Data wydania: 09.11.2016
Tytuł oryginału: These Shallow Graves
Tłumacz: Agnieszka Walulik
ISBN: 978-83-280-2605-6
Wymiary: 135 x 202 mm
Strony: 524
Cena: 39,99 zł
Płytkie groby to
nie tylko książka o pięknej okładce. Ma równie ciekawą zawartość! Choć nie
miałam okazji wcześniej zapoznać się z twórczością Jennifer Donnelly, tak w
końcu takowa się nadarzyła. Okładka hipnotyzuje, prawda? A opis jest jak
najbardziej zachęcający do tego, aby sięgnąć po tę pozycję. Obstawiam, że fani Sagi Ognia i Wody sięgną po nią w
ciemno, ale już na wstępie mogę Wam napisać, że to gratka dla fanów powieści
osadzonych w czasach, kiedy to panny nie mogły same wychodzić z domu i wiele im
nie wypadało, a poważnymi sprawami zajmowali się tylko mężczyźni! Czujecie już
ten klimat?
Jo Montfort, siedemnastoletnia panna z dobrego domu. Piękna,
bogata, dobrze wychowana… na pozór. Tak naprawdę jest niesamowicie porywczą,
chwilami pozbawioną rozsądku, działającą pod wpływem impulsu młodą kobietą,
która pragnie, aby jej życie wyglądało inaczej. Nie chce żyć w zgodzie z
ustalonymi schematami, nie lubi, gdy ktoś jej coś narzuca, nienawidzi słów „nie
wypada”. Skrycie marzy o karierze dziennikarki i pragnie pisać o tych
wydarzeniach, o których nie mówi się głośno. To całkiem ciekawa postać i
spodobał mi się sposób, w jaki została zaprezentowana. Chwilami zachowuje się
bardzo niemądrze, co jest jednak logiczne, gdy weźmiemy pod uwagę jej wiek.
Kieruje się emocjami i tą gorącą pasją, która w niej drzemie. Jednak potrafi
być też stanowcza i stonowana – o ile wymaga tego sytuacja. Kryje się w niej
iskra, młodzieńczy bunt, ale piękne jest to, że realizuje swoje marzenia.
Jennifer Donnelly doskonale poradziła sobie z kreacją Jo,
ale również pozostałych bohaterów. To jednak nie wszystko, bowiem nie można
powiedzieć złego słowa o realiach czasów, w których rozgrywa się akcja tej
powieści. Mamy rok 1890. Dziewczęta z dobrych domów uczęszczają do specjalnych
szkół, gdzie są przygotowywane do zostania damami towarzystwa. Każda ma zostać
żoną zamożnego kawalera, ale zapewne dobrze wiecie, jak te małżeństwa
wyglądają. To te czasy, w których kobiety nie mają jeszcze takich możliwości i
praw, jak w teraźniejszości. Jo sprawia wrażenie, jakby urodziła się w złym
miejscu i o złym czasie. Ale czy aby na pewno? Może to właśnie ona jest taką
iskierką, którą podziwiały inne kobiety? Za odwagę, za pasję, za chęć robienia
czegoś innego. Tę dziewczynę da się lubić, a dzięki plastycznym opisom i
dobremu stylowi autorki łatwo poczuć magię i realia tamtych czasów. Świetna
sprawa!
Sama fabuła skupie się nie tylko na tym, że Jo pragnie
zostać dziennikarką. Ona rozpoczyna własne śledztwo! W jej rodzinie doszło do
tragedii, jej ojciec strzelił sobie w głowę podczas czyszczenia rewolweru. A
przynajmniej taka jest wersja podana do wiadomości społeczeństwa, jednak Jo
szybko odkrywa, że wyglądało to inaczej. Wraz z młodym reporterem Eddiem
rozpoczyna śledztwo, bowiem wie, że jej ojciec był zbyt mądrym człowiekiem, aby
przydarzył mu się tak niefartowny wypadek przy pracy. Zaczyna stąpać po
grząskim gruncie, pojawia się coraz więcej sekretów, a także niebezpieczeństw.
Zadziera z nieodpowiednimi ludźmi, wymyka się z domu, wdaje się w nielegalny
romans… A to zaledwie początek jej kłopotów!
Przyznaję, że ta książka mnie wciągnęła. Przeczytałam ją w
kilka godzin, gdyż jest to lektura bardzo lekka i przyjemna, choć nie zrozumcie
mnie źle – to nie jest taka banalna historyjka z romansem w tle. Ma w sobie coś
więcej, ale czyta się ją naprawdę z lekkością. Wciąga do swojego świata, a
czytelnik naprawdę jest ciekawy tego, co wydarzyło się w domu Montfortów tego
feralnego dnia. A rozwiązanie mrocznej zagadki wcale nie jest takie oczywiste,
bowiem po drodze pojawia się sporo sekretów i niedopowiedzeń. To sprawnie
uknuta intryga, którą eksploruje się krok po kroku. Akcja toczy się naprawdę
dobrym rytmem, więc jak na taki młodzieżowy kryminał osadzony w tych czasach to
naprawdę nie ma się do czego przyczepić.
Płytkie groby to
ciekawa i na swój sposób sympatyczna lektura, o ile sympatyczną można nazwać
powieść, w której dochodzi do morderstwa i obcowania ze szpitalem psychiatrycznym.
Autorka w bardzo dobry sposób przedstawiła czytelnikom swoją wizję roku 1890 i
stworzyła wciągającą historię z interesującą główną bohaterką, która jest
złożoną postacią. Myślę, że książka spodoba się nie tylko fanom tej autorki,
ale również osobom, które zakochały się w serii Magiczny Krąg autorstwa Libby Bray. Choć nie ma tutaj magii i
zjawisk nadprzyrodzonych, to jednak są to podobne realia i atmosfera. Nie wiem,
czy na długo zapamiętam tę historię, ale zdecydowanie miło spędziłam z nią czas.
Za książkę serdecznie dziękuję: