Sięgając po książkę „Dowody z innego wymiaru” liczyłam na
coś, co idealnie trafi w moje gusta – połączenie kryminalnych śledztw ze
zdolnościami parapsychicznymi. To by było naprawdę coś. Niby się o tym nie mówi
za często, ale czasami słyszy się, że policji pomagał jasnowidz czy też ktoś,
kto posiada nadnaturalne zdolności. Medium, które słyszy zmarłych i potrafi się
z nimi komunikować, osoba, która po energii potrafi znaleźć zaginioną osobę…
Zdarzają się takie przypadki, ale oczywiście istnieje na tym świecie mnóstwo
sceptyków.
Niestety, jeśli chodzi o pracę jasnowidza, to zaledwie dwa
pierwsze rozdziały tego dotyczyły. Potem nie zauważyłam już nic, co miałoby
związek z parapsychologią. A szkoda… jednakże książka i tak jest interesująca,
mimo że w takim razie tytuł powinien chyba brzmieć nieco inaczej. Chyba, że
pójdziemy nieco dalej i wszelkie niewyjaśnione sprawy uznamy za mroczne
tajemnice, w których maczały ręce siły nieczyste, ale to już raczej
nadinterpretacja tytułu. Jednak przejdźmy teraz do tego, co takiego poza
historią słynnego jasnowidza – Krzysztofa Jackowskiego – nas jeszcze tutaj
czeka…
Tematyka jest bardzo różnorodna. Jeden ze współtwórców tej
publikacji poddaje w wątpienie istnienie Osamy bin Ladena i w sumie brzmi to
całkiem logicznie. Inny natomiast doszukuje się polskich korzeni Kuby
Rozpruwacza. To takie dwa praw podobnie kontrowersyjne rozdziały. W dużej
mierze mamy do czynienia z niewyjaśnionymi sprawami: zniknięcie całej rodziny,
morderstwa dzieci, brak zwłok. Dowiadujemy się także co nieco o świadkach
koronnych i donosicielach, którzy współpracują z policją. Poznajemy także inne
oblicze Al’a Capone. No i najlepszy rozdział został na koniec… porównanie
dochodzenia, które widzimy w serialach z takim, które jest przeprowadzane w świecie
realnym – naprawdę znakomita sprawa!
Podobnie jak „Anatomia zbrodni”, czyli inna książka z tej
serii, „Dowody z innego wymiaru” zostały napisane prostym i przystępnym
językiem. Styl wybitnie publicystyczny, ale bardzo przyjemny w odbiorze. Za to
właśnie lubię książki w tej serii. Odczułam jednak wrażenie, że zabrakło mi
tutaj nieco „suchych” faktów, a bardziej było to takie gdybanie i rozmyślanie.
Jednak może to tylko moje fanaberie. Jednak na plus zaliczyć można różnorodność
poruszanych tematów. Ponownie mamy do czynienia z gustami, a o nich się nie
dyskutuje. Dlatego każdemu co innego bardziej przypadnie do gustu.
Jest to całkiem dobra publikacja, chociaż oczekiwałam po
niej czegoś więcej, no i jak już wspomniałam na początku – spodziewałam się
czegoś innego. Jednak miło i szybko mi się ją czytało. Nie jest to literatura
górnych lotów, więc osoby, które siedzą w tym temacie już nieco dłużej, będą
raczej zawiedzione. Ta książka skierowana jest raczej dla osób, które lubią
pogłębiać swoją wiedzę ogólną – poza tym ciężko dokładnie opisywać każdą
sprawę, wtedy trzeba by pewnie o każdej stworzyć osobną książkę, a jak nie, to
poświęcić jej dużo więcej stron. Tutaj jest to zrobione na poziomie
podstawowym, a jestem pewna, że gdy kogoś dany motyw zainteresuje bardziej, to
z chęcią poszuka innych publikacji. Wystawiam 6/10.
Kryminalistyka to
interesująca i niczego sobie dziedzina nauki. Bywa też jednak przerażająca,
ponieważ nikt nigdy nie wie, co siedzi w głowie potencjalnego mordercy czy
kryminalisty. Jednak czy to tylko na skazaniu przestępcy kończy się cała
sprawa? Nie do końca. Niektóre sprawy ciągną się latami, a inne są wygrzebywane
po latach i śledztwo prowadzi się na nowo. A wiele przestępstw skrywa w sobie
tajemnice, których nawet policja nie jest w stanie rozwikłać.
„Anatomia zbrodni” to
dosyć ciężki do rozszyfrowania tytuł. Mnie od razu kojarzy się z przepisem na
zbrodnię doskonałą. Z wyjaśnieniem od A do Z, jak popełnić idealne przestępstwo
i nie zostać złapanym. Jednak to dosyć oczywiste, że nie może tego dotyczyć, bo
wtedy na pewno nie zostałaby wydana. Ciężko mi też jednoznacznie powiedzieć, co
można w tej książce znaleźć. Oczywiście wszystko zamyka się w kręgu
kryminalistyki, ale jej odłamów jest sporo. Przytoczę jedynie kilka spraw,
które zostały tutaj poruszone.
Jedną z nich jest
rozdział poświęcony kobietom mafii. To dosyć rzadkie zjawisko, bo przecież
mafia to zazwyczaj tylko mężczyźni. Okazuje się jednak, że kobiety też mają w
tym swój udział. Inny rozdział przedstawia sprawy kobiet, które specjalnie
zrobiły z siebie ofiary gwałtu – dosyć niepoważne zachowanie, ale poznajemy
przynajmniej pobudki, które nimi kierowały. Poznajemy również historię Lecha
Grobelnego, którego sprawa do dnia dzisiejszego pozostaje zagadką. I chyba
najciekawsze moim zdaniem rozdziały – maniakalni schizofrenicy jako mordercy
oraz zabójstwo „z miłości”. Spraw jest jeszcze więcej, ale postanowiłam
wspomnieć o tych, które najbardziej zapadły mi w pamięć.
Książka jest napisana
przystępnym językiem, czyta się ją szybko i bez najmniejszych problemów. Jedne
rozdziały są bardziej interesujące, drugie mniej – to już kwestia gustu. Na
pewno panuje tutaj różnorodność. Zamieszczone są także dwa wywiady – pierwszy z
Ludomirem Niewiadomskim, kierownikiem Sekcji I Techniki Kryminalistycznej
Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Stołecznej Policji. Zdecydowanie
przypadł mi on do gustu, ponieważ pan Niewiadomski przedstawia nam prowadzenie
śledztwa od początku – czyli od miejsca zbrodni. Wspomina też o laboratorium
kryminalistycznym, a to zawsze bardzo mnie interesowało. Drugi wywiad został
przeprowadzony z dr Jerzym Pobochą i dotyczy związku między zdrowiem
psychicznym a popełnianiem zbrodni.
„Anatomia zbrodni”
jest pozycją godną uwagi, zwłaszcza dla osób, które są tym tematem
zainteresowane. Opisane zostało sporo przypadków i to w miarę dokładnie, co
jest zdecydowanie zaletą tej publikacji. Zainteresować się nią mogą również
osoby, które lubią poszerzać swoją wiedzę z różnych dziedzin – wiedza ogólna
zawsze się przydaje. Ciekawa i dobrze napisana, chociaż nie wszystkie rozdziały
przypadły mi do gustu, jednak jak już wyżej pisałam – kwestia gustu. Wystawiam
7/10.
Za obydwa egzemplarze serdecznie dziękuję wydawnictwu: