, że być może wraz z nowymi śledztwami pojawią
się nowe metody identyfikacji zmarłych, w końcu od czasów, kiedy Bill Bass
zakładał Trupią Farmę, naukowa znacznie poszła do przodu. Jednak wydaje mi się,
że antropologia rządzi się swoimi prawami i nie do końca otrzymałam to, czego
oczekiwałam – przynajmniej w aspekcie samej metodyki.
Jako genetyk z wykształcenia oraz z zamiłowania, liczyłam na
pewną dawkę mojej dziedziny w ujęciu antropologicznym. Wiem doskonale, jak
mocno analizy DNA mogą pomóc antropologom sądowym, ale właściwie autor sam się
przyznał, że dla niego te wszystkie markery DNA to czarna magia. Oczywiście zna
podstawy, które są mu potrzebne do jego pracy, ale nie ukrywa, że woli zawsze
skorzystać z usług specjalistów. Zapewne dlatego nie zaprezentował tutaj metodyki
od takiej strony – to nie jego działka. Skupił się na tym, w czym jest naprawdę
dobry. I wierzcie mi, nigdy nie wyjdę z podziwu dla osób, które potrafią tyle
wyczytać z ludzkich kości. To wręcz nie do uwierzenia, ile się w nich kryje,
jak każdy uraz odbija na nich swoje piętno.
Kolejna książka Billa Bassa utwierdziła mnie w przekonaniu,
że to człowiek pełen pasji, zafascynowany tym, co robi. Jego przykład świetnie
pokazuje, że można wiele osiągnąć, jeśli tylko się tego chce i działa się w
obranym przez siebie kierunku. I wcale nie trzeba czegoś poświęcać w zamian.
Chętnie wybrałabym się kiedyś na wykład Bassa, aby posłuchać na żywo o jego
dokonaniach. Naprawdę wiele osiągnął i udowadnia, że praca może być też
przyjemnością i hobby. Życzę każdemu, aby odnalazł taki sposób na życie. Choć
niektórzy pewnie uznają, że człowiek, którego kręcą kości i zwłoki jest lekko
niespełna rozumu… Ale wiecie, ktoś to musi robić. A jeżeli jest w tym naprawdę
dobry, to może pomóc policji w wielu dochodzeniach, może pomóc rodzinom, które
nie mają pewności, czy pochowali kogoś bliskiego, może pomóc słynnym artystom…
I właśnie tego typu historie znajdziecie w tej książce.
Chociaż otrzymujemy tutaj sporą dawkę nowych dochodzeń i
przeprowadzonych analiz, to Bill Bass sentymentalnie nawiązuje też do początków
Trupiej Farmy, a nawet do niektórych opowieści znanych z pierwszej książki. Wciąż
pokazuje, że działał nie tylko w ramach nauki, ale też niósł pomoc zwyczajnym
ludziom. Można też zauważyć to, w jaki sposób rozwijał się Ośrodek Badawczy
założony przez autora. W pierwszej części faktycznie mocno skupiał się on na
jej powstawaniu, na genezie, na tym, od czego zaczynał. Tutaj Trupia Farma jest
w momencie pełnego rozkwitu, sporo się tam dzieje, Bass ma znakomitych
współpracowników, którzy niemal dorównują mu pasją i zaangażowaniem. Każde
śledztwo to takie kolejne doświadczenie w jego CV. Rozwój jego kariery, który
doprowadził go do punktu, w jakim znajduje się obecnie. I choć jest już na
emeryturze, to nadal angażuje się w wiele spraw swojego Ośrodka, bo jakżeby
inaczej? W końcu to jego „dziecko”…
Czego możecie się dowiedzieć z tej książki? Cóż, jeżeli
interesują Was zwłoki i rozkład ludzkiego ciała to z pewnością będziecie
zachwyceni, bo Bass wprowadzi Was idealnie w tajniki tego procesu. Prócz tak
oczywistych rzeczy, jak to, że rozkład zależy od temperatury i warunków
środowiskowych, dowiecie się na przykład, jak robaki mogą pomóc przy badaniu
zwłok. No i niestety smutna wiadomość dla przyszłych morderców – autor tej
książki skutecznie Was zniechęci do obrania tej drogi kariery. Zatarcie
wszystkich śladów i pozbycie się zwłok wcale nie jest takim łatwym zadaniem…
Pomijam kwestię świadków, to idzie jakoś załatwić, ale nawet ogień nie jest
idealnym rozwiązaniem. Chociaż… może będziecie mieli szczęście i nie traficie
na tak dobrego antropologa, jak Bill Bass.
Bardzo się cieszę, że sięgnęłam po tę książkę. Pierwsza
część była znakomita, a druga jej spokojnie dorównuje. Uwielbiam ludzi z pasją,
a Bill Bass jest właśnie tego typu człowiekiem. To aż promieniuje z opisywanych
przez niego historii. No i nie da się ukryć, że książki te są nieco
specyficzne, towarzyszy im niecodzienny klimat, ale mimo wszystko warto się z
nimi zapoznać. To nie tylko opowieść o trupach i antropologii sądowej, czy o
badaniu kości. To także opowieść o dążeniu do celu, o realizowaniu swoich pasji
i postanowień. Nie będzie błędem stwierdzenie, że jest na swój sposób
inspirująca. Zdecydowanie polecam!
Za egzemplarz serdecznie dziękuję: