"Sekta z Wyspy Mgieł" - Mariette Lindstein





Data wydania: 10.05.2017
Tytuł oryginału: Sekten på Dimön
Tłumacz: Urszula Pacanowska Skogqvist
ISBN: 978-83-8074-051-8
Wymiary: 140 x 205 mm
Strony: 544
 Cena: 39,90 zł
Seria: Sofia Bauman #1






Idealnie funkcjonujące społeczeństwo to marzenie każdego przywódcy. Jednak w tworzeniu go, a wraz z tym pewnych idei, łatwo można zbłądzić i zacząć zmierzać w złym kierunku. Wiecie, ja bardzo lubię ludzi z pomysłem, pasją, z ideą. Ale kiedy ta idea zaczyna iść w nie tę stronę, w którą powinna, coś zaczyna zgrzytać. Przekonała się o tym bohaterka debiutanckiej powieści Mariette Lindstein, nowości od wydawnictwa Bukowy Las, Sofia Bauman. Trafiła ona do newage’owego ruchu o nazwie ViaTerra. Początkowo było jak w bajce, dopiero potem uświadomiła sobie, że znalazła się w chorej sekcie, która bardziej niszczy niż pomaga ludziom.

Sofia pragnie odmiany w życiu, bowiem właśnie zakończyła w nim pewien etap. Ukończone studia, zakończony związek z nie tym chłopakiem… Dlatego gdy nieziemsko przystojny i pełen magnetyzmu Franz Oswald zaprasza ją na wyspę u zachodniego wybrzeża Szwecji, gdzie miejsce ma jego wspaniała organizacja, Sofia chętnie podejmuje próbę zapoznania się bliżej z tym ruchem. Tezy Oswalda na pierwszy rzut wyglądają naprawdę obiecująco. Neguje on niezdrową żywność, życie w stresie i brak równowagi. Zachęca do ekologicznego jedzenia, które mieszkańcy wyspy sami hodują, proponuje porzucenie zaawansowanej technologii, a przede wszystkim dba o to, aby każdy uczestnik jego programu zajrzał do swojego wnętrza, odnalazł swoje prawdziwe ja, a tym samym spokój, równowagę i harmonię. Jednak to tylko pierwsze wrażenie…

Debiutancki thriller Lindstein jest porównywany do bestsellerowej sagi Millenium Stiega Larssona. Nie jestem pewna, czy to odpowiednie porównanie, bowiem może sprawić, że każdy czytelnik sięgający po tę pozycję będzie miał naprawdę spore wymagania i oczekiwania, a potem może się po prostu rozczarować. Nie chcę przez to napisać, że Sekta z Wyspy Mgieł jest złą książką, bowiem jest naprawdę ciekawa i dobrze się ją czyta, ale wciąż widać, że jest to debiut i autorka dopiero zaczyna swoją przygodę z przelewaniem tego, co siedzi w jej głowie, na papier. Powieść Lindstein z pewnością zyskuje na realności z tego powodu, że kobieta sama kiedyś padła ofiarą sekty, dlatego doskonale wie, jak to wygląda od środka.

Główna bohaterka stopniowo poznaje świat stworzony przez Franza Oswalda, podobnie jak my. Z tą jednak różnicą, że czytelnikowi już sam tytuł sugeruje, że coś będzie nie tak. Gdy Sofia przybywa na wyspę wszystko wygląda naprawdę obiecująco, aż chciałoby się tam wybrać i zacząć nowe życie. Dopiero z czasem można zauważyć, że to społeczeństwo nie funkcjonuje dobrze. Franz Oswald jest tyranem, dyktatorem, a nie liderem. Owszem, jest pełen charyzmy, to niezwykle stanowczy człowiek, który potrafi pociągnąć za sobą tłumy, który ma ideę… Ale wiecie, w historii było już wielu takich „wspaniałych przywódców”, a dobrze wiemy, jak skończyli. Ciekawi mnie tylko, skąd u niego taki magnetyzm, skąd w ludziach lęk przez Oswaldem… Momentami był postacią lekko przerysowaną, ale w ogólnym rozrachunku jest odpowiednio wykreowany, jeżeli weźmiemy pod uwagę jego rolę w tej powieści. 

Samo funkcjonowanie ruchu Oswalda jest naprawdę dobrze przedstawione. Można się zagłębić w ten odseparowany od reszty świat, w którym zaczynają pojawiać się pierwsze zgrzyty. Wydaje mi się, że Oswald ma w sobie coś z szaleńca, ale jak zatem nazwać jego zwolenników? Tych, którzy zanim poszli, tych, którzy ślepo wierzą w jego ideę? Czy naprawdę tylko Sofia zaczęła dostrzegać tę bolesną prawdę? Stało się to dla niej przekleństwem, bo choć Oswald głęboko w nią wierzył, tak to właśnie ona okazała się słabym ogniwem jego cudownego planu. A ucieczka z ViaTerry jest niemożliwa… Chyba że masz zamiar zakończyć swój żywot na dobre. Nie powiem, żeby Sofia stała się bohaterką bliską memu sercu, bowiem jej zachowanie nie do końca mi się podobało, powinna być postacią silniejszą, bardziej stanowczą, ale właściwie jakby nie patrzeć to udało jej się odzyskać siebie.

W Sekcie z Wyspy Mgieł akcja toczy się umiarkowanym tempem, od początku do samego końca. Z jednej strony ta statyczność nadaje tej książce swoistego charakteru, ale z drugiej jest dosyć problematyczna, bowiem uniemożliwia odpowiednie stopniowanie napięcia czy wprowadzanie zaskakujących zwrotów akcji. W thrillerach dobrze jest jednak o to zadbać, aby czytelnik nie poczuł znużenia. Dobry klimat i pomysł to jedno, ale aby tego typu książka stała się naprawdę wyrazista i przejmująca, trzeba zadbać jeszcze o kilka innych elementów. Właśnie dlatego widać, że jest to debiut Lindstein. Z pewnością miała ona świetny pomysł na fabułę, która naprawdę potrafi wciągnąć, ale zabrakło mi lepszej realizacji tego planu.

W ostateczności jest to jednak powieść przyjemna, z którą warto spędzić kilka chwil, zwłaszcza jeżeli należycie do tego grona czytelników, które przepada za motywem sekty. W miejscu, do którego trafia główna bohaterka tkwi ciekawa historia, którą poznajemy w trakcie lektury, gdzieś pomiędzy rozdziałami, a to daje nam dodatkowy punkt widzenia na postępowanie Oswalda. Książka wciąga, choć brakuje tutaj czegoś, co trzymałoby czytelnika w napięciu. Mimo wszystko nie powinniście się nudzić przy tej powieści, bo sama ciekawość tego, co wydarzy się dalej, potrafi zachęcić do dalszego przewracania kartek. Dajcie autorce szansę!


Etykiety

Pokaż więcej

Reading is dreaming with open eyes...

Reading is dreaming with open eyes...

A book is a dream that you hold in your hands...

A book is a dream that you hold in your hands...

Do what you love!

Do what you love!