"Rebelianci" - Kristen Simmons

 
 
 
Data wydania: 30.09.2015
Tytuł oryginału: Breaking Point
Tłumacz: Donata Olejnik
ISBN: 978-83-271-5344-9
Wymiary: 135 x 205 mm
Strony: 321
 Cena: 29,90 zł
Cykl: Paragraf 5 #2
 
 
 
 
 
 
 
 
„Rebelianci” to drugi tom cyklu tworzonego przez Kristen Simmons, który przenosi nas do świata, gdzie wszyscy obywatele podlegają surowemu Prawu Obyczajowemu. Ktokolwiek złamie jeden z jego paragrafów, zostanie odnaleziony i ukarany. Władze nie stronią od wyroków, które kończą się śmiercią. Ember Miller i jej matka zostały zabrane przez żołnierzy za złamanie paragrafu 5, który traktuje o tym, że samotna matka wychowująca dziecko nie stanowi rodziny i zgodnie z obowiązującym prawem taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Obie kobiety mają w sobie jednak cechy buntownika, dlatego nie dały się tak łatwo. Niestety, przyniosło to ze sobą okropne skutki.

Ember udało się uciec z zakładu poprawczego i wraz z Chasem zostali przyjęci do ruchu oporu. Jego członkowie mają dość Prawa Obyczajowego i panującego aktualnie stanu rzeczy, ale do walki podchodzą z rozsądkiem i spokojem. Wiedzą, że emocje nie są dobrym doradcą w takich przypadkach. Tymczasem rząd poszukuje tajemniczego snajpera, który raz za razem eliminuje żołnierzy reżimu. Główną podejrzaną jest Ember – wydano już na nią wyrok śmierci. Mimo że dziewczyna zyskała przychylność niektórych członków ruchu oporu, to wciąż się waha – walczyć czy uciec jak najdalej stąd? 

Dobrze pamiętam, że pierwszą część tego cyklu, czyli „Paragraf 5”, czytało mi się lekko i przyjemnie. Była to opowieść pełna akcji i dynamiki, skupiająca się na tematyce, za którą przepadam. Z tego powodu chętnie sięgnęłam po „Rebeliantów”, tym bardziej, że zapowiadało się na to, że ten tom będzie jeszcze bardziej porywający! W końcu wojna wisi w powietrzu, Ember nie ma już nic do stracenia, a ruch oporu to ogromne wsparcie. Niestety, muszę ze smutkiem przyznać, że pierwsza część podobała mi się dużo bardziej. Nie jest to słynne fatum drugiej części, ale czegoś mi tutaj zdecydowanie zabrakło.

Przede wszystkim brakuje tutaj konkretów. Owszem, jest ruch oporu, toczą oni swoją walkę, pojawia się postać tajemniczego snajpera… ale to wszystko prowadzi do nikąd. Bohaterowie snują się z kąta w kąt, niby planują i działają, ale wciąż jakby stoją w miejscu. Ember nieco straciła w moich oczach, bo stała się tylko jedną z wielu bohaterek tej części, a moim zdaniem powinna wychodzić na prowadzenie i zdecydowanie się wyróżniać. Nie mówię, że byłam jej fanką od początku, ale jej postać prezentowała się o wiele ciekawiej w pierwszej części, gdzie było widać targające nią emocje i wewnętrzne rozdarcie. Tutaj stała się nieco płytka. Pozostali bohaterowie również nie wyróżniają się niczym szczególnym. 

Mimo że akcja nadal posiada odpowiednie tempo i dynamikę, tak w połączeniu z mało porywającą fabułą nie tworzy zgranej całości. Może przydałoby się tutaj więcej scen pełnych napięcia i zaskakujących zwrotów akcji? Czasami czytelnikowi nie wystarcza fakt, że coś się dzieje. Musi się dziać coś mocnego, coś poruszającego, co będzie w stanie nas oszołomić – zwłaszcza w przypadku powieści, gdzie mamy do czynienia z reżimem i oporem, walką i śmiercią, chęcią przetrwania i brakiem nadziei na lepsze jutro. Jednak dobrą rzeczą jest to, że autorka potrafiła utrzymać klimat swojej historii. Ten zdecydowanie mi się podoba i ratuje powieść na tyle, że przeczytałam ją do końca i trzymałam się nadziei, że będzie lepiej.

„Rebelianci” to książka, która wypada nieco gorzej od pierwszej części. Kristen Simmons miała przed sobą ogromne pole do popisu, ale nie wykorzystała go w całości. Mimo że atmosfera powieści jest odpowiednio dopasowana do jej tematyki, tak czuję spory niedosyt jeżeli chodzi o rozwój fabuły i kierunek, w którym to wszystko zaczęło zmierzać. Pozostaje mieć jednak nadzieję, że Simmons zreflektuje się nieco w kolejnym tomie serii i w całości wykorzysta potencjał drzemiący w historii Ember.  

Za egzemplarz serdecznie dziękuję:

publicat.pl


W SKRÓCIE:

"Rebelianci" to książka, której fabuła stoi w miejscu. Mimo że teoretycznie sporo się tu dzieje, to brakuje konkretów, które by do czegoś prowadziły. Bohaterowie są mało wyraziści, a Ember straciła to, co było w niej porywające. Pierwszy tom wypadał lepiej, chociaż nie da się ukryć, że autorce udało się utrzymać ciągłość historii i atmosferę z pierwszej części. Być może to tylko chwilowy spadek formy i trzeci tom wzniesie się na wyżyny?

DLA KOGO?

Myślę, że osoby, które przeczytały "Paragraf 5", powinny sięgnąć po tę powieść. Być może one odnajdą w niej coś, czego ja nie potrafiłam.

Etykiety

Pokaż więcej

Reading is dreaming with open eyes...

Reading is dreaming with open eyes...

A book is a dream that you hold in your hands...

A book is a dream that you hold in your hands...

Do what you love!

Do what you love!