"Zapisane wodzie" - Paula Hawkins

 
 
 
 
Data wydania: 10.05.2017
Tytuł oryginału: Into the Water
Tłumacz: Jan Kraśko
ISBN: 978-83-8031-708-6
Wymiary: 135 x 215 mm
Strony: 368
 Cena: 36,90 zł
 
 
 
 
 
 
 
To, że Paula Hawkins napisze kolejną książkę, było tylko kwestią czasu. Można się tego było spodziewać, ponieważ jej debiutancka powieść, Dziewczyna z pociągu, w bardzo szybkim czasie zyskała miano bestsellera. Dla mnie historia Rachel nie była najgorsza, jednak zdecydowanie przereklamowana. Wokół tego thrillera psychologicznego zrobiono taki szum, że ciężko było przejść obok niego obojętnie. Jednakże zarówno książka, jak i film, są po prostu poprawne, i w moim odczuciu nie wyróżniają się niczym szczególnym. Nie mogę napisać, że Dziewczyna z pociągu mi się zupełnie nie podobała, bowiem było dobrze, dlatego też sięgnęłam po kolejne dzieło Hawkins, Zapisane w wodzie

Jules Abbott nie ma za sobą łatwego życia. Jako dziecko marzyła tylko o tym, aby jak najszybciej wyrwać się z małego miasteczka, gdzie żyła w cieniu swojej siostry. Tej lepszej, ładniejszej, mądrzejszej. Zostawiła za sobą wszystkie smutki, ale żal do siostry pozostał nadal. Choć Nel stale do niej wydzwania, Jules nie ma zamiaru odbierać żadnego telefonu. Nawet wtedy, gdy odsłuchuje nagraną na skrzynce wiadomość z prośbą o pomoc. Kilka dni później Nel zostaje znaleziona martwa. Jules musi powrócić do rodzinnego miasteczka i zaopiekować się swoją zbuntowaną, piętnastoletnią siostrzenicą. Boi się tego. Boi się wspomnień. Boi się tego, co Nel zrobiła. A największy lęk wzbudza w niej zakole rzeki, które mieszkańcy nazywają Topieliskiem… To właśnie tam nie raz znaleziono czyjeś zwłoki. W tym martwe ciało Nel.

Choć nowa powieść Pauli Hawkins zapowiadała się całkiem nieźle, a przynajmniej tak, że można się było spodziewać podobnego poziomu, co w przypadku Dziewczyny z pociągu. Niestety, wydaje mi się, że autorka gdzieś zbłądziła. Chyba chciała zbyt wiele przekazać swoim czytelnikom, co sprawiło, że wyszedł z tego jeden wielki chaos. Choć nie miałam problemu ze zrozumieniem ogólnego zamysłu i samej historii, tak przyznaję, że ciągłe przeskoki z jednej narracji w drugą, a do tego cofanie się w czasie i powracanie do rzeczywistości, były nieco męczące. Wydaje mi się, że lepszym rozwiązaniem byłoby pozostanie przy punkcie widzenia Jules, bo to ona jest tutaj główną bohaterką i ewentualnie przy perspektywie Leny, córki Nel. Paula Hawkins jednakże stwierdziła, że to za mało i przesadziła w drugą stronę. Mamy narrację z punktu widzenia wielu różnych bohaterów i bardzo szybkie przeskoki pomiędzy nimi, co jest po prostu męczące. Wiem, że prawdopodobnie chodziło tutaj o to, aby jak najlepiej przedstawić problem, pokazać pewne wydarzenia oczami innych bohaterów, ale osobiście uważam, że nie wyszło to tej książce na dobre.

Wiecie, uwielbiam klimat takich małych, tajemniczych miasteczek. A gdy dodamy do tego miejsce takie, jakim jest Topielisko, to już w ogóle jest właśnie to! Mrok i tajemnica, które powinny w takich przypadkach non stop wisieć w powietrzu, tutaj gdzieś zaginęły. A szkoda, bo kilka razy autorka próbowała rozwinąć historię rzeki i tragedii, jakie miały tam miejsce, pojawił się nawet motyw czarownic, ale wszystko gdzieś po drodze umarło. Niestety! A można było z tego zrobić naprawdę intrygującą historię, z genialną atmosferą. A tutaj, nie dość, że atmosfera postanowiła wyjechać na wakacje, to napięcie, dynamika i jakakolwiek porywająca akcja pojechały razem z nią. Ta książka jest nużąca, momentami wręcz nudna i w sumie dosyć przewidywalna. Jest dobry pomysł, są bohaterowie z ciekawą historią, w miarę dobrze wykreowani, ale samo zaprezentowanie fabuły niestety nie jest najlepsze. Brakuje tutaj wielu elementów, które naprawdę dałyby czytelnikowi w kość. To miał być thriller psychologiczny… A ja od tego typu literatury sporo wymagam. Ma sponiewierać mój umysł, ma skłonić do refleksji, do przemyśleń, ma zostawić po sobie obrażenia, ma mi namieszać w głowie. Owszem, poznajemy mroczne zakamarki i smutną przeszłość Jules, ale to by chyba było na tyle.

Chciałabym stwierdzić, że zabrałam się za tę pozycję w nieodpowiednim czasie, bowiem tuż po przeczytaniu naprawdę genialnego thrillera psychologicznego, jakim było Dziecko ognia od S.K. Tremayne. Jednak w głębi duszy czuję, że nawet i bez tego, moje odczucia byłyby bardzo podobne. Jedno wydaje mi się być pewne – tym, którym spodobała się Dziewczyna z pociągu, spodoba się i Zapisane w wodzie, bowiem autorka trzyma się podobnych schematów i pisze w podobnym stylu. Trzyma się tego, co już zna, nie wychodząc poza pewne granice, co właściwie mogłoby się przydać jej powieściom. Może trzeba by się odważyć i zrobić taki stanowczy krok do przodu? 

Wytwórnia filmowa DreamWorks pracuje nad przeniesieniem tej książki na wielki ekran, czy słusznie? Cóż, wydaje mi się, że oni mogą dodać tej powieści charakteru i dobrego klimatu, ale pewności nie mam. Tych dwóch elementów mi tutaj nieco zabrakło, książka jest bardzo jednolita, przez co staje się w pewnym momencie męcząca. Zdecydowanie nie jest to coś, czego poszukuję w thrillerach psychologicznych, choć fani autorki powinni poczuć się usatysfakcjonowani. 

www.taniaksiazka.pl


Etykiety

Pokaż więcej

Reading is dreaming with open eyes...

Reading is dreaming with open eyes...

A book is a dream that you hold in your hands...

A book is a dream that you hold in your hands...

Do what you love!

Do what you love!