„Bielszy odcień
śmierci”… no tak, kiedyś mi się ten tytuł obił o uszy, dodałam sobie do listy
„must read” i o nim zapomniałam. Jednakże niedawno wyszła powieść tego samego
autora pt. „Krąg”. Właśnie z tego powodu przypomniałam sobie o książce dodanej
jakiś czas temu do mojej listy i proszę: udało mi się ją przeczytać.
Piękny, grudniowy
poranek. No dobra, nie jest piękny, bo panuje zamieć śnieżna, widoczność jest
ograniczona, a temperatura utrzymuje się na poziomie dużo poniżej zera. Cóż się
dziwić, w końcu to Pireneje. Jakby było mało tej okropnej pogody, pracownicy
elektrowni znajdują na górnej stacji kolejki liniowej trupa. Jednak nie
człowieka, a konia. W następnych dniach mają miejsce kolejne zbrodnie, jednak
już nie na zwierzętach. Tym razem zbrodniarz przechodzi poziom wyżej – morduje
i okalecza ludzi. Śledztwo zostaje powierzone komendantowi – Martinowi
Servazowi. Początkowo wszystkie ślady prowadzą do jednego miejsca – zakładu
psychiatrycznego dla najgorszych przestępców, który znajduje się w tym
regionie. Jednakże, czy znajdujący się tam psychopaci mogą oszukać tak wiele
zabezpieczeń i opuścić swoje lokum? Może mogą…
W kryminałach
ogromnie cenię sobie nieprzewidywalność. Bo jaką ja mam przyjemność z czytania,
kiedy wszystko jest oczywiste i wiem, jak się historia zakończy? Żadną! A tutaj
zupełnie nie miałam bladego pojęcia, kto jest mordercą i jakimi motywami się
kierował. Co chwilę obwiniałam kogoś innego, szukając argumentów, dlaczego
akurat on. Dopiero na sam koniec śledztwa zaczęłam bardziej kojarzyć fakty, ale
nawet nie sama – to Martin Servaz mi w tym pomógł – jego przenikliwość,
analityczny umysł, intuicja i spryt. Jednym słowem świetny bohater na
odpowiednim miejscu. Nieprzewidywalność to jedna z wielu zalet cechujących tę
powieść. Kolejne to chociażby język powieści, który nie jest ani za trudny, ani
zbyt prosty. Brakuje mi trochę odpowiednich słów na określenie go, ale na pewno
nie znajdziecie tutaj banalnych i prymitywnych dialogów czy niedokładnych
opisów. Jeszcze innym plusem jest naprawdę wciągająca fabuła, mistrzowska
intryga, wiele emocjonujących i pełnych napięcia chwil.
Akcja w sumie w
pewien sposób biegnie dwutorowo, jednak oba wątki mają ze sobą wiele
wspólnego. Jeden to prowadzenie śledztwa, drugi natomiast dotyczy młodej
absolwentki psychologii, która rozpoczyna pracę w owym ściśle strzeżonym
zakładzie dla psychopatycznych zbrodniarzy. Jest to również ciekawy wątek, bo
dzięki niemu możemy bliżej poznać organizację tego zakładu, a co więcej - poznajemy jednego z trzymanych tam pacjentów,
a sceny z nim są niezwykle intrygujące! Tak na dobrą sprawę, to nie byłam
pewna, co on za chwilę zrobi – czy ucieknie, czy skoczy Diane do gardła, czy
zabije strażników i uwolni innych... – ta niepewność, ciekawość i rosnące
napięcie, nie tylko w tych momentach, ale także w wielu innych – były po prostu
niesamowite. Właśnie takie powinny być wszystkie książki – sprawiające, że
czytelnik odczuwa wszystko tak wyraźnie, jakby sam brał w tym udział.
Zapewniam Was, że ta
książka nie pozwoli Wam się nudzić, a nawet więcej – tak Was pochłonie, że nie
będziecie w stanie się oderwać od czytania. Wszystkie opisy na okładce typu:
„Zapierająca dech w piersi atmosfera.”, „Intryga trzymająca w napięciu do
granic możliwości.”, „Wyjątkowa podróż w krainę najgłębiej skrywanych ludzkich
lęków.” – to wszystko idealnie pasuje do tej powieści. Znakomicie dopracowana,
szczegółowa, pełna pasji historia z zawiłym śledztwem, ciekawymi bohaterami i
ogromną dawką różnych emocji, które wbiją Was w fotel. Dajcie się pochłonąć, a
na pewno nie pożałujecie! Myślę, że adekwatną
oceną będzie 9/10, a książka z pewnością nie pozwoli mi o sobie
zapomnieć przez dłuuuugi czas…
A tutaj trailer książki: