"Purgatorium. Wyspa tajemnic" - Eva Pohler

 
 
 
Data wydania: 10.05.2016
Tytuł oryginału: The Purgatorium
Tłumacz: Anna Pochłódka-Wątorek
ISBN: 978-83-7674-515-2
Wymiary: 130 x 200 mm
Strony: 304
 Cena: 36,90zł
Seria: Purgatorium #1
 
 
 
 
 
 
 
 
Wiecie na czym polega dobry marketing? Wytłumaczę Wam to na przykładzie „Purgatorium”. Po pierwsze – okładka, bo to właśnie na nią zwracamy uwagę w pierwszej kolejności. Piękna, tajemnicza, nieco mroczna, ale nad wyraz klimatyczna – przynajmniej w moim odczuciu. Tytuł – intrygujący. Zarys fabuły? Wspaniały! Zapowiadający coś tak poruszającego, mocnego, od czego nie będę mogła się oderwać – całkowicie moja tematyka. Nawet wiek bohaterki mnie nie zniechęcił! Gdy połączymy te trzy elementy razem otrzymamy zapowiedź, która zakorzenia się w naszej głowie i nie chce z niej wyjść. Naprawdę wiązałam ogromne nadzieje z tą powieścią, a jedyne, co było tutaj ogromne, to moje rozczarowanie.

Siedemnastoletnia Daphne Janus cierpi z powodu tego, co spotkało jej siostrę. Nie może się pogodzić z przeszłością i tragedią, jaka miała niegdyś miejsce – aż do tego stopnia, że myśli o popełnieniu samobójstwa. Gdy podejmuje się pierwszej próby odebrania sobie życia, jej rodzice decydują się wysłać ją na specjalną terapię. W ten sposób, wraz ze swoim przyjacielem Camem, trafia do pięknego kurortu położonego na niewielkiej wyspie u wybrzeży Kalifornii. Jej lekarzem jest Hortense Gray, która jest zwolenniczką terapii eksperymentalnych – stosuje metody niekonwencjonalne, nieprzewidywalne i tylko teoretycznie odpowiednie dla jej pacjentów. Wkrótce Daphne zaczyna się zastanawiać nad tym, czy jej pobyt na wyspie na pewno ma być terapią, czy może jednak karą.

Zawsze obawiałam się książek, w których pierwszym, co rzuca się w oczy, jest duża czcionka – moja przygoda z nimi nigdy nie kończyła się dobrze. „Purgaotorium” tylko to potwierdza. Naprawdę nie chciałam się zrażać do tej pozycji już od samego początku, ale niestety – w tej książce nie znalazło się nic, co by mnie zaintrygowało. Jedynym dobrym elementem tej powieści są nawiązania do legend Indian z plemienia Czumaszów, ale to tylko jedna pozytywna cecha tej książki, która nie była w stanie zaćmić wszystkich jej wad. Mimo że w pewnym stopniu stanowi podstawę tego, co się dzieje na wyspie, to niestety nie zdołała uratować historii Daphne.

Ciekawi mnie jedna rzecz… Eva Pohler jest wykładowczynią literatury na uniwersytecie w San Antonio. Dlaczego w takim razie napisała powieść, która jest tak wybrakowana? Jeżeli taka osoba udziela porad studentom kształcącym się w takiej dziedzinie, to zdecydowanie nie chcę wiedzieć, jak udaje im się rozwijać swoją pasję. Akcja „Purgatorium” pędzi na łeb, na szyję i nie ma tutaj żadnego punktu zaczepienia, który zaintrygowałby czytelnika. Wszystko dzieje się w tak zastraszająco szybkim tempie, że nawet nie miałam chwili ani ochoty na przeanalizowanie rozgrywających się tutaj wydarzeń. Zostajemy od razu wrzuceni na głęboką wodę, ale nic nie zostaje odpowiednio przedstawione ani wyjaśnione. Coś jest, ale nie wiadomo skąd się wzięło. Coś dzieje się dalej, ale nie wiadomo po co.

Mimo że na okładce panuje niesamowity klimat, tak w powieści tego nie doświadczymy. Doświadczymy jedynie całkowitego braku atmosfery, a wykreowanie miejsca akcji jest bardzo słabe. Jedyne, czego jesteśmy pewni to to, że cały czas znajdujemy się na wyspie – jest nam to przypominane bez mała w każdym rozdziale. Jednak nawet w najmniejszym stopniu nie byłam w stanie zobaczyć jej w mojej wyobraźni, a co dopiero przenieść się do tego świata – no bo jak, skoro autorka nie poradziła sobie dobrze z jego przedstawieniem? Podobnie sprawa się ma z bohaterami – są płytcy, płascy, bezpłciowi. Być może sama Daphne ma jakie przebłyski, w których prezentuje się jej charakter – jest to jednak dziewczyna niezwykle irytująca, dziecinna, żałosna i infantylna. Sam pomysł na tę historię był naprawdę dobry, ale wykonanie jest czystym nieporozumieniem.

Czuję się zdegustowana tym, co otrzymałam. Liczyłam na naprawdę dobrą powieść, z wciągającą i intrygującą fabułą, ciekawym przedstawieniem motywu eksperymentów i terapii samobójców oraz z odpowiednim klimatem, który dopasowałby się do przedstawionego świata. Niestety, lektura „Purgatorium” zapewniła mi tylko niesmak i irytację. Eva Pohler nie wykorzystała potencjału drzemiącego w tej historii i zupełnie nie poradziła sobie z przelaniem swojej wizji na papier. Sama się sobie dziwię, że doczytałam tę powieść do końca – być może liczyłam chociaż na zaskakujące zakończenie, ale prawda taka, że ta powieść jest przewidywalna, słabo napisana (niektóre wypowiedzi bohaterów to po prostu porażka – dialogi są tak denne, że aż nie mam siły o tym pisać, podobnie jak i cały styl autorki) i po prostu płytka. Szkoda, wielka szkoda…


Jednak jeżeli macie ochotę sami się przekonać, to książkę w okazyjnej cenie znajdziecie tutaj:

http://www.taniaksiazka.pl/purgatorium-wyspa-tajemnic-p-641483.html

W SKRÓCIE:

"Purgatorium" to całkowicie niewykorzystany potencjał. Jest to książka niedopracowana pod każdym względem, styl autorki pozostawia wiele do życzenia, a główna bohaterka jest po prostu żałosna.

DLA KOGO?

Chyba dla nikogo...
 



Archive

Etykiety

Pokaż więcej

Reading is dreaming with open eyes...

Reading is dreaming with open eyes...

A book is a dream that you hold in your hands...

A book is a dream that you hold in your hands...

Do what you love!

Do what you love!