"Drugi grób po lewej" - Darynda Jones


Ile to już czasu minęło, od kiedy miałam w rękach romans paranormalny! No dobra, może nie aż tak dużo, ale kiedyś czytywałam ich znacznie więcej niż teraz. To chyba powód tego, jak bardzo je teraz doceniam i jak miło spędzam z nimi czas. Tylko nie myślcie sobie, że zadowolę się byle czym! Tak łatwo to nie ma. Jak książka jest zła to jest zła… i nic tego nie zmieni. Jednak w moje łapki trafił drugi tom przygód Charley Davidson, którą naprawdę polubiłam.

Środek nocy – każdy normalny człowiek śpi. Nawet kostucha czasem tego potrzebuje, jednak czy Charley naprawdę może sobie na to pozwolić? Nie, bowiem jej przyjaciółka Cookie budzi ją w dosyć brutalny sposób i wyciąga z domu. Gdyby jeszcze chodziło o imprezę z dużą ilością czekolady… ale nie. Okazuje się, że przyjaciółka CookieMimi – zniknęła 5 dni temu, a teraz nagle prosi o spotkanie. Jednak nie pojawia się w umówionym miejscu, a pani detektyw i Cookie znajdują tam tylko dziwną, zakodowaną wiadomość. Kostucha musi rozwikłać tajemnicze zaginięcie, a im głębiej w nie wchodzi, tym bardziej skomplikowana sprawa się robi. A na głowie ma jeszcze Reyesa – niebezpiecznego, ale i wyjątkowo seksownego syna Szatana…

To, że Darynda Jones ponownie zapewni mi kilka godzin rozrywki było niemal pewne. Pierwszą część przygód detektyw Davidson czytało mi się znakomicie, dlatego z ogromną przyjemnością sięgnęłam po kolejny tom cyklu. Cieszę się, że widać w nim rozwój autorki, bowiem coraz bardziej wyrabia się językowo i merytorycznie. Wątek główny stanowi oczywiście śledztwo w sprawie Mimi, które wcale nie jest takie proste jak na romans paranormalny. No właśnie, zauważacie to? Romans paranormalny, gdzie wątkiem głównym nie jest randkowanie głównych bohaterów. Niesamowite! A jednak. Oczywiście pani Jones o tym nie zapomniała, bowiem nadal mamy gorące sceny z udziałem Reyesa, a jego motyw nie został pominięty, jednak stanowi równoważny wątek uzupełniający.

Autorka ma coraz lepsze i ciekawsze pomysły. Zaginięcie Mimi jest w pewnym stopniu nieprzewidywalne, a parę elementów naprawdę może Was zaskoczyć. Droga Charley nie jest usłana różami – musi ona stawić czoła problemom i niebezpieczeństwom, które zagrażają nie tylko jej, ale i jej bliskim. A dodatkowo jeszcze Reyes wymyśla sobie rzeczy, które jej zdecydowanie nie odpowiadają. Cieszę się, że te dwie historie zostały idealnie połączone w jedną. O ile w pierwszej części widziałam trochę niedociągnięć i błędów, tak tutaj było ich znacznie mniej – no chyba, że to kwestia tłumaczenia i korekty, ale nawet jeśli, to też widzę poprawę. To naprawdę dobry i znaczący postęp, bo uważnym czytelnikom takie „drobnostki” mogą niezwykle przeszkadzać. Barwne opisy, dobra kreacja bohaterów, sporo akcji, chwile napięcia – to wszystko jest tutaj obecne. Może nie w stopniu maksymalnym, ale na pewno w wystarczającym.

Coraz bardziej lubię główną bohaterkę. Kostucha staje się coraz bardziej zaradna, pewna siebie i arogancka – a to coś, co w książkowych rolach kobiecych sobie cenię. No i Reyes – ta tajemniczość i niebezpieczeństwo, które go charakteryzują są czymś znakomitym. Z ogromną przyjemnością śledziłam poczynania Charley, są one naprawdę dobrze opisane, a momentami i zabawne. Ważną rzeczą jest to, że tajemnica trwa przez całą powieść, pojawiają się pewne komplikacje, a czytelnik może sam sobie zadać pytania „Kto? Po co? I dlaczego?”. Każdy chyba lubi pobawić się w detektywa, a tutaj ma to umożliwione. Oczywiście należy tylko pamiętać, że nie jest to kryminał ani nawet typowa powieść detektywistyczna, więc nie można tego wątku porównywać do takich powieści. Dla mnie istotne jest zawsze to, czy dzięki stylowi autora/ki jestem w stanie sobie wszystko wyobrazić we własnej głowie – nie tylko same wydarzenia, ale także i miejsca, w których do nich dochodzi. Tutaj mi się udało, więc jest dobrze.

Myślę, że to jeden z tych nielicznych przypadków, gdzie druga część jest nieco lepsza od pierwszej. Cieszę się, że dobry poziom został utrzymany, a pani Jones zmierza w dobrym kierunku. Jestem pewna, że w kolejnej części zapewni nam po raz kolejny sporą dawkę rozrywki, humoru, ale i mnóstwo porywającej akcji i wciągającej fabuły. Książkę czyta się lekko i przyjemnie, nie zwracamy uwagi na upływ czasu. Może nie wyróżnia się niczym nowym, może czasami nawet powiela schematy, ale wiecie co? Naprawdę nie zwracałam na to uwagi. Ważne jest, że czyta się ją bardzo miło, a historia potrafi nas zaciekawić. Z pewnością można się przy niej dobrze bawić, a czy nie o to właśnie chodzi w czytaniu? Wystawiam 7/10.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu:

papierowyksiezyc.pl
 

Etykiety

Pokaż więcej

Reading is dreaming with open eyes...

Reading is dreaming with open eyes...

A book is a dream that you hold in your hands...

A book is a dream that you hold in your hands...

Do what you love!

Do what you love!